- Z nas ma wychodzić miłość - mówią Iga i Konrad Grzybowscy.
W piątkowy wieczór w kościele Ducha Świętego w Opolu-Winowie rozpoczął się 15. Remont Małżeński pn. „Małżeństwo karmione Eucharystią”. Doroczne adwentowe rekolekcje dla małżonków, które każdego roku cieszą się dużą frekwencją, to inicjatywa ks. Eugeniusza Plocha.
- Kiedy spotkałem dziś Basię i Jana Zapałów, uświadomiłem sobie, że pierwsze adwentowe rekolekcje dla małżeństw zorganizowaliśmy wspólnie 26 lat temu w Prudniku. Tam, jak byłem wikarym, przez trzy lata prowadziliśmy takie rekolekcje, które nazwaliśmy właśnie Remontem Małżeńskim - wspomina ks. Ploch. Do pomysłu po kilku latach powrócił, już w Opolu, wraz z ekipą zaprzyjaźnionych małżeństw.
Tegoroczne rekolekcje wieńczą trzyletni cykl o trzech ołtarzach małżeńskich, który zainicjował ks. Tomasz Gajda wraz z kilkoma małżeństwami z diecezjalnego duszpasterstwa rodzin. - Trzy ołtarze małżeńskie to łoże małżeńskie, stół rodzinny i ołtarz eucharystyczny. Kolejność nie jest przypadkowa, bo ołtarz eucharystyczny scala małżonków, bez niego dwa pozostałe ołtarze są niepełne. Przy stole eucharystycznym dopełniamy, wypełniamy i uzupełniamy nasze braki jako mąż i żona - w rozmowie z nami mówią Ewa i Bogumił Niewiadomscy, którzy wraz Ewą i Andrzejem Ratajami, Natalią i Jackiem Wróblami oraz ks. Eugeniuszem Plochem współorganizują tegoroczne rekolekcje.
- Stół eucharystyczny to też miejsce, gdzie wypowiadaliśmy przysięgę małżeńską, gdzie wypowiadaliśmy słowa: „i nie opuszczę cię aż do śmierci". To po ludzku niemożliwe, ale wypowiedzieliśmy też słowa: „Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci”. Kiedy my, jako małżonkowie nie domagamy, ale składamy na ołtarzu to wszystko, co dzieje się w naszym życiu, to naszą relację małżeńską Pan Bóg dopełnia swoją mocą i boskością - dzielą się.
W tym roku konferencje głoszą Iga i Konrad Grzybowscy, małżonkowie z 12-letnim stażem, rodzice czwórki dzieci, którzy są terapeutami i założycielami Fundacji „Ster na Miłość”. - Podzielimy się tym, co przeżywamy, żebyśmy wspólnie zobaczyli, że tylko na Chrystusie możemy budować nasze małżeństwa, nasze rodziny i przeprowadzać nasze remonty małżeńskie, rodzinne i życiowe - zapowiedział na samym początku Konrad Grzybowski. Jednak nim wraz z Igą przeszli do konferencji, poprosili małżonków obecnych w kościele, żeby najpierw wzajemnie się pobłogosławili, następnie pocałowali, a w końcu w ciszy się do siebie przytulili.
Przekonywali, że remont życia małżeńskiego i rodzinnego, trzeba zacząć od remontu swojego serca. - Nie byłabym dobrą żoną i dobrą mamą, gdybym nie miała relacji z Jezusem. Ale chodzi o prawdziwą relację, bo mogę udostępniać rzeczy na Facebooku, mogę być we wspólnocie, a ktoś, kto się ze mną spotyka, mówi, że nie, że to nie jest osoba, która miłuje Boga. To, czy miłuję Boga, pokazuje mój język, pokazuje to, jakim jestem człowiekiem - podkreślała Iga Grzybowska. Co obrazowo przedstawiła w analogii do pysznego soku wyciśniętego z soczystej pomarańczy. - A co ze mnie, co z człowieka wychodzi, jak mnie życie czasem dociśnie? Jak jesteśmy zmęczeni, przebodźcowani, głodni, sfrustrowani, to nie jest to taki dobry sok, tylko czasem krzyk, frustracja, poganianie dzieci, „mama wie lepiej” - mówiła. I zachęcała: - Spójrzmy na Chrystusa. On, nawet jak był dociskany na drzewie krzyża, z Niego zawsze wychodziła miłość. I będąc w małżeństwie, w pięknym powołaniu, z nas ma wychodzić miłość. I to nie jest proste.
Zatem pierwsze zadanie, jakie tegoroczni goście postawili małżonkom, to spojrzenie na siebie samych i zobaczenie, jakim jest się człowiekiem, jakim jest się mężem, jaką się jest żoną.
Iga i Konrad Grzybowscy podzielili się adwentową praktyką ze swojego życia rodzinnego. - Pytamy naszych dzieci, co robimy dobrze, a także o to, co możemy poprawić. Najpiękniejszych rekolekcji słuchamy w domu od naszych bliskich. Mój syn mówi: „Mamo, ty nas nieustannie poganiasz”. Rzeczywiście u nas rano wszystko jest szybko, nie mamy czułości, nie ma miejsce na błogosławieństwo, każdy biegnie, odpalamy się na siebie. Musimy coś zmienić, wyremontować w naszej relacji. Zaczęliśmy trochę wcześniej wstawać i widzimy, że te 10 minut nas ratuje - opowiadali.
Dzielili się, że mając Jezusa, nie muszą iść przez małżeństwo sami, że wiele bitew w życiu toczą na kolanach, że wzorem dla nich jest Nazaret, Józef i Maryja, którzy też mierzyli się z przeciwnościami, niezrozumieniem, lękiem i zmianą planów na swoje życie. - Nawet w Nazarecie, tam gdzie było zaufanie, tam gdzie były miłość i wzajemna troska, były też porażki. Zobaczcie, Jezus i Maryja zgubili Jezusa - mówili, zachęcając do zawierzenia trudów Chrystusowi. - Wielu rzeczy byśmy nie dźwignęli, gdyby nie to, że byliśmy przy sobie i mieliśmy Boga w sercu. To jest łaska, o którą trzeba prosić - podpowiadali.
Po konferencji był czas wystawienia Najświętszego Sakramentu. Modlitwę poprowadził ks. Eugeniusz Ploch wraz ze wspólnotą Dawid.
15. Remont Małżeński wyjątkowo nie odbywa się w kościele seminaryjno-akademickim w Opolu, a w sporo mniejszym kościele parafialnym w Opolu-Winowie. Żeby miejsc siedzących nie brakowało, parafia zakupiła 100 krzeseł, które były zajmowane równie szybko, jak chwilę wcześniej wypełniły się ławki.
Sobotnie spotkanie rekolekcyjne rozpocznie się 19.00, a w niedzielę zaplanowana jest rodzinna Msza św. o 12.00.