Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gorliwy

Tematy ułożyły mi się w listę słów prawie zapomnianych. Na początek określenie „gorliwy”.

Nie dostrzegamy w tym określeniu słowa „gore!” – czyli „pali się!” – właśnie z tym wykrzyknikiem. Czy gorliwy to tyle co zapaleniec?

Nie. Zapaleniec podobny jest do snopka słomy – buchnęło ogniem, po kilku minutach zgasło, została garść popiołu. Gorliwy jest jak dębowe bierwiono włożone do kominka – będzie ognistym żarem palić się długo, dając spokojne ciepło. Cechą zapaleńca jest samozapłon. Czasem niszczycielski, nieraz bezcelowy. Gorliwy wie, do czego dąży, potrafi cele hierarchizować, baczy na skutki uboczne – by nie niszczyć tego, co sam bądź inni zbudowali. Dlatego gorliwy ma odpowiedź na pytanie: „Po co ty to robisz?” – w różnych wariantach: męczysz się, zabijasz się, co ty z tego będziesz miał itp. Najczęściej nie zastanawia się i nie deliberuje, dlaczego to czy tamto. Ale w głębi świadomości (a pewnie i podświadomości) wszystko ma poukładane. Najgłębsze motywy? Różne. Od religijnych – nawet z odcieniem mistycznym, przez rodzinne, patriotyczne, po zwyczajne sąsiedzkie, zawodowe. Czy znajdziemy dziś ludzi gorliwych? Oczywiście. Wydaje się jednak, że to jest gatunek, który powinien być objęty ochroną.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama