Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dobro utrwalone

Dobra przypadkowego nie ma. Owszem, może zaistnieć czyn, który dobre skutki wywiera.

Ale żeby móc taki czyn przypisać komukolwiek jako zasługę, musi zaistnieć jako świadomy, wykonany dobrowolnie i chciany właśnie dlatego, że dobry.

Zdarzają się sytuacje, że każda z tych i innych okoliczności staje się przedmiotem namysłu bądź nawet wewnętrznej walki człowieka. Powody bywają różne, ale człowiek toczy spór z samym sobą, nieraz długotrwały, zanim podejmie decyzję. Czy dobro wskutek tego jest umniejszone? Nie. Zasługa może być nawet większa – decyzja kosztowała przecie wiele. Niemniej jednak istnieje obawa, że człowiek nie wytrzyma wewnętrznego nacisku i zrezygnuje z dalszej walki, zrezygnuje z dobrego czynu, wycofa się, a nieraz i zamknie się w sobie. Zwykle po jakimś czasie żałuje tego, ale nie zawsze można do sprawy wrócić. Dlatego trzeba – mocno należy podkreślić: trzeba wypracować w sobie łatwość wartościowania czynów, oceny sytuacji, widzenia skutków, przezwyciężania obaw, szybkiego podejmowania decyzji. Wszystko to ogarniamy jednym pojęciem: cnota. Słowo dziś niemodne, ale też zaprawianie się w dobrym, moralny trening został zapomniany. Wystarcza sportowy. Czy na pewno wystarcza?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama