Nowy numer 2/2021 Archiwum

Miłosierdzie, jedność, braterstwo

To filary, którymi będą kierować się Rycerze Kolumba, rozpoczynający działalność w Prudniku.

We wrześniu w kościele Miłosierdzia Bożego w Prudniku odbyła się uroczystość przyjęcia do Zakonu Rycerzy Kolumba czterech pierwszych członków z Prudnika i okolicy. To świecki zakon, skupiający katolickich mężczyzn, angażujących się społecznie. Organizacja powstała w USA i obecnie liczy na świecie prawie 2 mln członków, a w Polsce ok. 7 tys. To pierwsza taka grupa na Opolszczyźnie. Jest ich czterech: bracia Aleksader, Zygmunt, Dariusz i Adam. Każdy otrzymał odznakę zakonu oraz różaniec, a także błogosławieństwo opolskiego ordynariusza.

W imię wartości

– Zetknąłem się z Rycerzami Kolumba wcześniej, gdy czekałem w kurii na spotkanie z bp. Andrzejem Czają. Przede mną było dwóch mężczyzn, właśnie Rycerzy Kolumba. Kiedy wszedłem na rozmowę, ordynariusz zapytał: „A ty byś nie chciał założyć tego w Prudniku?”. Odpowiedziałem, że mamy w parafii inne grupy, nie widzę zainteresowanych, więc musiałbym rozkręcać coś, czego sam nie znam. Na tym temat się urwał. A po dwóch latach pan Aleksander przyszedł z propozycją, by założyć w naszej parafii taki ruch. Pomyślałem – skoro są chętni i oddolna potrzeba, to dlaczego nie... – wspomina ks. Piotr Sznura, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Prudniku.

– Udało się. Mnie zainspirowały słowa papieża Franciszka, który stwierdził, że XXI wiek jest wiekiem świeckich w Kościele, że oni teraz muszą się zaangażować. Poszukiwałem więc jakiejś organizacji świeckich, która działa na rzecz Kościoła, wsparcia księży i organizuje życie społeczne. Ujęła nas historia ks. Michaela McGivneya, który w 1882 r. w USA założył Rycerzy Kolumba, odpowiadając tym na trudną sytuację rodzin pozbawionych ojców, mężów, którzy ginęli w kopalniach, fabrykach... – opowiada Aleksander Bugla, jeden z prudnickich rycerzy. – Mnie skłoniło do zaangażowania słowo „rycerz” i chęć do zrobienia czegoś, co posłuży naszej parafii i wierze. Dziś wielu odchodzi od chrześcijaństwa. To mnie boli. My chcemy przyciągnąć do Kościoła swoim przykładem, robiąc coś dobrego. Jestem już na emeryturze, ale jak tu patrzeć bezczynnie na to, co się dzieje? – przyznaje br. Zygmunt Bochenek. Mają nadzieję, że dołączą do nich kolejni. Podkreślają, że ta formacja nie ma być manifestacją przeciwko komuś bądź czemuś. Chcą raczej być świadkami i obrońcami pewnych wartości. – Jeśli walka, to raczej przekraczanie siebie i swoich słabości, zawierzanie siebie Chrystusowi i współdziałanie – mówią.

Mężczyzna potrzebuje działania

Rycerzem Kolumba może zostać mężczyzna, który ukończył 18 lat, wierzący i praktykujący katolik. – Fundamentami tego zakonu są braterstwo, jedność i miłosierdzie. Ksiądz McGivney zobaczył potrzeby rodzin i dziś też mówimy o kryzysie rodzin, potrzebie ochrony życia – nie tylko nienarodzonego, ale też naszego, bo często jesteśmy pogubieni, nie możemy odnaleźć sensu i celu w życiu, bo nie potrafimy budować relacji – tłumaczy br. Aleksander. Spotykają się raz w miesiącu, przewodzi im duchowo proboszcz. Starają się wspierać kapłanów, służyć Kościołowi, lokalnej wspólnocie, rodzinie i współbraciom. – To jedna z wielu dróg, by zbliżać się do Boga, doświadczyć Chrystusa w życiu. Trzeba znaleźć czas na modlitwę, postawić sobie pewne pytania, przyjść do kościoła, otworzyć się na Boga i na innych. Ale mężczyźni potrzebują też działania – wskazuje br. Aleksander.

Pierwszym działaniem Rycerzy Kolumba będzie naprawienie przydrożnego krzyża, stojącego w polu, w kierunku Jasionej. – To taki symboliczny początek działalności. Myślę, że przez taką akcję najłatwiej zawiązać wspólnotę, pomoże to też zaistnieć w przestrzeni parafialnej – wskazuje ks. Sznura. – Koło tego krzyża często przejeżdżam, uczę wnuka, by się przy nim żegnał, nawet zapaliłem tam świeczkę, ale nie zauważyłem, że wymaga remontu – stwierdza brat Zygmunt. – Tak jest też często z nami. Będziemy chcieli naprawić nie tylko ten krzyż przy drodze, ale i te ludzkie, duchowe. – To opatrznościowe, że zaczynamy od krzyża, który wymaga odnowienia. Mamy nadzieję, że Duch Święty będzie nas otwierał na kolejne działania i prowadził. I oczywiście będziemy wspierać też to, co już się dzieje – dodaje brat Aleksander.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama