Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wielkie mi coś

Na spektakl pod takim tytułem w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora zaproszono dzieci i opiekunów.

Opowieść o słoniu Pistacjuszu, który połknął księżyc, wilku próbującym ów księżyc odzyskać, i Edgarze – Najmniejszym Ziarenku Piasku, to najnowsza propozycja OTLiA. Po przedstawieniu widzowie mieli okazję podejść do aktorów, potrzymać teatralne lalki, ale też porozmawiać ze sobą. To kolejne, po pikniku i mikołajkach, spotkanie rodzin zastępczych z powiatu opolskiego. Dla rodziców to okazja do poznania się, rozmowy, wymiany doświadczeń.

Razem łatwiej

– Jestem rodziną zastępczą od ośmiu lat. Dziś jestem tu z dwójką rodzeństwa, które teraz jest już przeze mnie adoptowane. Uczestniczymy chętnie w takich spotkaniach. Są bardzo atrakcyjne dla dzieci, a przede wszystkim integrują nas, pomagają wspierać się w trudnych czasem dla nas sytuacjach. Bo dzieci, które bierzemy pod opiekę, są po różnych, często dramatycznych przejściach – opowiada Ewa Krzyżowska spod Opola.

Dwie starsze dziewczyny, będące pod jej opieką, są już samodzielne: pierwsza – Jagoda, trafiła do domu pani Ewy jako siedemnastolatka, a teraz układa sobie życie w Anglii, druga studiuje w Krakowie. Obie nadal utrzymują kontakt z domem, w wolnych chwilach czy na święta wracają. – To są więzi rodzinne, bo traktujemy te dzieci jak swoje, bardzo je kochamy. O to chodzi, żeby to była przede wszystkim „rodzina”, a nie „zastępcza” – podkreśla.

– Fajnie mieć starsze siostry, lubimy, jak przyjeżdżają – mówią Ksawery (9 lat) i Paulinka (7 lat). Paulince spodobał się słoń – bohater spektaklu, Ksaweremu – młody wilczek, ale przyznają, że poruszanie teatralną lalką nie jest łatwe. Pani Ewa dodaje, że takie spotkania są bardzo potrzebne. – Chodzi o to, żebyśmy się mogli poznać, wymieniać doświadczeniami, a przez to jak najlepiej pomóc dzieciom. One zwłaszcza na początku wymagają dużo pracy, potrzebują uwagi, zainteresowania. Stąd dobrym rozwiązaniem jest urlop macierzyński, który można wziąć do 7. roku życia dziecka. Ten rok na adaptację jest bardzo potrzebny. Całym sercem zachęca do zostania rodziną zastępczą.

– Procedura nie jest skomplikowana, trzeba po prostu szczerze odpowiadać na pytania psychologa. Ja chętnie uczestniczyłam też w różnych szkoleniach, by się uczyć być dobrym rodzicem – tłumaczy. – I wcale nie chodzi o to, że cały czas musi być idealny porządek. Każdy, kto ma dzieci, wie, że to nierealne – dopowiada. Do tego namawia też Anna Gandyra, która razem z mężem tworzy rodzinę zastępczą dla Tomka (mającego 3 lata), Marysi (8) i Dominiki (14). – Gdy nasz syn podrósł, stwierdziliśmy, że mamy jeszcze dość wytrwałości i miłości, by zaopiekować się dziećmi, które tego potrzebują – mówi. – Nasza codzienność wygląda normalnie, jak w każdej innej rodzinie. Nie jest to łatwe, ale warto. Kiedy się widzi, jak dzieci się zmieniają, ich radość i miłość, jak zaczynają mówić, że nas kochają, przytulają się, to jest nie do opisania. Jeden ich uśmiech jest wystarczającą nagrodą – rozpromienia się.

Potrzeba więcej

Spotkanie zorganizowało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie wraz z opolskim starostwem powiatowym. – Spotkanie to ma na celu integrację środowiska rodzin zastępczych, wzajemne poznanie się rodziców zastępczych i wymianę doświadczeń – mówi Alicja Nowak, koordynator rodzinnej pieczy zastępczej z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Opolu. Tym razem z zaproszenia skorzystało ok. 100 osób. W powiecie opolskim jest obecnie 115 rodzin zastępczych, które mają pod opieką 159 dzieci. Większość to rodziny spokrewnione z podopiecznymi, ale są też niespokrewnione, zawodowe, specjalistyczne i pełniące funkcję pogotowia opiekuńczego.

Potrzeby są jednak większe. – Naszym zadaniem jest wspieranie rodzin zastępczych, co też poprzez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie czynimy, przekazując pieniądze z budżetu, ale też np. promując rodzicielstwo zastępcze. Oprócz tego nasz PCPR skutecznie sięga po fundusze unijne np. na poszerzenie wachlarza porad u specjalistów, z którymi rodzice zastępczy mogą się konsultować – mówi Monika Kluf, rzecznik prasowy opolskiego starostwa. – Trzeba robić wszystko, by jak najmniej dzieci trafiało do domów dziecka, dlatego tworzenie nowych rodzin i współpraca z tymi, które już istnieją, są takie ważne – dodaje. Rodzicami zastępczymi mogą zostać małżeństwa oraz osoby samotne. Procedura przewiduje m.in. spotkanie z psychologiem, który sprawdza predyspozycje, oraz ocenę warunków mieszkaniowych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama