Nowy numer 43/2020 Archiwum

Opanowany

Opsie powiemy „łagodny”. O człowieku, że jest opanowany. W centrum znaczenia tego słowa jest rdzeń „panować”. Czyli być panem. Oczywiście, chodzi o to, by być panem siebie. A zatem umieć nakazać samemu sobie.

Co nakazać? Milczenie, uśmiech, dobre słowo, przyjazny gest, okazaną pomoc... Nakazać sobie, choćby „w środku” się gotowało, a najprostsza reakcja byłaby inna. Potrzebne są dwie umiejętności.

Pierwsza to świadomość celu: dlaczego mam się opanować. Tego najczęściej nie da się przywołać nagle, z zaskoczenia. Element celowości panowania nad sobą musi być wypracowany i utrwalony jako trwała cecha bycia sobą. Nieraz trzeba na to lat pracy. I motywów – czy to najprostszych, ogólnoludzkich, czy dotyczących życiowej pozycji, czy też pobudek religijnych. Druga umiejętność wymaga również duchowego treningu. Polega ona na utrwaleniu sposobów nakazywania zachowań samemu sobie. Czy to tylko w myślach, czy w słownym zwracaniu się do siebie. Na przykład: musisz, musisz! Albo na zaciskaniu pięści itp. Oczywiście, poziomem najbardziej pożądanym jest wewnętrzny, duchowy wpływ na samego siebie. Czy opanowanie jest dobrą strategią w życiu? Na krótką metę bywa trudne. Na dłuższą jest konieczne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama