Nowy numer 32/2020 Archiwum

Zagwiździański eden

Choć przekwitły już przepiękne różaneczniki, warto się tam wybrać, by w ciszy, wśród zieleni odnaleźć spokój.

Ogród założył w latach 20.–30. ubiegłego wieku ks. Franciszek Ogorek, dawny lokalista, pierwszy proboszcz parafii i budowniczy obecnego kościoła. On to, będąc w Rzymie, tak zachwycił się tamtejszymi ogrodami, że postanowił założyć podobny w zagwiździańskiej parafii.

Sprowadził różne gatunki drzew, rododendronów i innych roślin, i zaprojektował na wzór włoskich ogrodów założenie na półhektarowej działce za plebanią. – Jak opisuje we wspomnieniach Elisabeth Nerlich, krewna ks. Ogorka, myślał on o założeniu parkowym, jednak piaszczysta gleba nie sprzyjała tym planom. Stąd wybrał rośliny do ogródków skalnych: z Kamienia Śląskiego przywieziono trzynaście wagonów kamieni, a próchnicę dostarczyło zagwiździańskie nadleśnictwo – tłumaczy obecny proboszcz, ks. Krzysztof Kozimor. W centrum, wzdłuż głównej ścieżki jest rozległa pergola, na której dawniej pyszniły się róże, a teraz coś na kształt dachu utworzyła fioletowa glicynia. Tuż obok został usypany niewielki pagórek, który dziś porośnięty jest niemal stuletnimi modrzewiami, sosnami i bluszczem. Pod nimi, na szczycie, znajduje się figura św. Rocha, patronującego ogrodnikom i chroniącego przed epidemią, ofiarowana przez autora projektu kościoła i rzeźbiarza Habersetzera. Podobna jest w pobliskiej altance. Całość uzupełniają kamienna rynna z wodą i oczko wodne. Niemal stuletni ogród obfituje w zakątki, gdzie można usiąść i odpocząć, podziwiając różaneczniki, clematisy, krzewy Mojżesza, róże, byliny, jednoroczne kwiaty, owady czy zbiorniki wodne. – Pamiętam, że jeszcze za ks. Edgara Soremby w tych kanałach i oczku wodnym pływały złote rybki. Zimą je wyłapywano, a wiosną znów wpuszczano. Wody było wtedy więcej, bo doprowadzano ją z kanału biegnącego do odlewni żeliwa, która znajdowała się obok, za płotem. Do kanału były doprowadzone rury i przez nie woda zasilała te oczka oraz kręgi na wodę do podlewania. Dziś kanał jest zarwany, więc ten system nawadniania, istniejący pod całym ogrodem, nie działa – wspomina parafianin Hubert Janus. Szczególny zakątek czeka na końcu – krąg z dorodnych buków i okrągła kamienna płyta w środku – miejsce, gdzie ks. Ogorek zwykł wypoczywać. Intrygującym punktem ogrodu jest też widoczny przy wejściu pień uschłego drzewa z przybitymi na kształt dachu dwoma deskami i wiszące w rozwidleniach konarów krzyże. – W jednym roku poschły u nas wiązy, w tym właśnie ten. Ówczesny proboszcz, ks. Alfred Skrzypczyk, postanowił zrobić z niego pomnik-kapliczkę, upamiętniający naszego parafianina Alfreda Wiencha, który przez lata dbał o teren wokół kościoła i plebanii, a w 2014 r. zmarł tragicznie. Krzyże i postaci Jezusa Ukrzyżowanego znaleźliśmy przy porządkowaniu plebanii i cmentarza – tłumaczy Hubert Janus. Przez lata ogród był niedostępny na co dzień – tradycją było otwieranie go dla parafian w odpust parafialny oraz w dniu I Komunii św. Kilka lat temu przeszedł dość radykalne zabiegi pielęgnacyjne – przycięto krzewy, oczyszczono ścieżki, założono na jego skrawku kwietną łąkę i udostępniono go odwiedzającym. – W czasie Wielkiego Postu odbywa się tu alejkami Droga Krzyżowa, a do zdobienia ołtarzy na Boże Ciało kupujemy część roślin w doniczkach i potem ubogacamy ogród kolejnymi gatunkami. Ogród znów pięknieje i zdobywa wyróżnienia w różnych konkursach, jest atrakcją turystyczną, częścią ścieżki rowerowej, punktem gry terenowej i biegnącego tu szlaku zabytków. Od wiosny po jesień odwiedzających go nie brakuje – przyznaje sołtys Aneta Czellnik. – Najpiękniejszy jest w maju, gdy rododendrony są obsypane kwiatami, ale tu ciągle coś kwitnie, nawet zimą – dodaje pani Krysia, jedna z parafianek, które dbają o ogród. Można go odwiedzać codziennie pomiędzy 10 a 19 (zimą krócej).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama