- Wierzymy, że każdy człowiek niezależnie od stopnia sprawności czy wieku ma w sobie dar, który może wnieść w życie innych. Naszą misją jest tworzenie miejsc, w których te dary mogą rozkwitać - mówi Anna Kupińska z Fundacji L’Arche Opole.
W opolskiej wspólnocie skupionej wokół Fundacji L’Arche doroczną tradycją jest spotkanie jasełkowe. W minionych latach bożonarodzeniowe inscenizacje prezentowali m.in. w kościele oo. jezuitów w Opolu czy na deskach Opolskiego Teatru Lalki i Aktora.
- Maleńka Miłość nas ku sobie przyciąga. Chcemy z Nią być, przy Niej czujemy pokój i spokój. W stajence byli wszyscy: biedni i bogaci, mędrcy i prości ludzi. Do nas też wszyscy mogą przyjść - mówi nam Anna Kupińska, prezes zarządu Fundacji L’Arche Opole. Dodaje, że lubią wspólnie śpiewać i kolędować, a przecież jasełka są ku temu świetną okazją.
- Nasze osoby z nie pełnosprawnością mają betlejemską wrażliwość, taką prostą, skupioną na tym, co najważniejsze w naszym życiu, na drugim człowieku. Dlatego chcemy w bożonarodzeniowym czasie być razem i przeżywać tę wspólnotę - dopowiada A. Kupińska.
Tym razem w przedostatnim dniu 2025 roku spotkali się w zaprzyjaźnionym Domu Pomocy Społecznej w Opolu-Szczepanowicach, w którym jesienią na szeregu wspólnych warsztatów spotykali się z seniorami. - Przeprowadzaliśmy warsztaty, w których uczestniczyli mieszkańcy domu i nasze osoby z niepełnosprawnością intelektualną. To pole do wymiany międzypokoleniowej. Były zajęcia integracyjne, plastyczne, a nawet wspólna sesja zdjęciowa. Dla naszych przyjaciół to ważne, że mogą być „użyteczni społecznie”, że mogą być wolontariuszami dla osób starszych, które często czują się samotne, że mogą stawać się przyjaciółmi tych, którzy mieszkają tutaj, w DPS-ie - zauważa Monika Grabowska z Fundacji L’Arche Opole.
Wczoraj - już poza projektem - zaprezentowali seniorom wciągającą inscenizację pt. „Jasełka wśród rupieci”. Nie była to zwyczajna opowieść o wydarzeniach w Nazarecie i Betlejem sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Akcja ich przedstawienia toczyła się na strychu, na którym w wigilijny dzień przez przypadek zatrzasnęli się Dorotka i Damian. Tam - ku ich zaskoczeniu - stary fotel czy wieszak przemówiły ludzkim głosem. Damian to wykpił, a Dorotka się zafascynowała, dlatego to ją stare rzeczy zaprosiły do wsłuchania się w opowieści rupieci. Swoje historie opowiedziały m.in. skrzydła anioła czy drewniane kije pasterzy.
30.12.2025, Opole. Jasełka w wykonaniu Fundacji L'Arche- To nie jest nasz autorski scenariusz. Szukałyśmy jasełek, które mogą zagrać osoby z niepełnosprawnością intelektualną - mówią nam Honorata Cieplik-Dedyk i Beata Mikolaszek, które przez trzy miesiące pracowały nad przedstawieniem. Zajęły się reżyserią, podziałem ról, próbami - w ostatnim czasie już cotygodniowymi, muzyką a także przygotowaniem dekoracji, oświetlenia czy nagłośnienia. Na scenie osobom z niepełnosprawnością towarzyszyli asystenci i wolontariusze. Jedni i drudzy bawili się świetnie.
Po rozśpiewanym finale, w którym swoją solówkę miał niewidomy Miłosz, i po pierwszej turze oklasków Dorotka wprost zapytała: „Podobało się?”. O tak! Podobało się. W imieniu mieszkańców DPS-u mikrofon przejęła jedna z seniorek, która nie tylko podziękowała za przedstawienie, ale też złożyła całej grupie noworoczne życzenia. - W imieniu nas wszystkich, winszuję Wam wszystkiego dobrego od Dzieciątka Nowonarodzonego na ten nowy rok, żebyście zawsze byli tak radośni, uśmiechnięci i życie Wam nigdy nie spłatało figla. I dziękujemy za dzisiejszy występ. Bardzo miło nam było - podkreśliła.
- Nie były to typowe jasełka. Konwencja była nieco zmieniona, trochę z humorem. Myślę, że to świetne pokazanie tego, że z naszymi przyjaciółmi z niepełnosprawnością dzielimy radość życia. Oni pokazali nam dzisiaj, że potrafią nauczyć się tekstu, wyćwiczyć rolę. Miłosz grał i śpiewał. Cieszmy się, że dużo radości daliśmy mieszkańcom tego domu - na gorąco podsumowuje nam Justyna Nagel z Fundacji L’Arche Opole.
Na przedstawieniu nie mogła być obecna dyrektor placówki, Tatiana Filipkowska. - Nasza współpraca z Fundację L’Arche jest króciutka, ale zaczęliśmy ją z wielkim przytupem. Mam nadzieję, że będziemy ją kontynuować i rozwijać. Moi mieszkańcy bardzo lubią, kiedy odwiedzają ich goście. Oni naprawdę z wielką przyjemnością oczekują na każdą wizytę, a już taka związana z występami, jest dla nich źródłem wielkiej radości. Naszych mieszkańców niewiele osób odwiedza, dlatego czują się stęsknieni - mówi nam T. Filipkowska. - Mam nadzieję, że nasza współpraca przyniesie też wiele dobrego osobom z niepełnosprawnością intelektualną. To ważne, żeby ich Zycie poprawiło się na tyle, by mogli bez obaw funkcjonować w naszym społeczeństwie. Liczę na to, że z Fundacji L’Arche wypłynął kolejne inicjatywy i znów będziemy mogli coś razem zrobić - dodaje.