Nowy numer 2/2021 Archiwum

Święty od chorób i miłości

Choć od jego śmierci minęło prawie osiemnaście stuleci, jest dziś bardzo potrzebny. By wyjednać sobie jego przychylność, nie trzeba jechać do Włoch. Znacznie bliżej jest do Łącznika.

Czci się go jako patrona ludzi chorych, szczególnie na epilepsję i choroby nerwowe. Jest też opiekunem zakochanych, narzeczonych, małżeństw, zwłaszcza starających się o potomstwo, i rodzin, ale także osób darzących się przyjaźnią. Żyjący w III w. n.e. św. Walenty był biskupem Terni k. Rzymu. Jak mówią przekazy, wbrew edyktowi cesarza Klaudiusza II Gota, zakazującemu legionistom zawierania małżeństw, udzielał młodym zakochanym parom ślubu, za co skazano go na śmierć i stracono.

Będąc już w więzieniu, uleczył ze ślepoty córkę jednego ze strażników i doprowadził do nawrócenia całej jego rodziny. Uzdrowił także z padaczki syna rzymskiego filozofa Kratona. Stąd upraszano jego pomocy przy ciężkich chorobach, zwłaszcza psychicznych, a nabożeństwo do niego szybko rozprzestrzeniło się po całej Europie.

Na płótnie i w sercach

– W Łączniku (dekanat Biała) kult św. Walentego sięga co najmniej średniowiecza. Najstarsze wzmianki piśmiennicze o kościele pochodzą z XIV w. Dawniej była to parafia pw. Narodzenia NMP i św. Walentego. Po jakimś czasie podwójne wezwanie zniknęło, Narodzenie NMP zmieniono na Nawiedzenie NMP, ale kult św. Walentego pozostał. Ważny czas to lata 1718–1723. Wtedy to rozebrano stary kościół i wybudowano nowy, większy. Dziś powoli przygotowujemy się do obchodów 300. rocznicy konsekracji tej świątyni – sięga do historii parafii proboszcz, ks. Damian Cebulla. O tym, że św. Walenty jest czczony w Łączniku, od dawna świadczą choćby dwa obrazy ołtarzowe znajdujące się w obecnej świątyni. Starszy, najcenniejszy, datowany na XVII w., pochodzi jeszcze z poprzedniego kościoła i przepięknie ujmuje ówczesne, podwójne wezwanie parafii. Na pierwszym planie widać właśnie tego świętego, klęczącego przed Matką Bożą z Dzieciątkiem Jezus, modlącego się i wstawiającego za chorymi. Za nim widać perspektywę wioski – Łącznika, jest dawny kościół i zamek w Chrzelicach.

– Zadziwiającym odkryciem było dla nas podczas pielgrzymki do Włoch, że jest to niemal lustrzane odbicie obrazu znajdującego się w Terni, czyli w mieście, gdzie był biskupem św. Walenty, gdzie złożone są jego relikwie. Tam oczywiście z tyłu widać miasto Terni – przyznaje ks. Damian. – Na tym obrazie jest głęboka prawda teologiczna, że nie modlimy się, jak się skrótowo mawia, „do świętego”, ale do Boga przez jego orędownictwo. W bogatej ramie obrazu są też miejsca na wota. Bo takie już przed wiekami były składane w podzięce za wyproszone łaski – wyjaśnia.

Pomaga od wieków

Tu proboszcz przedstawia opisane przez konserwatora zabytków, znajdujące się w posiadaniu parafii dawne monety na zawieszkach – talary, krajcary, plakietki wotywne, jak metalowy wizerunek dziecka, nie wiadomo, czy uzdrowionego, czy wyproszonego przez małżonków starających się o potomstwo. Jednym z najcenniejszych wotów są srebrne barokowe elementy, tzw. sukienki, które jeszcze w ubiegłym wieku były montowane na obrazie podczas większych uroczystości. Są to szaty biskupie i pastorał św. Walentego oraz glorie Madonny i Dzieciątka. Pochodzą z XVIII w. Dziś, by nie zniszczyć dawnego płótna, owe srebra nie są już zakładane, ale pieczołowicie zabezpieczone.

– Także obecnie spraw zanoszonych do św. Walentego jest wiele. Są prośby o zdrowie w rodzinie, o trwałość małżeństwa, o zgodę i rozwiązanie problemów domowych, o szczęśliwe poczęcie czy rozwiązanie, o znalezienie współmałżonka bądź o to, by młodzi wzięli ślub. Składają je nie tylko wierni z tej parafii, ale też przyjezdni czy chorzy leczący się w pobliskim Centrum Terapii Nerwic w Mosznej albo ich rodziny (Moszna jest jedną z filii parafii w Łączniku). To często bardzo osobiste sprawy – przyznaje ks. Cebulla.

Dowodem na to, że święty i dziś wyprasza łaski, są liczne podziękowania czy ustne przekazy. Zdarzały się też osoby chcące ofiarować np. pierścionki czy inne wota. Stąd proboszcz planuje spisać owe prośby, podziękowania i świadectwa w specjalnej księdze. – Mamy np. świadectwo rodziców i dziadków jednej z dziewczynek, która urodziła się jako wcześniak, w ciężkim stanie, i była długo w szpitalu. Oni modlili się o zachowanie jej przy życiu i uznają, że wyprosili to u św. Walentego. Inna z parafianek miała poważną operację kręgosłupa, która przebiegła szczęśliwie. Mówi, że zawdzięcza to jemu i Matce Bożej. Są świadectwa z Przechodu, z Ligoty Bialskiej, gdzie jeden z mieszkańców jako dziecko został za sprawą tego patrona uzdrowiony z padaczki. Inny, z Pogórza, w obecności rodziny dał świadectwo, że jako dziecko ciężko zachorował i wrócił do zdrowia dzięki modlitwom bliskich do św. Walentego. Przez całe życie był jego wielkim czcicielem, a w podzięce zrobił trzy stylowe stojaki na świeczki do kościoła... – wymienia ks. Cebulla.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama