Nowy numer 3/2021 Archiwum

Mury znów żyją

Choć już nie przypomina dawnej eklektycznej budowli z XIX w., dzisiaj na nowo odsłania swoje piękno.

Pałac w Sławikowie to największy obok Rud pałac ziemi raciborskiej (długość elewacji frontowej 62 m). To z jednej jego wież w 1807 r. łubowicki poeta Joseph von Eichendorff obserwował, jak wojska napoleońskie oblegają kozielską twierdzę. Czy po ponad dwustu latach ponownie będzie można podziwiać z niej panoramę Kotliny Raciborskiej, Górę Świętej Anny i czeskie szczyty?

Z rąk do rąk

Nie ma badań historyczno-archeologicznych, wskazujących na czas powstania pierwotnej budowli. Obecnie określa się wiek najstarszej części pałacu na lata 80. XVIII wieku. Należał wówczas do rodziny Eichendorffów, spędzającej większość czasu w pobliskich Łubowicach. Zaniedbaną rezydencję nabył baron Ernest von Eickstedt i przebudował (1856–65) w stylu neoklasycystycznym, z motywami greckimi i włoskimi. Ukończył ją po przedwczesnej śmierci fundatora jego brat, wznosząc też w parku przypałacowym neogotyckie mauzoleum rodzinne. Do tego rodu pałac należał do 1945 r. Znajdował się w nim punkt Wehrmachtu, jednak podczas przejścia frontu walki toczyły się krótko, a obiekt nie ucierpiał znacząco.

Dopiero późniejsze dekady zmieniły go w ruinę. W latach pięćdziesiatych na polecenie władz wojewódzkich zdjęto miedziany dach pałacu, co spowodowało jego szybką degradację. Po 1989 r. pałac przeszedł we władanie Agencji Nieruchomości Rolnej, która w 1999 r. sprzedała go prywatnym inwestorom. Ci jednak nie zadbali o zabezpieczenie obiektu i w 2005 r. zwrócili nieruchomość Gminie Rudnik. W 2011 r. ówczesny wójt gminy wystawił ją na licytację, ale nie udało się jej sprzedać. Tymczasem pałac zarastał i niszczał. Jeszcze niedawno trzykondygnacyjny neoklasycystyczny gmach ledwie było widać, tak był porośnięty bujną roślinnością.

Ostatnia szansa

W 2019 r. nowy włodarz i grupa pasjonatów postanowili ratować zabytek, zabezpieczyć go i udostępnić zwiedzającym. – W tym celu powstało Stowarzyszenie na rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” Gmina Rudnik. Wśród członków i sympatyków są nie tylko miejscowi, ale m.in. pasjonaci z Kędzierzyna-Koźla, Rybnika, Rudy Śląskiej, Rydułtów, Baborowa, a nawet Zielonej Góry. Kolejne działania skłoniły nas jednak do zmiany formy prawnej i właśnie zmieniamy się w Fundację „Gniazdo” – mówi Artur Osak, prezes „Pro Fortalicium” Gmina Rudnik, radny gminny z Ponięcic i leśniczy.

Od jesieni 2019 roku zapaleńcy oczyścili teren wokół pałacu z samosiejek drzew, krzewów i pnączy, a miejsce to dla bezpieczeństwa ogrodzili. Za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków usunięto gruz i śmieci z części piwnic, odbudowano zawalony filar dawnej oranżerii, zabezpieczono dwykondygnacyjny spichlerz folwarczny z przełomu XVIII i XIX w. – Zaangażowaliśmy do tego studentów, podopiecznych zakładu poprawczego z Raciborza, pomaga nam też wiele osób z zewnątrz, miłośników historii i rekonstrukcji. Ostatnio również lokalne firmy deklarują wykonanie różnych usług w zamian za umieszczenie logo i promocję – tłumaczy Piotr Rybka, wójt gminy Rudnik.

– Na dalsze prace, a potrwają one jeszcze całe lata, potrzeba ogromnych środków, więc będziemy starali się pozyskać je z różnych źródeł – unijnych, ministerialnych, regionalnych itd. Niestety, na razie mury i resztki stropów pałacu i oranżerii w wielu miejscach grożą zawaleniem, są ślady dewastacji, rozkuwania murów, malowania graffiti. Pałac otacza zabytkowy, choć też zaniedbany park o powierzchni 6 ha, są tam też mury mauzoleum rodzinnego, a i w opowieściach o tunelu łączącym pałac z Łubowicami jest ziarno prawdy. – Planujemy zabezpieczenie zabytku w formie trwałej ruiny. Chcemy, aby ten pałac wkrótce był takim magnesem przyciągającym turystów do naszej gminy, bo mamy też wiele innych zabytków. Liczymy, że wkrótce będzie to miejsce różnych wydarzeń kulturalnych. Mamy nadzieję, że z czasem uda się udostępnić do zwiedzania choć część siedziby Eickstedtów, zagospodarować pomieszczenia dawnego browaru, wozowni. Chcemy też, by jedna z wież pełniła funkcję wieży widokowej – tłumaczą zgodnie.

Nowe oblicze

Odkąd rozpoczęły się prace wokół obiektu, a zamiast zarośli stały się widoczne resztki ozdobnych detali przy elewacji, kolebkowe i kolebkowo-krzyżowe sklepienia piwnic i parteru oraz mocno zniszczone marmurowe schody wejściowe przed fasadą budynku – pałac przyciąga coraz więcej ludzi. Mieszkańcy, ale też eksploratorzy, miłośnicy urbexów coraz chętniej odwiedzają pałac, przychodzą na organizowane tam wydarzenia.

Dzięki ekipie Pro Fortalicium Gmina Rudnik co niedzielę bramy są otwarte, od godz. 12 do 17 i można oglądać ruiny z zewnątrz, posłuchać o historii tego miejsca, są tablice informacyjne. Pasjonaci organizują także klimatyczne pikniki. Najpierw korzystając ze złagodzenia obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa, zorganizowano Dzień Dziecka (7 czerwca) ze zwiedzaniem ruin, pokazami strażackimi i różnymi formacjami historycznymi. Zainteresowanie lipcowym „Piknikiem pojazdów zabytkowych”, na którym pojawiły się dawne motory, samochody i ciągniki, pozytywnie przerosło oczekiwania organizatorów. I zmotywowało do organizacji kolejnych wydarzeń choć raz w miesiącu.

– To bardzo dobrze, że tu, przy zamku w Sławikowie, coś się wreszcie dzieje. Ile ja się tam nachodziłem za młodu, jako dzieciak. Na górze był zegar, który wiele razy nakręcałem, i herb, piękne sale, parkiet. Tam był też taki tunel – z jednej strony się wchodziło, a z drugiej wychodziło, ale nie wiem, czy nie jest teraz zamurowany... – zdradza Franciszek Malejka, obejrza- wszy zabytkowe mury i pojazdy. – Po wojnie w ścianach było tylko parę dziur od uderzeń granatu i ślady po kulach. Ale potem przyjechała jakaś firma, zdjęli dach i zabrali. Tak się zaczęło rozbieranie tego obiektu, kto potrzebował czegoś do budowy, wynosił z zamku drzwi, okiennice, piece czy inne rzeczy. – Już chyba za późno, żeby go odrestaurować, niech to będzie przynajmniej tak zabezpieczone – dodaje jego żona Jadwiga.

Perła gminy

Także proboszcz parafii św. Jerzego w Sławikowie ks. Joachim Augustyniok, pasjonat historii, cieszy się, że pałac zaczyna tętnić życiem. – Mieszkańcy Sławikowa doceniają starania, by ratować te mury, choć od razu dodają, że to całe lata za późno. Są zachwyceni, że teraz ten pałac ożył, że się otworzył. Widziałem, że wielu zaprasza swoje rodziny, znajomych, pokazują tę perełkę – potwierdza. Po przyjściu do parafii w 2006 r., kiedy chodził po kolędzie, pytał parafian o to miejsce, jego historię, widywał pamiątki stamtąd, zdjęcia.

– Z pałacem wiązały się losy wielu ludzi, którzy tam służyli, mieszkali. Zachowały się ich zdjęcia z I Komunii św., ślubów, pogrzebów czy przy pracy, które tam zrobiono. Starsi parafianie, którzy w nim pracowali, bardzo dobrze wspominają jego właściciela. Pamiętają, że nie wypuszczał ich do pracy bez śniadania. Eickstedt, choć był ewangelikiem, podarował też dwie trzecie kwoty na budowę obecnego kościoła – opowiada ks. proboszcz. Dlatego razem z członkami powstającej fundacji zachęca do przekazywania pochodzących z pałacu rzeczy, bądź zrobienia chociaż ich zdjęć dla izby muzealnej, bo w obiekcie z wyposażenia zostały jedynie kawałek pieca i okrągła marmurowa wanna, której nie udało się ruszyć. – Zależy nam, by pokazać to, co zostało, żeby te rzeczy zabezpieczyć i zachować dla przyszłych pokoleń. Na razie chcemy je wyeksponować w Rudniku przy bibliotece, ale docelowo przy pałacu – podkreśla wójt.

To nie jedyna perełka w okolicy, którą pasjonaci chcą chronić i pokazywać: jest też dawna przeprawa mostowa w Grzegorzowicach, drewniany młyn w Brzeźnicy, kuźnia... Pomysły są, a w promocję włączają się grupy rekonstrukcyjne: Drengowie, wojska Andersa, dziewczyny ze stowarzyszenia „Krynolina”... Efektem pierwszej sesji zdjęciowej „retro” w ruinach zamku był kalendarz, kolejne są w trakcie – posłużą do następnych kalendarzy, folderów, kartek cegiełek, itp. – Dochód z ich sprzedaży przeznaczymy na ratowanie pałacu, ale przede wszystkim chodzi o promocję tego miejsca. Jeśli ktoś kocha historię, takie obiekty, to zachęcamy do pomocy – zarówno przy oczyszczaniu terenu przy pałacu, jak i finansowej (wpłata na konto: 41 1050 1230 1000 0090 8015 5865 z dopiskiem: Pałac w Sławikowie), bo brak środków najbardziej ogranicza nasze działania – podsumowuje Artur Osak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama