Nowy numer 26/2022 Archiwum

W mocy języka

– Moje i twoje słowa są obrazem stanu naszej duszy, kondycji naszego serca – mówi Ania Bonk.

Młoda ewangelizatorka pochodzi ze Zdzieszowic. Jest absolwentką Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” i wokalistką zespołu „Tylko Ty”, który w 2020 r. wydał płytę „Pokochaj jeszcze raz” z autorskimi utworami przybliżającymi nauczanie św. Jana Pawła II. W sieci – na Facebooku i Instagramie – prowadzi bloga „Trzymam Cię za Słowo”, który mówi o mającym moc twórczą słowie Boga. W telewizji współtworzy program Studio Raban. Ania Bonk, jedna ze zdzieszowickich pięcioraczków, w pierwszą sobotę kwietnia była gościem czuwania „Młodzi dla Jezusa” w kościele franciszkanów w Głogówku. Mówiła o mocy wypowiadanych i pisanych słów, o tym, że jakość naszych słów – czyli to, czy narzekamy, komentujemy i hejtujemy, albo czy chwalimy, doceniamy i budujemy – ma źródło w stanie naszego serca.

Post od narzekania

– Przez wiele lat jeździłam na czuwania „Młodzi dla Jezusa”. Najpierw siedziałam w ławce, potem byłam bliżej, przy mikrofonie, śpiewając. Mogę powiedzieć, że dzisiaj stoję w miejscu, które jest miejscem mojego źródła. Tu krok po kroku przez wiele lat odkrywałam Boga i Kościół – mówiła Ania Bonk. – Na co dzień ogrom słów do nas dociera, ogrom słów czytamy, słyszymy i wypowiadamy, a nieraz nie przywiązujemy do nich wagi. Niestety rzucamy nie tylko dobre ziarna. Bezmyślnie wypowiadamy też komentarze, opinie, osądy, plotki, głupie żarty, kłamstwa, przekleństwa, wulgaryzmy, wypominanie drugiemu jego słabości i grzechów. Każde słowo, które wypowiadamy, jest ziarnem padającym na glebę naszego serca i serc tych, do których nasze słowo kierujemy. Słowa zagnieżdżają się i rosną w naszych umysłach i sercach – mówiła ewangelizatorka. Przywołała fragment z Księgi Przysłów: „Owocem ust nasyci człowiek wnętrze, pożywi się plonami swych warg. Życie i śmierć są w mocy języka”. – Kilka lat temu w Wielkim Poście, kiedy jeszcze studiowałam we Wrocławiu, postanowiłam, że zrobię sobie post od narzekania. Pamiętam, że pierwszego dnia tego postu wybiegłam na autobus, a przez niedziałającą windę zabrakło mi 5 sekund, żeby zdążyć. Mocno podenerwowana powiedziałam niemiłe słowa o kierowcy. A potem przyszła refleksja: czy te słowa dosięgły tego pana? Nie dosięgły – dzieliła się Ania Bonk. – Wiele razy siedziałam przed telewizorem, oglądałam różne programy i komentowałam. Osoby, o których mówiłam, nie słyszały mnie. Za to ja sama nasycałam się owocami swoich słów. Co więcej, to komentowanie, zbędne uwagi, osądy stawały się moją mentalnością, moim nawykiem – mówiła.

Czym karmię serce?

Idąc krok dalej, zauważyła, że źródłem czy też przyczyną wypowiadania takich komentarzy jest chęć porównania się do kogoś, zbudowania swojej wartości, poczucia się lepiej. – Co w sercu, to na języku. Jeśli płyną z moich ust różne nieodpowiedzialne słowa, jest to tylko objaw. Jeśli chcę zmierzyć się z tym problemem, to najpierw muszę znaleźć źródło, które jest w moim sercu. Moje i twoje słowa są obrazem stanu naszej duszy, kondycji naszego serca. To, co wypowiadamy, jest papierkiem lakmusowym mojego nawrócenia – podkreślała Ania Bonk. Przywołała kolejny fragment z Księgi Przysłów: „Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło”. – Czym na co dzień karmię swoje serce? Czego słucham? Co czytam? Co mnie ciekawi? Czym się otaczam? – pytała. – Przemawia do mnie obraz, że po wielu, wielu minutach nawet mżawka jest w stanie przemoczyć nas do suchej nitki. Może na co dzień nie obracam się w okropnym środowisku, nie posługuję się ogromnymi przekleństwami, ale tak naprawdę nawet mżawka jest w stanie przesączyć moje serce. Kropelka trucizny po kropelce trucizny jest w stanie zatruć źródło, które jest w nas, nasze serce – obrazowała Ania Bonk. Zachęcała, by poczuć się odpowiedzialnym za swoje słowa, ale też by czytać Pismo Święte i przesiąkać tym, co mówi do nas i o nas Bóg, by nie wierzyć w kłamstwa tego świata: „jesteś głupia”, „jesteś gorszy”, „nie jesteś wartościowa”, „jesteś beznadziejny”, „nie mam talentów”, „nie zasługuję na miłość”, „nie zasługuję na przebaczenie Boga”. – Ile minut pozwalamy sobie słuchać wiadomości pełnych tragedii, oglądać seriale z wulgarnymi dialogami, karmić się newsami z plotkarskich portali? Nie neguję tych aktywności, ale ile czasu na nie poświęcamy? A ile czasu spędzamy pod mżawką słowa Bożego? – zachęcała do refleksji. – To, czym się karmimy, zawsze będzie wpływać na nasze reakcje, na naszą mentalność i nawyki. Duchem i życiem są słowa Jezusa. Zasiejmy w swoim sercu, w swoich myślach słowa Boga, to, co On o nas myśli. Przesiąkajmy tymi słowami – zachęcała.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama