Nowy numer 48/2022 Archiwum

Paleta działań

Towarzystwo Polonia-Kresy od 10 lat prowadzi działalność o charakterze naukowym, kulturalnym, społecznym i charytatywnym.

Rocznicowa gala odbyła się w sobotę 24 września w WBP w Opolu. Spotkanie poprowadzili Bogdan Zieliński i Krystyna Rostocka, prezes organizacji.

Pomoc nie do przecenienia

– Jestem tutaj, by podziękować w swoim imieniu i w imieniu moich parafian z Iwja, tych wszystkich, którzy z projektów Towarzystwa Polonia-Kresy korzystali. To zarówno dzieci z rodzin polskich, jak i osoby starsze – mówi „Gościowi” ks. Jan Gawecki z Białorusi. – Tak bardzo zależało mi na tym, żeby przyjechać na to spotkanie, że stałem na granicy 21 godzin. Pierwszy raz tak długo.

Nie potrafię sobie przypomnieć początków naszej przyjaźni, ale widzę bardzo wiele dobrych owoców. Właściwie każdą propozycję Towarzystwa przyjmowałem z radością. Udział dzieci w warsztatach teatralnych mocno przyczynił się do rozbudzenia polskości w młodym pokoleniu, jak i zachowania wiary. Ważne było to, że po powrocie dzieci mogły w naszej wspólnocie pochwalić się tym, czego się nauczyły – opowiada ks. Gawecki. Mówi, że to była dla nich okazja do uczenia się języka polskiego, a także nawiązania znajomości. Niejedna młoda osoba z jego parafii dostała się na studia w Polsce. Strzałem w dziesiątkę okazały się turnusy rehabilitacyjne organizowane w Głuchołazach. – Korzystali z nich ci ludzie, którzy w naszym kraju nie mieli ze strony władz żadnych przywilejów. Choćby pani Gabrysia, która była bardzo sympatyczną, drobniutką 93-letnią staruszką. Spotkałem ją, kiedy wioząc rowerem worek ziarna dla kur, przewróciła się na zakręcie. Pomogłem jej wstać i namówiłem ją, żeby krewni pomogli jej wyrobić paszport i wizę. Pojechała na turnus rehabilitacyjny, z czego bardzo się cieszę – wspomina duszpasterz. – Pan Józef, nasz śpiewak kościelny, miał amputowaną nogę. Jemu też zaproponowałem wyjazd na rehabilitację. Za pierwszym razem żona go nie puściła, bała się, że to za daleko od domu. A kiedy wreszcie pojechał, wrócił niesamowicie zadowolony. Dostał tam wózek inwalidzki i na nim nawet tańczył w czasie wspólnej zabawy – opowiada ks. Gawecki. Cenna okazała się także pomoc charytatywna. – Z Opola przywiozłem co najmniej 30 wózków inwalidzkich i wiele sztuk balkoników. Gratisowo wypożyczałem je ludziom, którzy takich sprzętów potrzebowali – mówi duszpasterz.

Dziesięcioletni dorobek

Założyciele Towarzystwa Polonia-Kresy od samego początku za cele postawili sobie upowszechnianie wiedzy o dorobku społecznym, kulturalnym i naukowym Polaków wywodzących się z dawnych Kresów RP, promowanie twórców polskich i polonijnych, dokumentowanie szeroko pojętej tematyki kresowej, a także pomoc charytatywną. W historii ich działalności pierwszym sukcesem był charytatywny spektakl „Z kresowego kuferka – Lwów”, który odbył się 7 czerwca 2013 r. w sali koncertowej PSM w Opolu. Przez 10 lat funkcjonowania wielokrotnie przekazywali pomoc finansową i dary dla rodaków mieszkających na dawnych Kresach II RP. Zorganizowali 3 turnusy rehabilitacyjne w Głuchołazach, 5 warsztatów teatralnych dla ponad 150 dzieci z Ukrainy, Białorusi i Polski, 15 koncertów i występów artystycznych oraz 16 wystaw fotograficznych w Polsce i za granicą. Czterokrotnie zorganizowali Kaziuki w Opolu. To wywodzący się z Wileńszczyzny zwyczaj na cześć św. Kazimierza. Nagrali wywiady z 13 osobami z Opola, Białorusi i Ukrainy, zachowując tym samym ich kresowe wspomnienia. Wydali 4 publikacje, zorganizowali 13 konferencji naukowych, prelekcji i spotkań. Od 2013 r. wręczają odznaczenie Kuferek Pamięci Kresowej. Podczas gali 10-lecia otrzymali je Edward Wołoszyn – prezes głubczyckiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich – oraz Adam Wierciński.

Plany na przyszłość

W części artystycznej rocznicowego spotkania wystąpili chór Gold Singers prowadzony przez Ewę Wocial oraz Andrzej Mikosza i zespół z Kamieńca Podolskiego pod dyrekcją Stanisława Nagórniaka, w którym śpiewa m.in. Wala Katuszyńska. – Na początku marca dostałam telefon, że mam z autostrady odebrać Walę. Jest niewidoma, a gdy wybuchła wojna, szukając bezpieczeństwa, przez wiele godzin jechała przez Rumunię, Węgry i Słowację. Była u nas prawie 3 miesiące. A teraz specjalnie przyjechała na naszą uroczystość – opowiada Krystyna Rostocka. Co dalej? Chcą do swojego towarzystwa zaprosić ludzi z młodszego pokolenia, planują kolejne wystawy i zapowiadają ścisłą współpracę przy powstawaniu Muzeum Dziedzictwa i Kultury Kresów w Brzegu. – Wojna w Ukrainie ograniczyła nasze możliwości wyjazdu na wschód, ale nadal przekazujemy dary i pomoc finansową – zapewnia prezes.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy