Nowy numer 44/2020 Archiwum

Małe jest ważne

Wolontariuszki Taizé gościły w szkole katolickiej w Biadaczu koło Kluczborka.

Do małej społeczności szkolnej w niewielkiej miejscowości przyjechały 22 października trzy wolontariuszki przygotowujące Europejskie Spotkanie Młodych: Francuzka Alison i dwie Polki – Beata i Ania z Wrocławia.

– Zaprosiliśmy je, żeby pokazać dzieciom pasjonatów i przybliżyć im temat Taizé. Myślę, że jako szkoła katolicka tym bardziej powinniśmy go znać – tłumaczy dr inż. Zofia Krokosz-Krynke, jedna z inicjatorek Katolickiej Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Biadaczu k. Kluczborka. Wolontariuszkom towarzyszyła prof. Dorota Kuchta (z Politechniki Wrocławskiej) od lat związana z ekumeniczną wspólnotą braci z Taizé.

Od małej wioski do europejskich metropolii

– Spotkania w niewielkich grupach mają wartość. Nigdy nie wiadomo, do kogo dotrze słowo i jak ono zaprocentuje w przyszłości. Wcale nie są potrzebne wielkie zgromadzenia, by działy się bardzo dobre rzeczy. To zresztą częsty błąd popełniany w naszym duszpasterstwie, gdzie patrzy się na liczby: ilu przyszło? Tymczasem bracia z Taizé bardzo chętnie spotykają się właśnie z małymi grupami – mówi Dorota Kuchta.

Takie też – szukające tego, co małe, proste, ubogie i niepozorne – były początki tej wspólnoty. Kiedy 25-letni Szwajcar Roger Schütz (potem brat Roger) na początku wojny zapragnął założyć wspólnotę chrześcijan mających udzielać gościny tym, którzy szukali schronienia przed prześladowaniami wojennymi (m.in. Żydom), wybrał małą, odciętą od świata, zapomnianą wioskę Taizé w Burgundii, a w niej stary opuszczony dom, którego nikt od lat nie chciał kupić.

Fenomenalne – i dające do myślenia – w Taizé jest właśnie to, że wierność ubogim środkom przynosi od dziesiątków lat efekt w postaci tysięcy młodych ludzi przyjeżdżających tam w poszukiwaniu bliskości Boga i otwartości na człowieka. Spotkania młodych w Taizé przerodziły się w Europejskie Spotkania Młodych, które od ponad 40 lat między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem odbywają się w różnych miastach Europy, gromadząc dziesiątki tysięcy młodych ludzi. W tym roku ESM (już 42.) odbędzie się we Wrocławiu (28 grudnia – 1  stycznia). Miasto gościć będzie chrześcijańską i poszukującą wartości młodzież z wielu krajów europejskich po raz trzeci (wcześniej w latach 1989 i 1995).

Modlitwa całego człowieka

– Dokładnie dzisiaj przeżywamy wspomnienie św. Jana Pawła II. Dla niego duch modlitwy z Taizé był bardzo ważny. Zresztą był przyjacielem brata Rogera, a spotkania młodzieży w Taizé były też inspiracją do organizacji zwoływanych przez niego Światowych Dni Młodzieży. On zawsze wskazywał, że to jest dobra droga; że człowiek młody potrafi odnaleźć swój sposób modlenia się po to, by odkrywać bliskość Boga. Tym, co mnie fascynuje w tej wspólnocie, jest fakt, że modlitwa angażuje całego człowieka. Praktycznie wszystkie nasze zmysły w niej uczestniczą, nie tylko rozum – mówił ks. Piotr Glinka do uczniów szkoły i wolontariuszek Taizé podczas Mszy św., którą rozpoczęło się spotkanie.

– Bracia i chór z instrumentalistami prowadzą śpiewy przez mikrofon, wszystko jest perfekcyjnie przygotowane, rozpisane na głosy i instrumenty, ale jednocześnie – pełen kościół ludzi śpiewa jak umie, co daje niezwykle poruszający efekt. Ileż razy słyszałam obok siebie osoby, które wyjątkowo fałszowały! I w dodatku, jeśli nie byli to Słowianie, a śpiew był np. po polsku, wymawiały w sposób przedziwny „szeleszczące” frazy typu „Bóg jest miłością”. Z kolei my, Polacy, na pewno okropnie kaleczymy frazy francuskie, portugalskie czy chińskie! Ale mimo to, a może właśnie dlatego, modlitwa śpiewem w Taizé jest przepiękna. Każdemu modlitwa w Taizé przyniesie coś nieoczekiwanego, a zarazem pięknego. Na całe życie – dopowiada Dorota Kuchta.

Wrażenia

Spotkanie trwało niecałe dwie godziny. W tym czasie wolontariuszki opowiadały dzieciom i młodzieży o wspólnocie Taizé i o wartościach, które są tam najważniejsze: prostocie, zaufaniu, miłosierdziu, ciszy i gościnności. – Bardzo mi się podobało. Nie miałam pojęcia o istnieniu Taizé. Gdybym miała 16 lat, to sama bardzo chętnie pojechałabym na takie spotkanie – powiedziała Ewa Smolin. – Też od razu bym pojechał, gdybym mógł. Bardzo to Taizé jest ciekawe – dodał Bartosz Nakonieczny. – Nie jestem zwolennikiem masowych spotkań, ale podejrzewam, że na spotkanie Taizé bym się wybrał – mówił Mikołaj Respondek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama