Nowy numer 3/2021 Archiwum

Krzyż czuwający

Zostało mi sprzed lat wspomnienie nasycone jakąś przedziwną siłą i delikatną poezją równocześnie.

Ów krzyż w Gorcach był drewniany, już dobrze nadgryziony zębem czasu i górskich wichrów. Stoi tam dalej. A jak znam górali, to choćby wichura go jakaś obaliła, do tygodnia byłby nowy. Bo krzyż musi być. Musi znaczyć dziedziny zamieszkałe przez chrześcijan. Krzyż musi czuwać. Musi? Po prostu krzyż czuwa. U stóp Rychlebskich gór stoi ten ze zdjęcia, kamienny krzyż.

W tych stronach marmur to nie zbytek. Ziemia całe pokłady marmurów kryje, kamieniarze potrafili z nich cudeńka kształtować. Krzyże także. 1894... Co to za data? Są napisy – krótkie, zwięzłe, trudno z nich czegoś dociec. Ale wiary właściciela tych pól sprzed lat ponad stu dociekać nie trzeba. I serca, z jakim ten krzyż z kamieniarzem – może swoim sąsiadem? – planował i szkicował. A może sam trudnił się ciosaniem i gładzeniem marmuru? Nie wiem. Ale powód musiał mieć, skoro w tym zakątku, wręcz na odludziu, taki piękny krzyż postawił. Powód? Przecież Ktoś musi nad ojcowizną czuwać. Chciałoby się nazwę nadać krzyżowi: Krzyż Czuwający.

Ileż takich krzyży czuwa w wielu miejscach świata. I na naszej ziemi – śląskiej i polskiej. I na ziemiach kontynentu całego, a nawet świata. Wysokie – nieba sięgające, i piękne geniuszem artysty i rzeźbiarza. Ale i takie zwyczajne, rzec można – standardowe. Piękne pięknem wiary. No bo bez wiary krzyże byłyby tylko szubienicami. Nic by nie pomogła ani ich materia, ani artyzm twórcy. By krzyż nie przeszkadzał, by nie drażnił, ale by czuwał – musi w nim być zaklęta wiara. Stoi na skłonie Biskupiej Kopy krzyż... Widziałem wiarę i usłyszałem jej wyznanie, gdy belki krzyżem jeszcze nie były. Pusto było tej środy na szczycie Kopy. Na ciesielskich koziołkach leżała belka, ktoś nad nią stał pochylony z narzędziem w rękach. Na mój widok wyprostował się i gromkim głosem ogłosił światu: „Já jsem věříci křesťan, a katolik! – Jestem wierzącym chrześcijaninem i katolikiem!”. Odpowiedziałem jego mową: „Ja także, a do tego katolickim księdzem”. Padliśmy sobie w ramiona. Wytłumaczył mi, że krzyż robi. Duży. Tu przy granicy ustawią ów krzyż, po polskiej stronie. Ale po polskiej stronie trudności administracyjne się spiętrzyły wyżej niż góra. Zresztą widać było, że nie o argumenty chodzi, tylko o krzyż.

Wobec tego organizatorzy z polskiej i czeskiej strony zdecydowali się na inne miejsce. Blisko tamtego, ale po stronie czeskiej. Tutaj trudności nie było żadnych, krzyż stoi... Nazwali go Krzyżem Pojednania. Gdy już stał, Mirek mi tłumaczy: – Siądź na cokole i oprzyj się głęboko, głowa do kamiennego oparcia układa się sama... Co widzisz? – Krzyż na tle nieba. – No właśnie. Można posiedzieć, pomedytować, aż człowiek pojedna się sam ze sobą. I z niebem. I z krzyżem. Wtedy pojedna się ze wszystkimi... Ale najpierw sam ze sobą. Krzyż pojednania jest jakimś wariantem krzyża czuwającego. Bo tak łatwo człowiekowi, chyba każdemu, zburzyć wewnętrzny spokój w samym sobie. A wtedy rozsypuje się pokój wokół niego. Nie tylko między nim a resztą świata, ale naruszony zostaje mir pomiędzy ludźmi, wśród których się obraca. Czy chce, czy nie chce, staje się takim „okiem cyklonu” i nieraz nawet bez słowa rujnuje, a co najmniej zakłóca relacje w otoczeniu.

Każdy z nas może stać się takim ośrodkiem większej czy mniejszej burzy. I co wtedy? Wtedy każdy potrzebuje, by ktoś przy nim i nad nim czuwał. Przyjaciel? Owszem. Ale przyjaciela-człowieka czasem braknie. Nieraz nie sposób przed nim duszę otworzyć. Nie zrozumie. Wtedy pod krzyż... Tych krzyży czuwających wiele w naszym otoczeniu. W domu na ścianie też. Na sznureczku różańca także. Albo jeszcze bliżej, ten krzyżyk na wszelki wypadek – czuwający i zawieszony na naszej szyi na łańcuszku. A na dni zamętu i niepewności, jakie teraz nastały – czyż Czuwającego nie potrzeba? Dobrze, że po ojcach naszych tyle czuwających krzyży odziedziczyliśmy. I przy drogach, i placach. Na fasadach domów i na zwieńczeniu dachów. I te domowe – na ścianie i stojące na komodzie. A choćbym ich zapomniał – Czuwający jest z nami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama