Nowy numer 32/2020 Archiwum

Opole mnie wybrało

– W tym mieście urodziła się moja polska dusza – mówi Helen Mazanova.

Na co dzień prowadzi dwa kanały filmowe: „Helen Mazanova w Polsce” oraz „Helen dla Opola”. Ten drugi powstał we współpracy z prezydentem miasta Arkadiuszem Wiśniewskim.

Helen Mazanova podczas niedawnych Dni Ukraińskich w Opolu w gmachu Miejskiej Biblioteki Publicznej opowiadała o tym, jak trafiła do Polski, z jakimi wyzwaniami musiała się zmierzyć i za co ceni Opole.

Spontaniczna decyzja

Trudno to sobie wyobrazić, ale, jak zapewnia, od pomysłu o wyjeździe do Polski do jego realizacji minął zalewie miesiąc. – Przeprowadzka była spontaniczna. Nie znałam języka polskiego, nie znałam kultury. Przyjechałam od razu do Opola i uważam, że to miasto mnie wybrało – mówiła. Helen pochodzi z Chersonia w południowej części Ukrainy. Do Morza Czarnego miała godzinę autobusem, choć, jak przyznaje, dopiero mieszkając w Polsce, doceniła ten fakt.

Z wykształcenia jest inżynierem metalurgiem oraz finansistką. Z czasem odkryła w sobie całkiem inną pasję i talenty, które wpierw stały się jej hobby, a dziś są pracą, bo zajmuje się designem i produkcją filmów reklamowych. – Dlaczego jestem akurat w Opolu? Gdy wracałam do domu z właśnie otrzymaną wizą i paszportem, zadzwonił do mnie znajomy, który przez cały rok się do mnie nie odzywał. Okazało się, że wtedy już od roku mieszkał w Opolu. Pomyślałam, że najlepiej pojechać do miasta, w którym kogoś znam. Przyjechałam do Opola 2 maja. To był zimny dzień, padał deszcz, a ulice były puste – opowiadała.

I dodała: – Choć moja miłość do tego miasta nie narodziła się pierwszego dnia, to trzeciego już tak. Uważam, że Opole jest miastem przyjaznym dla życia rodzinnego. Bardzo dużo podróżuję, praktycznie co tydzień mam wyjazdy, ale uwielbiam ten moment, gdy wracam do Opola, gdzie wszystko jest spokojne, poukładane. W tym mieście jest absolutnie wszystko, czego człowiek potrzebuje do życia na co dzień. To też miasto dla ludzi, którzy cenią swój czas, bo do centrum dojeżdża się w 15 minut, a nie w 1,5 godziny.

Walka o papiery

– Opole to miasto, a Polska to państwo, które wybieram sercem. Ale pytałam samą siebie, co zrobić, żebym mogła tutaj zostać. To było ponad 5 lat temu, wtedy załatwienie formalności nie było takie proste jak teraz. Obecnie są broszury informacyjne, strony internetowe, fundacje, które pomagają wypełnić odpowiednie wnioski. Na szczęście, gdy wygasała moja wiza, pomogli mi nowi znajomi, którzy wcześniej te same dokumenty załatwiali. To oni podpowiedzieli, co i gdzie muszę złożyć, choć inni mówili, że walka o papiery jest tak trudna, że nie dam rady i lepiej wrócić na Ukrainę i tam po jakimś czasie załatwiać kolejną wizę. Wtedy obiecałam sobie, że ktokolwiek mnie poprosi o pomoc, udzielę mu informacji. Dostawałam wiele zapytań od ludzi z Ukrainy, jak przyjechać do Polski. Początkowo odpisywałam, ale tych pytań było tak dużo, że w końcu postanowiłam nagrać wideo – opowiadała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama