Nowy numer 4/2021 Archiwum

Nakaz

Czy nakaz jest lustrzanym odbiciem zakazu? Nie całkiem.

Wspólne mają to, że ograniczają swobodną decyzję. Zakaz zdaje się coś odbierać. Natomiast nakaz zmusza do działania, którego bym nie podjął sam z siebie. Więcej – nieraz do działania wbrew wyznawanym zasadom, ugruntowanym przekonaniom czy choćby wbrew własnemu lenistwu bądź obojętności.

Za każdym nakazem stoi jakiś argument. Najbardziej znienawidzony argument to siła, przemoc psychiczna bądź fizyczna. Są też argumenty perswazji, ukazywania wartości, pożytku jakiejś sprawy, ukazanie wzorców zachowania i wiele innych. Czasem nie chcemy spełnić nakazu, bo też mamy argumenty. Czasami zaś górę bierze upór, zasada „nie, bo nie!”. Zaczyna się wojna na słowa, ale bywa, że dochodzi do rękoczynów. Czy warto posługiwać się nakazami? Pewnie, że lepiej zaczynać od argumentów, sugestii, rad – nakaz zostawiając na sam koniec. A co najmniej przygotować ową argumentacją grunt. Nie jest obojętna osoba coś nakazująca. Może mieć upoważnienie swego urzędu czy służbowej pozycji. Może być autorytetem w rodzinie. Może być człowiekiem z uznanym doświadczeniem życiowym. Ale może być tym przysłowiowym „nikim”. Gorzej, jeśli ma negatywny wizerunek w środowisku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama