Nowy numer 45/2019 Archiwum

Rewolucja i reformacja

Reforma, która w centrum będzie miała służbę, a nie administrację... Otóż taka reforma, byle nie stała się wydumaną i narzucaną reformacją, jest potrzebna.

Dwie rocznice z ostatniego tygodnia. Jako dziecko zastanawiała mnie sprzeczność – rocznicę rewolucji październikowej obchodziło się (także w szkole) w listopadzie. Pojąłem, gdy dowiedziałem się (ale to chyba nie w szkole) o gregoriańskiej reformie kalendarza i „zgubionych” prawie dwóch tygodniach. O innej rewolucji – zwanej reformacją – dowiedziałem się jeszcze później, chyba dopiero na studiach. No i obie rocznice już za nami. Właściwie bez echa.

Wszelako od jakiegoś czasu pojawiają się głosy, że Kościołowi grozi „nowa reformacja”. Myślę, że to określenie trochę na wyrost – nie widać „nowego Lutra”, to i „nowej reformacji” trudno oczekiwać. Jedni może oczekują z lękiem, inni z nadzieją, jeszcze inni z jakąś Schadenfreude, że oto kościół się rozsypie (ci ostatni zwykle z małej litery piszą „kościół”).

No cóż, określenie, iż Kościół wymaga nieustannej reformy, nie jest nowe. Rozpowszechniło się w czasach II soboru watykańskiego (czasy mojej kleryckiej młodości). Ostatnio – 6 lat temu – trafiło na okładkę książki zacnych i znanych teologów. Ale w przeszłości użyte zostało także przez tych, którzy zainspirowani przez Lutra, drastycznej reformy Kościoła dokonali. Ale nie oni to wymyślili, samo sformułowanie „Ecclesia semper reformanda” znajdziemy już u św. Augustyna (przełom IV i V wieku).

Dlaczego Kościół winien się wciąż reformować? No bo jest częścią tego świata – tego, czyli podlegającego upływowi czasu. Wraz z czasem mijają różne sprawy, zmienia się wartościowanie innych, zjawiają się nowi ludzie na różnych świecznikach, rodzą się nowe idee, stare więdną. Rodzi się nowe dobro, ale też nowe zagrożenia różnego rodzaju. To, co nie potrafi się zreformować, ląduje w muzeach albo i na śmietnikach historii. Przetrwa i nowej siły nabierze to, co jest w stanie uformować się na nowo.

Kościół naszych dni stał się bardzo niejednorodny. Istnieje cała sieć małych, starzejących się wiejskich parafijek. Młodzi dawno wyjechali, mieszkają tylko niektórzy, a wiejski dom stał się już tylko sypialnią. Związki z parafią – rozumiane jako uczęszczanie na niedzielne Msze i spełnianie innych zwyczajowych powinności – gromadzą kilkanaście niedosłyszących osób... Kontrastowo to odmalowuję, w rzeczywistości skala zjawisk jest szersza. Za kilka lat ludzie ci zostaną zostawieni sami sobie, z zawilgłym kościołem i objazdowym księdzem raz na kilka niedziel. Bo młodych do tego „posłannictwa” już na lekarstwo.

Po drugiej stronie krajobrazu parafie duże, z udziałem młodych rodzin, z dostępem nie tylko do wiejskiego sklepiku, ale do wszelakich dóbr i materialnych, i kulturalnych, i duchowych z religijnymi włącznie. Sięgających po te ostatnie niewielu. Nie tylko są, ale i tworzą coraz mocniej skonsolidowane grupy, wspólnoty, także społeczności (rozumiem przez to, że wychodzą poza krąg spraw wiary i religii – ku dziełom społecznym, charytatywnym, wychowawczym itd.).

Naszkicowałem dwa oblicza Kościoła. Szkice skrótowe, uproszczone na miarę felietonu. Każdy z Czytelników mógłby tu dopisać wiele kolejnych wątków. Jak ta mozaika się poukłada w najbliższej i dalszej przyszłości? Jak będą musiały się zmienić struktury na poziomie parafii, by mogły żyć Ewangelią i te karłowaciejące gromadki chrześcijan na peryferiach, i te wspólnoty przekraczające w miastach (często na większych obszarach) granice obecnej sieci parafialnej. Aktualna sieć jest już niewydolna, kosztowna w utrzymaniu, nieskuteczna w funkcjonowaniu, mało znacząca w ewangelizacji.

„Nowego Lutra” nie widać, co i dobrze. Na kolejną reformację nie czekamy. Ale zdecydowana reforma, gotowa odrzucić wszystko, co krępuje Kościół, gotowa zrezygnować z wielosłowia (i mówionego, i pisanego, i dekretowanego), gotowa zejść pomiędzy ludzi – wszystkich – z prostym przesłaniem z Ewangelii wziętym, gotowa stawiać rzeczywiste wymagania animatorom tego dzieła, gotowa nagradzać nowymi trudami a nie fałszywymi godnościami, gotowa na życie ubogie i środki najprostsze... Reforma która w centrum będzie miała służbę, a nie administrację... Otóż taka reforma, byle nie stała się wydumaną i narzucaną reformacją, jest potrzebna. Nie na jutro, a na wczoraj.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • MariaW
    09.11.2019 13:16
    Jest też taki obraz. W mieście, w którym mieszkam msze święte odprawiane są w dni powszednie prawie co pół godziny, na żadnej kościoły nie są puste (chodzę do kościoła codziennie, najczęściej w centrum), uczestniczą w nich głównie młodzi ludzie, są msze św. późnym wieczorem, gdzie kościoły są pełne. Ktoś obliczył, że w siedmiu kościołach dookoła Plant jest całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Czasem też w nich uczestniczę. I zawsze składam Panu Jezusowi dzięki, że przyciąga do siebie ludzi. Czasem siedzę i myślę, że jestem sama, ale kiedy się oglądam widzę pełno ludzi - wchodzą, zostają na chwilę i wychodzą, musi ich być tysiące.
    Bogu niech będą dzięki za nasze kościoły tak otwarte, że każdy, w każdej chwili może wejść i spotkać żywego Boga, są otwarte absolutnie dla każdego, nikt się o nic nie pyta, nikt nikogo nie obserwuje. Jest to skarb. Trzeba tylko to zauważyć, jak niezwykły skarb mamy tak blisko siebie. Chciałabym, aby każdy wiedział, że zawsze może przyjść, jak Pan Jezus powiedział „tego, który do Mnie przychodzi precz nie odrzucę.”
    doceń 4
  • kret
    09.11.2019 19:53
    Reforma która w centrum będzie miała SŁUŻBĘ a nie administrację! Nic dodać, nic ująć! Również w szkole.
  • CSOG
    10.11.2019 13:43
    Lubię księdza felietony
    Zazwyczaj myśl człowieka wciąż młodego duchem, a posiadającego już duże doświadczenie , a tak jest i tym razem jest spokojna, rzeczowa a przy tym otwarta. Podobnie jest ze zmianami w kościele, pewne rzeczy mogą a nawet muszą być zmienne i zmieniane inne muszą pozostać stałe i nienaruszalne. Wiara zawsze pozostawała w pewnym związku z tradycją. Różnie te związki wyglądają, czasem są silniejsze, bywają i słabsze. Jeżeli coś jest w tym wszystkim najważniejsze to z Pewnością najważniejszy jest Bóg, najważniejszy jest Jezus, najważniejsza jest miłość. Relacje pomiędzy tradycją a potrzebą i koniecznością niezbędnych zmian powinny opierać się na Jezusie, na miłości, ale też na szacunku koniecznych zmian oddanym tradycji.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama