Nowy numer 30/2021 Archiwum

Przyjaciele Baranka

– Tu odkrywam wartość Eucharystii i adoracji. Kiedyś po prostu chodziłem do kościoła, a teraz przeżywam spotkanie z Bogiem – dzieli się Kazimierz Żyła.

Doroczne spotkanie przyjaciół Wspólnoty Błogosławieństw w Strzelcach Opolskich trwało od 11 do 13 czerwca. Rekolekcje poprowadził ks. Sławomir Skonieczka z diecezji toruńskiej. Podczas nieszporów bizantyjskich 4 osoby odnowiły zaangażowanie Przyjaciół Baranka.

Coraz bliżej wspólnoty

– Przyjaciele Baranka to ci, którzy chcą żyć naszą duchowością tam, gdzie są, którzy chcą iść za Barankiem wszędzie tam, gdzie ich poprowadzi. Wspólnota Błogosławieństw ma trzy gałęzie: sióstr, braci i świeckich. A oprócz tych gałęzi są też świeccy, którzy zostają Przyjaciółmi Baranka, oraz młodzież podejmująca zaangażowanie Uczniów Baranka – wyjaśnia s. Faustyna od Jezusa, przełożona strzeleckiej wspólnoty.

W Polsce dotąd 5 osób podjęło zaangażowanie Przyjaciół Baranka, m.in. małżonkowie ze Strzelec Opolskich – Aleksandra i Kazimierz Żyłowie.

– Kiedy siostry przybyły do Strzelec Opolskich, przyciągnęły nas swoim charyzmatem i rozkochały w swojej duchowości. Potem zaprosiły nas na wyjazd do domu wspólnoty w Belgii, gdzie żyją wszystkie trzy gałęzie wspólnoty. Tam mocno doświadczyliśmy życia wspólnotowego w pełnym wymiarze. Razem z nimi pracowaliśmy i modliliśmy się – opowiada Kazimierz.

– Przychodziliśmy do sióstr na adoracje w pierwsze czwartki miesiąca, ubogacaliśmy się tutaj, ale też pomagaliśmy siostrom w taki sposób, jak mogliśmy. Czuliśmy, że jesteśmy coraz bliżej wspólnoty i w pewnym momencie s. Faustyna zaproponowała nam podjęcie zaangażowania Przyjaciół Baranka. Początkowo przestraszyłam się, bo czymś innym jest przyglądanie się życiu sióstr, a czymś niesamowicie ważnym i przełomowym jest podjęcie konkretnej drogi. Zadawaliśmy sobie z mężem pytanie, czy jesteśmy tego godni, ale siostry rozwiały nasze wątpliwości, przekonały nas, że nie mamy na to patrzeć w kategoriach godności, na którą trzeba sobie zasłużyć, że nie musimy być nadzwyczajnymi ludźmi, by zostać Przyjaciółmi Baranka – dzieli się Aleksandra.

Odkrywanie charyzmatu

– Wspólnotę Błogosławieństw poznałem w 1989 r., kiedy byłem w seminarium. Zaczęło się od kasety VHS z nagraniem wspólnoty, której członkowie śpiewali i tańczyli. Wtedy mnie to mocno dotknęło, zapragnąłem poznać taką wspólnotę. 20 lat później pojechałem z Wiesią Wróblewską, która dziś również jest Przyjacielem Baranka, do Lourdes na sesję, którą prowadziła Wspólnota Błogosławieństw. Tam poznaliśmy s. Faustynę – opowiada ks. Sławomir Skonieczka, jeden z dwóch Przyjaciół Baranka z diecezji toruńskiej.

– Byłem w wielu wspólnotach, ale teraz przyszedł czas na odkrywanie charyzmatu Wspólnoty Błogosławieństw, w której jest modlitwa pełna Ducha, piękna liturgia, modlitwa za Izrael i o jedność Kościoła. Na razie nie mamy takiej możliwości, by być we wspólnocie jako jej członkowie, ale angażujemy się jako Przyjaciele Baranka, co można porównać do trzeciego zakonu – mówi ks. Sławomir.

– Po nawróceniu modliłem się o wspólnotę, w której mógłbym wzrastać. Była taka niedziela, że w kościele parafialnym zamiast kazania s. Faustyna i s. Olga mówiły o Wspólnocie Błogosławieństw. Widziałem dwie starsze kobiety, które były tak radosne, uśmiechnięte i piękne, że emanowała z nich młodość. Wtedy zapragnąłem: „Panie Boże, też chciałbym być taki radosny” – wspomina Robert Skóra.

– Byłem tu na pierwszych rekolekcjach, potem na adoracjach. Ta modlitwa mnie poruszała, a moja wiara tutaj się pogłębiała. Siostry mają otwarte serca, a moje dzięki nim też zaczynało się otwierać. Kiedy zapragnąłem rekolekcji, s. Barbara zaproponowała mi wyjazd do wspólnoty w Belgii. Tak się wszystko poukładało, że mogłem pojechać. Tam poczułem się tak dobrze, jakbym był w swoim domu. Kiedy po powrocie s. Faustyna podsunęła mi tekst zaangażowania Przyjaciół Baranka, od razu podpisałem – opowiada Robert.

– Cieszę się na każde spotkanie z Panem Jezusem. Czuję Jego obecność w naszym życiu i w życiu naszych bliskich. Powoli odmienia się nasza relacja małżeńska, odmieniają się nasze relacje z córkami i zięciami. Jest we mnie więcej spokoju, cierpliwości, wyciszenia. Jestem perfekcjonistką, często się oceniałam i kontrolowałam, teraz się to zmieniło – mówi Aleksandra. – Do sióstr wpadamy od czasu do czasu, pomagamy, jak to przyjaciele – dodaje.

– Nasze zobowiązania to częsta Eucharystia, adoracja, modlitwa o jedność Kościoła, ale też odpowiedzialność za Dom Jezusa Miłosiernego, który jest też naszym domem – wymienia Robert. – Poznajemy duchowość i charyzmaty wspólnoty. Leży nam na sercu częstsza modlitwa, by Izraelici rozpoznali w Jezusie Mesjasza. Byliśmy w Ziemi Świętej, planujemy wyjazd do wspólnoty w Libanie. Będą też spotkania formacyjne przez internet – podkreśla ks. Sławomir.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama