Nowy numer 4/2021 Archiwum

Spełniony sen

– Szczęśliwa tu jestem – powiedziała nam Jolanta Czak, licealistka z Dziewkowic.

Staliśmy w sylwestrowe popołudnie przed Halą Stulecia we Wrocławiu. Za chwilę miało się zacząć spotkanie dla Polaków uczestniczących w Europejskim Spotkaniu Młodych organizowanym po raz 42. przez ekumeniczną wspólnotę z Taizé.

Dobrze rozumiałem tę młodą, rozpromienioną dziewczynę, bo też byłem szczęśliwy właśnie w tej chwili i pamiętam szczęście, które rozpierało mnie, kiedy wiele lat temu – będąc w wieku Joli – odkrywałem tę niezwykłą rzeczywistość nazywaną imieniem malutkiej wioski w Burgundii. Taizé – źródło natchnienia, pocieszenia i modlitwy, która uspokaja serce i wzmacnia ducha. A także przykład tego, jak niewiele potrzebuje wspólnota Kościoła, by napełniać radością i życzliwością tych, których gromadzi.

Słowo nadziei

– Przeczytałem dzisiaj rano u jednego z katolickich publicystów takie dość smutne słowo, że Kościół w Polsce nie ma żadnego pomysłu na zatrzymanie laicyzacji. Tym słowem na zatrzymanie laicyzacji jest Jezus Chrystus. W Słowie i w Kościele. Amen! – powiedział abp Grzegorz Ryś na zakończenie homilii podczas Mszy św. dla Polaków w Hali Stulecia. Odpowiedział mu okrzyk tysięcy zebranych w hali: Amen!

Arcybiskup mówił do młodych o charyzmacie Taizé: zasłuchaniu w słowo Boże i pragnieniu jedności Kościoła. Ostrzegał, że rozpalający się w nich ogień tego charyzmatu może zgasnąć. Mówił, że każda miłość i relacja ludzka jest zawodna, a jedyna niezawodna relacja – to więź z Bogiem. To dzięki niej można uratować rozpadające się relacje ludzkie. Można by słowa łódzkiego metropolity uznać nawet za lekceważenie narastających – zwłaszcza wśród młodzieży – trendów laicyzacyjnych w Polsce, lecz tak nie było. Tembr homilii był inny. Abp Ryś jest historykiem, wie dobrze, jak z Kościołem bywało. Chodzi jednak o nadzieję. Ta jest właśnie tam i tylko tam, gdzie wskazał – w Jezusie Chrystusie. Wszelkie plany odnowy, zbudowane na innych fundamentach, zawiodą.

To charakterystyczna dla Taizé tonacja głoszenia Ewangelii. Nadzieja wbrew nadziei. Zaufanie Bogu i ludziom, wiara w to, że nie potrzeba wiele, by rosła wspólnota człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. Wolno utyskiwać, że w tym roku przyjechało na spotkanie mniej niż w latach poprzednich (15 tys. osób z prawie 70 krajów). I oczywiście warto się nad tym zastanowić: dlaczego przyjechało mniej młodych Polaków, dlaczego były kłopoty ze znalezieniem gościny dla nich? Ale to absolutnie nie przyćmiewało radości spotkania w globalnej wspólnocie wierzących i wspólnej modlitwy sławnymi kanonami z Taizé, które jak szum wodospadu napełniały halę i serca poczuciem harmonii, jedności i wdzięczności Bogu za istnienie. I za tę niezwykłą chwilę daną wszystkim, którzy zdecydowali się przyjechać do Wrocławia na wezwanie braci z Taizé.

Święto jedności

– Spotkanie Taizé to wielkie święto młodych, czas rozmodlenia naszej młodej Europy, która wierzy w Jezusa. To wspaniały sposób na wejście w Nowy Rok. To czas uwielbienia Boga, czas spotkania w Chrystusie, urzeczywistniania Kościoła, w którego centrum jest Eucharystia – powiedział KAI biskup opolski Andrzej Czaja, który koncelebrował Mszę św. dla Polaków w Hali Stulecia. – Jest lepiej, niż myślałam. Poznałam ludzi wielu narodowości i kultur. Ludzi miłych i czułych, szczęśliwych, że tu są. To się liczy: relacje – mówiła mi Jolanta Czak, która przyjechała na spotkanie Taizé po raz pierwszy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama