Nowy numer 24/2021 Archiwum

Czy kobiety będą diakonisami?

Papież Franciszek wprowadził rewolucyjną, choć niewielką zmianę. – W warunkach polskich musi dokonać się zmiana mentalności. I to u wszystkich: biskupów, księży, świeckich – mówi ks. prof. Helmut Sobeczko.

W styczniu papież Franciszek zmienił kanon 230 § 1 Kodeksu prawa kanonicznego mówiący o udzielaniu na stałe posług lektoratu i akolitatu, dopuszczając do nich nie – jak do tej pory – tylko mężczyzn, ale „osoby świeckie, posiadające wiek i przymioty ustalone zarządzeniem Konferencji Episkopatu”. Zatem także kobiety. 28 kwietnia wydział teologiczny UO zorganizował ogólnopolską konferencję pt. „Kobieta w liturgii Kościoła” na temat dokumentu papieskiego (motu proprio „Spiritus Domini”) wprowadzającego tę zmianę.

– Obecność kobiety w Kościele z jakichś powodów niechętnie bywa poddawana refleksji naukowej. A już w badaniach nad liturgią podejmowanie tej kwestii wiąże się ze swoistym lękiem. Budzą się „strażnicy ortodoksji”, którzy w zajmowaniu się tym tematem widzą próbę wprowadzenia na forum kwestii święceń kapłańskich kobiet – mówił ks. Mateusz R. Potoczny, dziekan wydziału teologicznego, organizator konferencji. Podczas tego spotkania nikt postulatu święceń kapłańskich kobiet nie wysuwał.

Czy są granice posługi liturgicznej kobiet?

– Jest to moment przełomowy w Kościele. Także w debacie w Polsce. Po motu proprio Franciszka liturgiczne granice posługi kobiety już nie istnieją – podkreślał ks. Daniel Brzeziński z UMK w Toruniu mówiąc o posługach stałych lektorek i akolitek. – Natomiast taką granicą nieprzekraczalną – czy jednak do końca nieprzekraczalną, zwłaszcza gdy chodzi o diakonat? – pozostają posługi wynikające z sakramentu święceń – dodawał zwracając uwagę, że papież Franciszek powołał już drugą komisję do zbadania kwestii roli diakonis (diakonek) w pierwotnym Kościele. – Przeprowadzenie poprawnej analizy źródeł starożytnego Kościoła odnoszących się do diakonatu kobiet jest trudne, ale konieczne. Kwestia wciąż jest otwarta i badana. Być może granica, która dzisiaj wydaje się nieprzekraczalna, zostanie przesunięta – podkreślał teolog i historyk liturgii z UMK. Chodzi o to, że nie jest jasne, czy diakonat kobiet w starożytnym Kościele miał charakter sakramentu (forma jego udzielania była inna niż w przypadku mężczyzn). W czasach starożytnego Kościoła mogły istnieć kobiety diakonisy zarówno wyświęcane, jak i nie niewyświęcane. Z czasem wszystkie niewiasty posługujące w Kościele nazywano diakonisami. Mamy jednak liczne dowody na to, że kobiety otrzymywały święcenia diakonatu: jak choćby młoda i zamożna wdowa Olimpia, która zajmowała się biednymi Konstantynopola i wspierała biskupa św. Jana Chryzostoma, czy Makryna, która była nawet archidiakonem. Trzeba zwrócić uwagę, że diakonat kobiet nie był uznawany jako stopień do kapłaństwa, ale jako stała pomoc duchowieństwa. O tym mówiła s. Adelajda Sielepin z UPJPII w Krakowie.

– Skoro są osoby świeckie, także kobiety, które po odpowiednim przygotowaniu wykonują wiele prac duszpasterskich, całkowicie należących do diakona, dlaczego nie mogą one uzyskać łaski święceń diakonatu? Trudno byłoby zmienić tradycję dwóch tysięcy lat i kwestionować jej słuszność uznając, że kobiety powinny być wyświęcane na prezbiterów, ale na pewno wiele trzeba zmienić w traktowaniu kobiet teologów i kobiet zaangażowanych w duszpasterstwo, by nie były traktowane drugorzędnie, ale jako zwyczajne partnerki dialogu i kompetentne współpracownice – puentowała siostra profesor zauważając, że zmiana w przepisach nie oznacza zmiany mentalności zarówno duchownych, jak i świeckich.

Praktyczne… trudności

– Wydaje mi się, że w polskich warunkach musi dokonać się zmiana mentalności. I to u wszystkich: poczynając od biskupów, po proboszczów i wiernych. To jest proces trudny i długi. Musimy pamiętać, że 50 lat temu motu proprio „Ministeria quaedam” już pozwoliło na pełnienie funkcji stałego lektora i akolity mężczyznom świeckim. A w ilu diecezjach i parafiach oni funkcjonują? Kobiety mogą pełnić funkcje ministranckie, a ciągle jest jakaś obawa przed nimi – mówił nestor liturgistów polskich ks. Helmut Sobeczko, stawiając pytania do projektu instrukcji polskiego episkopatu na temat posług stałych akolitów i lektorów, które będą mogły być udzielane także kobietom. – Przygotowanie do tej posługi ma trwać trzy lata. Czy to nie za długo? – pytał opolski liturgista. Zauważał, że akolitki będą mogły m.in. prowadzić nabożeństwa czy wystawiać Najświętszy Sakrament, co byłoby dużą pomocą w kościołach filialnych. Ks. Sobeczko pytał również – skoro obecnie kobiety mogą otrzymywać posługę akolity – o sens (także prawny) nieudzielania kobietom (z wyjątkiem sióstr zakonnych) posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej (akolici mają takie prawo). – Jak uczy doświadczenie, końcowy efekt wprowadzania posługi lektora czy akolity będzie w dużej mierze zależał od proboszcza – podsumował ksiądz infułat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama