Nowy numer 2/2021 Archiwum

W ciszy przed Panem

Już niemal 130 osób zobowiązało się do tego, by przez godzinę w tygodniu w Kornicy trwać na cichej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem.

Przyjeżdżają samochodami i na rowerach z okolicznych miejscowości, z różnych parafii w Raciborzu, nieraz z nieco dalszych stron. To wysiłek, by w napiętych harmonogramach tygodniowych wygospodarować o stałej porze czas na godzinną adorację. Ale ci, którzy ten wysiłek podejmują, przekonują, że po prostu warto.

Tuż przy lesie

Malutka kaplica Matki Bożej Różańcowej stanęła pod lasem w Kornicy w parafii św. św. Wita, Modesta i Krescencji w Pietrowicach Wielkich. Została poświęcona 22 grudnia 2018 r. przez ks. prałata Jerzego Kostorza. Jej fundatorem jest właściciel firmy Eko-Okna SA. To też w jego myśli z czasem zrodził się pomysł, by właśnie w tej kaplicy powstało miejsce wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu. Pomysł podchwycili jego współpracownicy, a także pietrowiccy parafianie. – W Polsce nie ma wielu miejsc wieczystej adoracji a adoracja w ciszy nie jest formą modlitwy tak powszechną jak choćby tradycyjne nabożeństwa. O istocie i wartości adorowania Najświętszego Sakramentu wiele mówił św. Jan Paweł II. Zdecydowaliśmy się podjąć próbę, by takie miejsce powstało również u nas – opowiada Adam Wajda.

Inicjatorzy udali się do księdza proboszcza Damiana Rangosza. – Kaplica stoi na terenie naszej pietrowickiej parafii, ale jest kaplicą prywatną, a nie parafialną. W tej kaplicy nie było ani ołtarza, ani tabernakulum. Podpowiedziałem panu Adamowi, żeby porozmawiał z bp. Rudolfem Pierskałą podczas rowerowej pielgrzymki na Jasną Górę – mówi ks. Damian Rangosz. – Biskup zgodził się, ale musieliśmy spełnić określone warunki – kontynuuje Adam Wajda.

Potrzebne były nie tylko ołtarz i tabernakulum, ale też odpowiednie zabezpieczenia przed profanacją, a także zapewnienie, że zawsze podczas wystawienia ktoś w kaplicy będzie trwał na modlitwie. – Zaprosiliśmy na cały miesiąc ks. Krzysztofa Małachowskiego, który w sierpniu ub.r. w okolicznych parafiach głosił kazania i rekolekcje pogłębiające tematykę wieczystej adoracji i zachęcał do włączenia się w rodzącą się inicjatywę. Sami też dawaliśmy świadectwo i zachęcaliśmy, by jedną godzinę w tygodniu zarezerwować sobie na modlitwę w ciszy – opowiada Adam Wajda.

Miejsce tętniące modlitwą

Początkowo chęć adoracji przez godzinę w tygodniu zadeklarowało około 100 osób. Msza św., która zapoczątkowała wystawienie Najświętszego Sakramentu, została odprawiona 1 października 2019 r. Obecnie adoracja trwa przez ponad 40 godzin w tygodniu. Najdłuższy czas rozpisany jest od 14.00 w poniedziałek do 6.00 we wtorek. Wystawienie odbywa się też we wtorki od 14.00 do 23.00, w środy i czwartki od 14.00 do 22.00 oraz w piątki od 17.00 do 20.00. Tabernakulum, w którym za szybą stoi monstrancja z Hostią, w godzinach adoracji otwierają księża z parafii w Pietrowicach Wielkich, a zamykają nadzwyczajni szafarze Komunii św. Przychodzą nie tylko ci, którzy zadeklarowali modlitwę w określonej godzinie. Nieraz towarzyszą im współmałżonkowie, dzieci czy przyjaciele. Przychodzą też inne osoby, które nie zapisały się w grafiku, dlatego często ta niewielka kaplica jest po prostu wypełniona.

Niektórzy zatrzymują się na kilkanaście minut, inni zostają na dłużej. Niektórzy przynoszą kwiaty, inni zostawiają różańce czy wpisują się do księgi próśb i podziękowań. – Naszym celem i marzeniem jest to, by wystawienie Najświętszego Sakramentu trwało 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. By stało się to możliwe, gotowość adoracji musi zadeklarować 330 osób. Tak by na każdą godzinę przypisane były co najmniej dwie osoby – mówi Adam Wajda.

Chętni mogą zgłosić się poprzez wypełnienie deklaracji i wrzucenie jej do skrzyneczki w kaplicy w Kornicy albo w kawiarni Niebo w Mieście w Raciborzu bądź wysyłając zgłoszenie ze swoim numerem telefonu na adres kontakt@trwala-adoracja.pl. – Deklaracja wymaga od nas pilnowania terminu. Ale to zdecydowanie lepsze niż powiedzenie sobie i Panu Bogu, że gdy będę w pobliżu, to przyjdę. Nie bójmy się zobowiązania. Jeśli zdarzy się sytuacja, że akurat nie damy rady przyjść w wyznaczonym dla nas czasie, to zawsze możemy poszukać zastępstwa w gronie rodziny czy znajomych – zapewnia Sebastian Weiner.

– Dobę przed zadeklarowanym czasem adoracji przychodzi przypominający SMS. Jest w nim podany adres mejlowy, na który można napisać, jeśli nie ma się zastępstwa. Wtedy my staramy się tę lukę zapełnić. Oczywiście w każdej chwili można się też wypisać z listy. Dotąd jednak jeszcze nikt tego nie zrobił, za to wciąż dopisują się nowe osoby – dodaje.

Intymne spotkanie

– Obserwuję, że dzisiaj część ludzi pociąga Ekstremalna Droga Krzyżowa, chociaż do kościoła na nabożeństwo nie przyjdą. Podobnie chyba jest z adoracją, że do otwartego cały czas kościoła parafialnego nie wejdą na modlitwę, ale pojadą do kaplicy wybudowanej poza wioską, pod lasem. Jest tam cisza i większy spokój, a to ma dla ludzi znaczenie – zauważa ks. Damian Rangosz.

W kaplicy monstrancja z Hostią jest bardzo blisko modlących się, co tworzy przestrzeń intymnego spotkania. – W naszych kościołach parafialnych tak blisko Najświętszego Sakramentu klęczy ksiądz, a tu każdy może. Odczuwa się to jak indywidualną audiencję u Pana Boga – przekonuje Adam Wajda. – W codziennym zabieganiu często się gubimy. Czas adoracji pomaga nam nie utracić tego, co w życiu jest najważniejsze, pomaga nam przypomnieć sobie, dokąd idziemy i jaki sens ma nasze życie – stwierdza. – Adoracja w ciszy pozwala nam usłyszeć od Pana Boga to, czego On dla nas chce. Tak naprawdę cisza jest bardziej wymowna, niż nam się wydaje – dopowiada Sebastian Weiner.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama