Nowy numer 48/2020 Archiwum

Człowiek wolny

Kto wie, kim i jaki był, odczuwa, jak bardzo właśnie teraz nam go brakuje.

Przypominam sobie scenę sprzed 24 lat. W stojącym w polu przed Sidziną kościele pątniczym pw. Znalezienia Krzyża Świętego odbywała się Msza dożynkowa. Stałem w kościele obok mężczyzny w sile wieku, któremu w czasie kazania łzy napływały do oczu. Rzadki widok, wzruszony mężczyzna w kościele. Kazanie głosił zaproszony wtedy do Sidziny, gdzie wielu mieszkańców ma korzenie na Podhalu, ks. prof. Józef Tischner.

Wzruszenie mszalnego sąsiada obudziła opowieść księdza o góralskim poczuciu wolności, o śpiewie ze szczęścia, gdy wrócili z owcami na tatrzańskie hale. Rok po dożynkach w Sidzinie ks. Tischner usłyszał trudną diagnozę – rak gardła. Zmarł 3 lata później i został pochowany u stóp Gorców, w Łopusznej k. Nowego Targu. W niedzielę 28 czerwca mija dokładnie 20 lat od jego śmierci.

Cłek ślebodny

Księdza Tischnera, jeśli się go spotkało nawet jedynie dzięki książkom, artykułom czy audycjom telewizyjnym, nie sposób zapomnieć. Właśnie ukazała się jego nowa biografia, którą napisał poeta, pisarz, popularyzator myśli i osoby Tischnera – Wojciech Bonowicz. To znacznie poszerzona wersja pierwszej biografii, którą autor opublikował już 19 lat temu. „Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak Tischner wchodził do pokoju, to jakby się drzwi otwierały w człowieku. Drzwi się otwierały – i żyć się chciało” – pisze Bonowicz. Tak też się człowiek czuje, gdy tę książkę czyta. Jakby znów ten pełen poczucia humoru, głęboki, dosadny, z ciętym językiem, nieprzeciętnie inteligentny i uczony ksiądz stawał przed nim i samą swoją postawą budził radość życia. Piszę oczywiście w swoim imieniu. Może się ta książka przecież komuś nie podobać, bo np. nie lubi Tischnera albo jego myśli, albo z powodów innych. W każdym razie – skoro z powodu pandemii odwołane zostały w Opolu II Dni Tischnerowskie – to świeża biografia Tischnera może godnie je zastąpić. Warto przy okazji zauważyć, że Opole jest drugim miastem (po Krakowie), gdzie Dni Tischnerowskie są organizowane, a ściślej – organizuje Miejska Biblioteka Publiczna przy wsparciu Wojciecha Bonowicza właśnie. Druga uwaga na marginesie: podczas ubiegłorocznych Dni publikę w sporej części stanowili ludzie młodzi. Wspominanie Tischnera nie jest więc domeną pokolenia mocno z Kościołem związanego. To może i powinno dawać do myślenia. Myślę, że przyczyną tego jest autentyzm Tischnera. Także jego znane i znakomite poczucie humoru, ale przede wszystkim wolność, o której tyle mówił i która była w nim samym widoczna. Śleboda góralska, czasem i zawadiacka. Notabene: znakomite przykłady tej zawadiackości w książce przytaczane są m.in. za śp. ks. Herbertem Hlubkiem, wybitnym duszpasterzem akademickim z Gliwic, który zaprzyjaźnił się z ks. Tischnerem w czasie studiów na ATK. „Jedynie wolny człowiek może rozmawiać z Bogiem. Bo człowiek, który jest niewolnikiem, właściwie n i e j e s t, on nie jest sobą, on jest taki, jakim nakazują mu być inni: jego władze, jego niepokoje, jego lęki” – pisał Tischner, który mawiał o sobie, że najpierw jest człowiekiem, potem chrześcijaninem, a dopiero potem – księdzem.

Brak

Nie opiszę tu sylwetki, dzieła, myśli i zasług ks. Tischnera skoro tak znakomity pisarz jak Wojciech Bonowicz ledwie zmieścił się na 700 stronach (a chciałoby się jeszcze więcej). Nie u wszystkich Tischner rzecz jasna budzi entuzjazm. Bywało wręcz odwrotnie, jak chociażby po słynnej wypowiedzi, że więcej spotkał ludzi, którzy stracili wiarę po spotkaniu z proboszczem, niż po lekturze Marksa czy Lenina. Tischner nie bał się mocnych tez, ale nie były one pomyślane jako czyste prowokacje czy zabiegi marketingowo-reklamowe w „służbie ewangelizacji”. Nie czuło się w nim jakiejkolwiek sztuczności. „Nie wstydź się samego siebie, bo człowieczeństwo jest piękne wtedy, kiedy jest prawdziwe” – pisał. Może dlatego jego głosu uważnie słuchali również niewierzący, agnostycy czy stojący „na obrzeżu” Kościoła. „To oni mnie interesują” – mawiał Tischner. W latach 90. XX wieku przestrzegał przed rosnącymi, choć zakamuflowanymi, postawami lefebrystycznymi w Kościele w Polsce…. Miał rację w tej i w wielu innych kwestiach (przykładowo: moralny wyzysk pracy w Polsce czy prawicowy ekstremizm używający religii jako sztandaru). Dzisiaj, kiedy opinia katolicka w Polsce rozpalana jest tak drugorzędnymi sporami, jak sposób przyjmowania Komunii św., a Kościół instytucjonalny pogrążony jest w bezprecedensowym kryzysie, widać, jak bardzo brakuje nam Tischnera. Głosu, który byłby na wskroś uczciwy – niechby i drażniący – ale poważny, odważny, niezależny i powszechnie słyszalny. Wszystkie cytaty za: Wojciech Bonowicz. Tischner. Biografia. Wydawnictwo Znak, Kraków 2020, s. 682.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama