Nowy numer 43/2020 Archiwum

Reklama

Trzeba i o reklamę zapytać. Ocieramy się o nią każdego dnia. Otwierając gazetę, włączając komputer, wychodząc na ulicę, wchodząc do marketu...

Jest potrzebna. Jako informacja o nowościach, o właściwościach, o pożytku tych czy innych towarów.

Bo o cenie w niej maleńko i wstydliwie. Na ile reklamy zawierają prawdę? Na ile są jednostronne? Na ile manipulują odbiorcą? Na ile ta manipulacja jest łagodna, a na ile perfidna? Na ile w reklamie ukryte jest kłamstwo? Jest jeszcze jedna warstwa reklamowego niepokoju. Otóż reklama powinna przyciągać odbiorcę. Albo przygodnego przechodnia wciągnąć jakąś subtelną grą – twarzą znanego i lubianego aktora czy piosenkarki. Czasem idyllicznym obrazkiem rodziny. A czasem zdjęciem z pogranicza pornografii – oczywiście takiej łagodnej. Przez kilka lat mijałem ogromny obraz kąpiącej się damy – owszem, pokazanej bez przesady, ale jednak odważnie pozującej. A chodziło o baterie do łazienki. Na ile w tym wszystkim jest grzechu kłamstwa po stronie projektantów? ile bezmyślności wykonawców? Na ile sprzedawania wizerunku za konkretne pieniądze? Temat zdaje się nie mieć końca. Czy w perspektywie grzechu? Również. Ale przede wszystkim w perspektywie wielu splątanych problemów etycznych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama