Nowy numer 3/2021 Archiwum

Twarz Caritas

– Staramy się jak najlepiej zabezpieczyć siebie oraz pacjentów i mimo obaw jedziemy do nich – przyznają pielęgniarki ze stacji opieki.

– Staramy się, ale mimo środków ostrożności, worków zużywanej odzieży ochronnej i schodzącej od środków dezynfekujących skóry mamy świadomość ryzyka. Ja, wracając do domu, najpierw wchodzę do łazienki przeznaczonej tylko dla mnie, myję się i przebieram, a kurtkę zostawiam na tarasie, bo mam w domu, mamę, dla której COVID-19 byłby dużym zagrożeniem. Prawie każda z nas ma starszych rodziców, teściów albo dzieci. A niektórzy pacjenci nie mówią wszystkiego, czasem z obawy przed trafieniem do szpitala. Po kilku dniach przyznają, że tydzień temu gorzej się czuli, choć często wystarczyłoby skonsultować to z lekarzem, zmienić leki – tłumaczy Adriana Proksza.

Bliscy to skarb

Dyrektor opolskiej Caritas podkreśla, że najważniejszym filarem opieki nad chorym jest rodzina. – Tam, gdzie jest i jest wydolna, pielęgniarki wspomagają zdolności opiekuńcze, uczą, rozwiewają wątpliwości. A w pierwszej kolejności idziemy do tych, którzy nie mają rodziny lub jest ona niewydolna – podkreśla. Pielęgniarki są też w kontakcie z parafialnymi zespołami Caritas – ich wsparcie i sąsiedzkie zainteresowanie w kwestii zakupów, pomocy czy zwykłej rozmowy zapobiegającej izolacji jest bardzo potrzebne. – To się dzieje, ale może być zintensyfikowane, a ta wyobraźnia miłosierdzia większa. Stąd zachęcam do modlitwy do Ducha Świętego, żeby nas nauczył reagowania na dyskretne i ciche wołanie ludzi starszych i samotnych – wskazuje ks. Drechsler. Wśród pacjentów stacji opieki jest Maria Folk z Landzmierza. Ona i jej mąż Ginter mają już ponad 90 lat. – My teraz z mężem wcale nie wychodzimy. Sąsiedzi przynoszą nam zakupy, wystarczy zadzwonić, sami pytają, czy czegoś nie trzeba. Dobrze z nimi mamy. Staramy się dbać o siebie, trzymać porządek i cóż więcej? Powodzie przetrwaliśmy, wichurę, grad, to i to przejdzie – podsumowuje. I chwali „dziewczyny z Caritasu”. – Przyjeżdżają tu już od lat, pomagają mi goić rany na nogach. Znamy się, więc te rękawiczki, osłony mi nie przeszkadzają. Cieszę się, że przychodzą, zwłaszcza teraz, że robią swoje, ale i pogadają, uśmiechną się – dopowiada.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama