Nowy numer 44/2020 Archiwum

Idziemy z Maryją

Każdy nasz dzień jest naznaczony którąś z tajemnic: radosną, bolesną bądź chwalebną i w tym łączymy się z Jezusem i Jego Matką – podkreśla ks. Mariusz Sobek.

Hasłem tegorocznej, czwartej pielgrzymki na Górę Świętej Anny, która odbyła się 19 października, jest „Idźmy do Jezusa wraz z Jego Matką”, a konferencję wygłosił ks. Zbigniew Kocoń, moderator z archidiecezji katowickiej.

– U nas jest 5 róż różańcowych, w każdej po 20 osób, czyli w sumie setka – opowiada Aurelia Pięk, koordynatorka Żywego Różańca w parafii św. Jadwigi Śl. w Bolesławiu k. Tworkowa. – Gdy ktoś z tego grona umiera, staramy się, by inna osoba z rodziny włączyła się na to miejsce, a za zmarłego ofiarujemy Mszę św. i Różaniec. Za żyjących i zmarłych członków Żywego Różańca są zresztą Msze św. kilka razy w roku, a w każdą pierwszą środę miesiąca odmawiamy Różaniec za młode pokolenie – wyjaśnia.

– Pewnie są miejsca, gdzie róż jest więcej, ale u nas to prawie jedna czwarta parafii, liczącej teraz ledwie 400 osób – mówi proboszcz ks. Henryk Wycisk. – W sumie w diecezji opolskiej jest ok. 3 tys. róż, czyli ok. 60 tys. członków Żywego Różańca – szacuje ks. Mariusz Sobek, diecezjalny moderator. To potęga modlitwy – głównie kobiet, ale są też róże męskie, młodzieżowe, rodziców za dzieci. Od młodych po starszych, którzy do modlitwy dodają często wielką wartość cierpienia. Wiele osób obawia się podjąć to zobowiązanie. Ta modlitwa sprawia im trudność. – Zwłaszcza młodzi boją się tego obowiązku, ale to przecież tylko 5 minut. Mnie zachęciła babcia, gdy byłam w liceum. - mówi pani Aurelia.

Wiele osób odmawia tę dziesiątkę w drodze do pracy, na zakupy, rano, nim zajmą się czymś innym lub w bezsenne noce. Inni idą do kościoła, by się pomodlić. – Jan Paweł II mawiał, że Różaniec to skarb, który trzeba odkryć. To nie klepanie zdrowasiek, ale niezwykle kontemplacyjna modlitwa, nie tylko maryjna, bo w jej centrum jest Jezus. Mam wiele świadectw i własne doświadczenie, jak jest skuteczna. I nie trzeba się bać, że się nie da rady. Nie trzeba się bać rozproszeń, bo Pan Bóg patrzy też na trud i intencję – zachęca ks. Sobek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama