GN 42/2020 Archiwum

Wierzą, że pomaga im z nieba

W bielickim schronisku dla bezdomnych powstał pokój pamięci poświęcony Jerzemu Adamowi Marszałkowiczowi.

To on założył liczne schroniska dla bezdomnych, również to w Bielicach, którym przez ponad 20 lat kierował. W nim też przez 31 lat mieszkał. Dzielił pokój z kilkorgiem bezdomnych mężczyzn. Żadnych specjalnych warunków. Łóżko – początkowo piętrowe, a gdy zdrowia ubywało, to już pojedyncze. W kąciku biurko (pamiątka po ojcu) z maszyną do pisania, rozdzielająca przestrzeń szafa, do tego rodzinne zdjęcia, walizki z zapiskami i dokumentami, a także krzyż i święte obrazy. Nie miał wielu rzeczy osobistych, żył bardzo skromnie.

Nadal czuwa

– Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu, ale nie przyjął święceń kapłańskich. Pracując na furcie w seminarium, poznawał ludzi bezdomnych i potrzebujących. Założył Towarzystwo Pomocy im. św. brata Alberta, otworzył pierwszą noclegownię we Wrocławiu, a potem kolejne w innych miejscach – opowiada ks. Bronisław Dołhań, kapelan bielickiego schroniska i emerytowany proboszcz tutejszej parafii. Brat Jerzy od biskupa wrocławskiego otrzymał prawo noszenia sutanny. – Tutaj wszyscy mówiliśmy o nim „ksiądz”. Dla mnie jest on wzorem księdza i nie potrafię o nim mówić inaczej niż „ksiądz Jerzy” – przyznaje Teresa Rojek, prezes bielickiego koła towarzystwa. Opowiada, że Jerzy Marszałkowicz szukał ludzi z marginesu i wyciągał do nich rękę. Jak tylko widział człowieka biednego, podchodził i pytał, czy jest głodny, czy czegoś potrzebuje. Kiedy w schronisku były konflikty między mieszkańcami, całą noc czuwał i pilnował, żeby nic złego się nie wydarzyło. – To z wpatrywania się w św. brata Alberta zrodziło się jego patrzenie na bezdomnych – podkreśla ks. Dołhań. – Inspiruje mnie jego stosunek do drugiego człowieka. On nikogo nie krytykował, przyjmował człowieka takim, jakim jest, starał się mu pomagać – dodaje T. Rojek. Brat Jerzy zmarł 13 maja 2019 roku. – Przez ostatni rok brakowało nam go tutaj. Zawsze jego obecność dawała mi spokój. Cokolwiek się działo, on był na miejscu i reagował w pierwszej kolejności. Ale teraz też się troszczy. Prosiłam go, żeby w czasie pandemii nic złego nie stało się w naszym schronisku – przyznaje Teresa Rojek.

Pokój pamięci

– Każdego 13. dnia miesiąca odprawiam w kaplicy Mszę św. za brata Jerzego. Myślę, że byłoby nam wszystkim łatwiej, gdyby został pochowany w Bielicach, a nie we Wrocławiu – mówi ks. Bronisław Dołhań. – Chcemy na bielickim cmentarzu postawić krzyż z tablicą pamiątkową. Druga będzie umieszczona w oknie jednego z budynków schroniska. To wszystko miało być przygotowane na rocznicę śmierci, ale zatrzymała nas pandemia – wyjaśnia Teresa Rojek. – Po śmierci ks. Jerzego nic nie zmienialiśmy w pokoju, w którym mieszkał z bezdomnymi. Trzymaliśmy jego rzeczy tak, jak dotychczas. Pomyślałam jednak, że on chciałby, żeby jego miejsce zostało oddane potrzebującym, zwłaszcza, że mieszkał w pokoju na parterze, a tych nie mamy zbyt wielu – mówi pani Teresa. Stąd pojawił się pomysł, by w drugim budynku wydzielić część magazynu. – Przenieśliśmy rzeczy ks. Jerzego i utworzyliśmy Pokój Pamięci jemu poświęcony. Jest tuż przy drzwiach wejściowych, więc każdy odwiedzający schronisko może tam zajrzeć – opowiada prezes. 13 maja, w 1. rocznicę śmierci brata Jerzego, izbę poświęcił ks. Bronisław Dołhań. Wcześniej w koncelebrze z ks. proboszczem Czesławem Nowakiem i o. Sylwestrem Wydrą SVD odprawił Mszę Świętą. W kazaniu mówił o życiu i duchowości zmarłego brata. Nadano też imię Jerzego Adama Marszałkowicza Schronisku z Usługami Opiekuńczymi. – Został patronem budynku, w którym tu, w Bielicach, pomagamy najbardziej potrzebującym – podkreśla Teresa Rojek. Wspomniany o. Sylwester, misjonarz, wychowywał się w sąsiedztwie schroniska. Obecnie pandemia przedłużyła mu urlop w rodzinnym domu. – Znałem brata Jerzego, widziałem, czym się zajmuje. Całe swoje życie oddał ludziom bezdomnym. Imponowało mi to. Mając możliwość, nie przyjął święceń kapłańskich. Świadomie poświęcił się czemuś innemu, poświęcił się w pełni – podkreśla o. Sylwester. To on zorganizował transmisję internetową rocznicowych uroczystości i przygotował filmową relację. Mieszkańcy schroniska nazywają w niej br. Jerzego swoim przyjacielem, na którego zawsze mogli liczyć, który nigdy nie okazywał im, że są ludźmi gorszej kategorii. Miał dla nich cierpliwość i serce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama