Relacja z Pasterki w stodole "Barki" w folwarku "Kaczorownia".
W tę noc to miejsce z daleka wygląda trochę jak scena z filmów Davida Lyncha albo braci Coen. Sznur samochodów jadących drogą krajową 88 (z jednej i drugiej strony) skręca w drogę polną, z daleka widać światełka zwartych zabudowań, samotnie położonych na wielkim, teraz pustym polu. Na łące po lewej stronie drogi migają reflektory zatrzymujących się samochodów, a wysiadający z nich ludzie zmierzają w stronę dużych budynków okolonych murem z kamienia wapiennego. Na drzewie przed bramą zrobiony z żarówek neon: sześcioramienna gwiazda ciągnąca za sobą potrójny ogon.
Wszyscy pasażerowie samochodów kierują się do ogromnej stodoły folwarku, na placu przed nią krzątają się strażacy. Przychodzi mi do głowy dziwna myśl: a gdyby w tę noc 24/25 grudnia 2025 roku wylądowali tu lub znaleźli się w jakikolwiek sposób ludzie, którzy nie wiedzą, co tej nocy dzieje się w dziesiątkach milionów miejsc na całym świecie?
Zobaczyliby stodołę, w której około tysiąca ludzi siedzi na stopniach prowizorycznego amfiteatru wyścielonych słomą. W centrum stodoły – na podwyższeniu stół nakryty białym obrusem. Nad nim grupa dzieci i młodzieży ubrana na biało z gwiazdkami na czołach. Poniżej stołu mini-zagroda z osiołkiem, kucykiem, trzema kozami i dwoma owcami. Gaśnie światło. Ludzie zaczynają śpiewać pieśń rozpoczynającą się od słów „Wśród nocnej ciszy…”. Do stodoły wchodzi ubrany w brązową suknię mężczyzna niosący latarenkę, którą oświetla drogę. Za nim ubrana w błękitną suknię kobieta niosąca zawinięte w ciepłe ubranie niemowlę. Siadają przy stole, kobieta układa dziecko w żłóbku. Za nimi wchodzą trzej pasterze ubrani na brązowo-żółto z kijami pasterskimi w rękach. Rozpoczyna się misterium, w którym powtarzają się mówione i śpiewane słowa: „Jezus”, „Bóg”, „Nowonarodzony”. Twarze ludzi zamyślone, niektóre rozświetlone, zachwycone, inne uśmiechnięte, wpatrujące się w środek stodoły. Co by pomyśleli ci, którzy widzą takie zjawisko po raz pierwszy?
Zatrzymuję te myśli – ale notuję je tutaj, by spróbować przekazać, jakiego rodzaju wydarzeniem jest Pasterka w stodole wspólnoty „Barki” w folwarku „Kaczorownia” niedaleko Strzelec Opolskich. Tutaj przeżywana liturgicznie tajemnica Bożego Narodzenia łączy się z realizmem znaków i symboli, osób i wydarzeń przedstawianych tak, jak zapisali je Ewangeliści piszący o Narodzeniu Jezusa Chrystusa dwa tysiące lat temu. Nie są to jakieś jasełka – przedstawienie towarzyszące Mszy św., ale splecenie tajemnicy liturgicznej i rzeczywistości ludzkiej.
Młoda rodzina jest najprawdziwsza, mieszkają w Strzelcach Opolskich: to Patrycja i Dawid Kała z ich trzymiesięczną córeczką Emilią. Pasterzy znam osobiście i mógłbym o nich długo opowiadać: Ryszard, Piotr i Rafał, członkowie wspólnoty „Barki”. Swoją rolę do odegrania – nie tylko zachwycającą dzieci i dekoracyjną – mają też zwierzęta. Przed rozpoczęciem Mszy św. pasterskiej czytane jest rozważanie ks. Andrzeja Muszali pt. „Boże Narodzenie w oczach osła”.
– W tej historii, którą słuchaliśmy przed Pasterką była taka myśl, że osioł się zapatrzył w to, jak oni – Józef i Maryja – się do siebie odzywają. Jak oni się do siebie odzywają. Ile szacunku, ile miłości w tym odzywaniu się. Myślę, że każdy z nas chciałby tak. Nie chciałbym siebie widzieć wkurzonego, podnoszącego głos, przeklinającego. Nie chciałbym siebie i ciebie widzieć takim. Rodzi się Książę Pokoju. Ten, który wprowadza pokój. On się zaczyna od naszego serca. Nadejdzie noc pojednań. To szczególnie brzmi. Więc, kochani, tego życzę. Niech was nie przeraża to, że czasami jesteśmy przepracowani, przemęczeni. Chodzi o to, żeby właśnie to poukładać i żeby być darem. Ale mamy to szczęście, żeśmy w życiu Pana Boga spotkali – mówił w kazaniu ks. Józef Krawiec, twórca podstrzeleckich wspólnot „Barki”, kapelan zakładów karnych w Strzelcach Opolskich. Dusza tego miejsca. Razem z nim Mszę św. koncelebruje ks. Jarosław Zawadzki z diecezji gliwickiej.
Bliskość, serdeczność, życzliwość, głośny śpiew. Zapach siana. Chrząkanie zadowolonych osiołków. Malutka Emilka zachowująca największy spokój spośród tysiąca ludzi – ani razu nie zapłakała w trakcie Mszy św., następującej po niej adoracji Najświętszego Sakramentu i procesji ze stodoły do kaplicy. – Żeby w domu była taka spokojna – uśmiecha się jej mama Patrycja. Niepojęta tajemnica Boga, który stał się człowiekiem i bardzo uchwytne, zrozumiałe znaki ludzkiej rzeczywistości. Dosięgające głębi i przejmujące święto, które trudno opisać.
– Niech to błogosławieństwo, Panie, dzisiaj w tę świętą noc, dotrze do tych wszystkich miejsc, gdzie jest niepokój, gdzie jest wojna, gdzie jest prześladowanie, gdzie jest nienawiść. Niech rozprasza ciemności. Niech odnawia, niech czyni wszystko nowe. Niech to błogosławieństwo zakorzeni się w nas. Abyśmy to błogosławieństwo mogli nieść wszystkim ludziom – modlił się przed końcowym błogosławieństwem ks. Zawadzki.
W trakcie rozdawania Komunii św. okazało się, że zabrakło konsekrowanych hostii. Jeden z szafarzy poszedł do kaplicy „Barki” i przyniósł je z tabernakulum. – Myślę, że ludzie dobrze przeżywali dzisiaj Mszę, jak pan myśli? – pyta mnie ks. Krawiec, gdy siedzimy już przy kawie, herbacie i ciastach po Pasterce w „Stajence”. Tam co zimę mogą znaleźć schronienie bezdomni szukający ciepłego miejsca.
Pasterka w stodole wspólnoty "Barka" k. Strzelec Opolskich