Nowy numer 44/2020 Archiwum

Tatrzańskie obrazy

Fascynacja Tatrami rozpoczęła się w połowie XIX w. W opolskim muzeum mamy jeden z pierwszych jej owoców.

Pierwszą w Polsce turystką, o której wiemy, że udała się na wycieczkę w Tatry, była Beata z Kościeleckich Łaska. W kronice miejskiej Kieżmarku zapisano, iż 11 czerwca 1565 roku odbyła wycieczkę do Doliny Kieżmarskiej. Była wtedy krótko po ślubie ze starostą sieradzkim Olbrachtem Łaskim, okropnym – jak się wkrótce okazało – człowiekiem, który tylko czyhał na majątek swojej małżonki. Wycieczka w romantyczną okolicę była podstępem Łaskiego, który chciał uzyskać przychylność żony dla swych planów.

Kiedy pani Beata przepisała na męża potężną fortunę, ten… zamknął ją w kieżmarskim zamku, więził w biedzie i niemal bez kontaktu ze światem. Nie wszystkie jednak wycieczki tatrzańskie kończą się w tak smutny sposób. Góry, o czym niestety zbyt dobrze wiedział Olbracht Łaski, przede wszystkim są natchnieniem i radością. I to nie tylko dla artystów: poetów, malarzy, pisarzy i muzyków. Jednak to oni sprawiają, że Tatry obrastają całym światem dodatkowych znaczeń. Dlatego u progu wakacji w Muzeum Śląska Opolskiego kolejne spotkanie z cyklu „Światło na obraz” poświęcone było obrazowi olejnemu Alfreda Schouppé „Góra Giewont na wprost Zakopanego”. To niewielki (42,5 + 33 cm) obraz, zakupiony do Muzeum Śląska Opolskiego w roku 1960 w krakowskiej Desie, znajdujący się w Galerii Malarstwa Polskiego opolskiego muzeum (w pierwszej sali). Alfred Schouppé (1812–1899) to jeden z pierwszych malarzy polskich, w którego twórczości pejzaż tatrzański zajął ważne miejsce. – Schouppé jest malarzem stosunkowo mało znanym, mimo że był współzałożycielem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Wiadomo, że studiował malarstwo w Krakowie, potem w Warszawie, uzyskał także stypendium na pobyt w malarskiej Akademii św. Łukasza w Rzymie – mówiła Marta Podstawa-Boulkroune z działu sztuki Muzeum Śląska Opolskiego podczas spotkania z obrazem Giewontu pędzla Schouppégo. – Początkowo Schouppé interesował się tematyką religijną. Szybko jednak porzucił ją na rzecz pejzażu. Wiele pejzaży włoskich powstało podczas drugiego, siedmioletniego pobytu malarza w Italii. Około roku 1850 zaczyna malować pejzaże polskie. Najpierw Góry Świętokrzyskie, potem Pieniny i w końcu Tatry. Schouppé zaczął malować nasze najwyższe góry, kiedy dopiero zaczynała się na nie moda. Na długo przed okresem Młodej Polski, kiedy to artyści i towarzystwo ściągali masowo (na ówczesne warunki) pod Tatry – mówiła M. Podstawa- -Boulkroune. W połowie XIX wieku wycieczka w Tatry była bardzo poważną wyprawą. Z Krakowa furką chłopską jechało się do Zakopanego półtora dnia. Z Chabówki – dzień. W początkach tatrzańskiej turystyki do Zakopanego, wówczas maleńkiej wioski, przybywało ok. 10 osób rocznie. Kolej pod Tatry zbudowano dopiero pod koniec wieku XIX. – Na wyprawę wozem chłopskim trzeba było zabrać oczywiście żywność, kobierce, przedmioty codziennego użytku. Zabierano nawet służące, bo góralki nie umiały wtedy wiele gotować oprócz ziemniaków, taka była bieda – mówiła opolska historyczka sztuki. Bywało, że fascynacja Tatrami, jak i dzisiaj, kończyła się dramatycznie. Marta Podstawa- -Boulkroune przytoczyła relację Kazimierza Pilińskiego z roku 1908, który opisał, jak pani Świdżymirska stała się jedną z ofiar przełęczy Zawrat: „Podczas schodzenia, przerażona widokiem przepaści, stwierdziła kategorycznie, że na dół nie zejdzie. Gdy tak trwała w swoim uporze, nie było wyjścia. Musiano siłą ściągnąć ją na dół. Przewodnik Jędrzej Wala przy pomocy drugiego z mężczyzn zaczął dosłownie wlec z góry za nogi rozwrzeszczaną damę. Ta opierała się, krzyczała wniebogłosy jak rozkapryszone dziecko i darła rękami, co tylko mogła napotkać. Po tej podróży na pośladkach cały urok, cały wdzięk niewieści znikł gdzieś bez śladu. Suknia pomięta, poszarpana, kapelusz dziwacznie powyginany, włosy rozczochrane, spadające w nieładzie. Nic już ją później zająć nie mogło. Szła niema, z wyrazem wielkiego cierpienia na pobladłej twarzy, uwieszona na ramieniu męża”. Uprzytomnić sobie należy, że kobiety w Tatry chodziły wówczas w butach na obcasikach, w długich sukniach i w… gorsecie! Schouppé tej sceny namalować nie mógł, choć nieobce były mu sekrety życia ludzi gór – bywał w Tatrach bardzo często. Jeden z jego obrazów nosi tytuł „Kontrabanda w Tatrach” i widać na nim trzech górali ryzykujących przejście nad wielką przepaścią po zwalonym pniu. – W pierwszym okresie twórczości jego tatrzańskie obrazy przesycone są romantycznością, potem zdążają w stronę realizmu. Był malarzem bardzo precyzyjnym, rzetelnym, dbającym o szczegóły. Góry ukochał tak bardzo, że na emeryturę przeniósł się do Szczawnicy w Pieninach – mówiła Marta Podstawa-Boulkroune.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama