Nowy numer 2/2021 Archiwum

Mamy wszystkie uczucia

Mówią „Stop stygmatyzacji” i chcą przybliżać środowisko osób chorujących psychicznie.

W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej odbyło się 14 stycznia kolejne spotkanie z cyklu „W grupie raźniej”. Organizowane od kilku lat przez opolskie Stowarzyszenie Mój Duch Przyjazny zebrania mają charakter otwarty, a ich celem jest integracja osób chorujących psychicznie z osobami niechorującymi.

– Działamy przez kulturę i sztukę na rzecz osób chorujących psychicznie, niepełnosprawnych i osób dotkniętych chorobą. Nasze stowarzyszenie skupia osoby nie tylko chorujące, ale przede wszystkim spoza kręgu chorujących. Zresztą, każdego z nas dotyczy jakaś dolegliwość. Myślę, że różnicowanie na zdrowych i chorych nie ma wielkiego sensu, bo każdy ma gdzieś jakiś epizod związany ze stanem zdrowia – tłumaczy Elżbieta Żłobicka, aktorka opolskiego Teatru Lalki i Aktora, inicjatorka stowarzyszenia i jego wiceprezeska.

Spotkanie, w którym uczestniczyło kilkanaście osób, składało się z dwóch części – najpierw była to zabawa plastyczna prowadzona przez terapeutkę Iwonę Kapral. Celem było wzajemne poznanie się uczestników oraz wspólne działanie o nieskomplikowanym charakterze. Drugą część poprowadził klarnecista Filharmonii Opolskiej Michał Kowalski ze swoją uczennicą Emilią. Opolski muzyk prezentował różne rodzaje instrumentów (klarnet, duduk, idiofony), wskazywał też na praźródła ich działania w przyrodzie. – Tylko w próżni panuje przeraźliwa cisza – zauważył.

– Nasze stowarzyszenie zaczęło się od mojego monodramu „Mój duch przyjazny”. Z grupą ludzi doszliśmy do wniosku, że będziemy działać na rzecz osób chorujących psychicznie, ale w ciągu 7 lat istnienia formuła została rozszerzona i działamy z myślą o wszystkich chorujących, samotnych, niepełnosprawnych. Organizujemy różnego rodzaju wydarzenia: wieczory poetyckie i muzyczne, wystawy. Tak sobie żyjemy. Zapraszamy ludzi z miasta, żeby zobaczyli, że osoby, które mają doświadczenia ze szpitalem psychiatrycznym czy jakieś epizody zachorowań nie tylko natury psychicznej, są normalnymi ludźmi. Też mamy potrzebę bycia w grupie, przytulenia się. Kochamy, nienawidzimy, lubimy, denerwujemy się też. Doznajemy takich samych uczuć jak ludzie zdrowi. Ja też jestem osobą chorującą, przyjmuję leki, ale jestem w remisji i choroba w niczym mi nie przeszkadza. Wręcz odwrotnie. Pokazała mi wiele talentów, które mam w sobie. Jestem aktorką, dziergam, maluję, szyję, piszę. Choroba jakby spotęgowała moją twórczość i nigdy nie była dla mnie przekleństwem. Nie stawała mi za plecami tak, że nie byłam w stanie jej udźwignąć. Zawsze idę do przodu – mówi Elżbieta Żłobicka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama