Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Wiara.pl - Serwis

Opolski

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • GALERIE
  • ARCHIWUM
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O diecezji
    • HISTORIA DIECEZJI
    • KURIA
    • PARAFIE
    • BISKUPI

Najnowsze Wydania

  • GN 16/2026
    GN 16/2026 Dokument:(9673311,Mocny głos kapitana Glovera)
  • GN 15/2026
    GN 15/2026 Dokument:(9662601,Widziałem lwa i kipiące życie)
  • GN14/2026
    GN14/2026 Dokument:(9651710,Nasz piękny chrześcijański ekskluzywizm)
  • GN 13/2026
    GN 13/2026 Dokument:(9641462,Bój chwalebny, niezrównana walka)
  • GN 12/2026
    GN 12/2026 Dokument:(9630833,Nad wodą i pod wodą)
opole.gosc.pl → Komentarze z diecezji opolskiej → Spadające źdźbło słomy

Spadające źdźbło słomy przejdź do galerii

Jakby otworzył się przede mną inny świat. Którego jednak nie widziałem. Bo widziałem przecież słomki fruwające w stajence.

 
⏮ ⏪
⏩ ⏭

Pojąłem rzecz w całej jasności podczas Pasterki w stodole „Barki”. Gdy z dachu stajenki, w której ustawiony był ołtarz, zaczęły powoli, nawet trochę majestatycznie sfruwać źdźbła słomy. Te latające słomki jakby odsłaniały przede mną całą tajemnicę życia. Ale nie widziałem jej! Żeby nikt nie myślał, że mam jakieś objawienia. Niech Pan Bóg broni.  Była ta słoma ze stodoły w folwarku „Kaczorownia” (możecie ją zobaczyć w galeryjce fotek poniżej) trochę jak piórko fruwające na koniec filmu „Forrest Gump” – nie stawiało kropki, nic nie mówiło, a przemawiało. Coś wtedy zrozumiałem jasno.

Mam już za sobą ponad trzy dekady pracy w „Gościu” i piszę to nie po to, żeby się chwalić czy przeciwnie - narzekać. Chcę powiedzieć, że przez jedno - statystyczne - pokolenie miałem okazję dość uważnie śledzić debaty i polemiki wokół Kościoła i religii w Polsce. A czasami nawet w nich uczestniczyłem. I po tych latach dochodzę do wniosku, że wielkie dyskusje rozpalające opinię katolicką i szerzej - publiczną, są oczywiście ważne, ale nie są najważniejsze. Najważniejsza nie jest dla chrześcijan w Polsce sprawa religii - także w jej instytucjonalnym kształcie - ale sprawa wiary.

Trudno będzie to wytłumaczyć w felietonie, bo panuje mącące obraz pomieszanie pojęć i trzeba by poważnego eseju. Ale spróbuję.

Nie jest najbardziej istotne to, jaki rodzaj pobożności jest najlepszy, który nurt w Kościele (cały czas myślę i piszę o Polsce) ma rację, jakie błędy Kościół popełnia i jakie ma mocne strony. To jest ważne, ale nie najważniejsze.

Najważniejsze jest czy mamy w sobie wiarę. I znów - nie chodzi o pobożność, o rytuały, cały katolicki świat i sztafaż, o religię i religijność. To jest ważne, rzecz jasna, i  ma znaczenie dla naszego życia duchowego. Ale wiadomo, że równie dobrze mogą to być rzeczywistości puste.

Chodzi o sam rdzeń wiary. Nie o to, co wyznajemy słowami, o czym piszemy czy co pokazujemy albo lajkujemy na social mediach. Lecz o to, co zostaje w nas, w najgłębszym, najbardziej wewnętrznym, centrum naszej osoby, kiedy wszystkie zewnętrzne wymiary religii odpadną, pozostaną z boku. Wiem, że oddzielenie tego jest trudne i może być sztuczne. Czasem potrzeba wielu lat, by zrozumieć, co w nas jest prawdziwe, a co stanowi tylko rodzaj maski - także tej maski pobożnej - przybieranej nawet w dobrej wierze.

Nie chcę powiedzieć, że już dotarłem do szczęśliwego punktu, w którym potrafię oddzielić to, co jest przybraniem od tego, co jest istotą. I skupić się na „czystej” wierze. O nie. Nie jestem super pobożny, modlitwa jest dla mnie od lat staniem przed Skałą i niezdarnym szeptaniem do Niej tych samych słów Różańca. Nie rozumiem dlaczego tak jest, ale widzę sens w takiej właśnie modlitwie.

Ale zdarzają się też chwile, których nie potrafię zapomnieć, które przenikają świadomość i zostają w pamięci. W mijającym roku były dwie i - dość to ciekawe - obydwie wiążą się ze wspólnotą „Barki”.

Pierwsza zdarzyła się nad Zielonym Stawem Kieżmarskim podczas majowej pielgrzymki. Wiał mocny wiatr, moi przyjaciele jedli naleśniki w schronisku, a ja wyszedłem zapalić fajkę - co nie było łatwe przy porywistych podmuchach. W końcu siadłem nad brzegiem pięknego jeziora, przed wysoką ścianą słowackich Tatr. I ogarnęła mnie - dość niespodziewanie - świadomość, że On tu jest. Żadnych wzruszeń, objawień, wizji, słów. Nic z tych rzeczy. Żadnych emocji. Ale przenikające poczucie, że On tu jest: przede mną, wokół mnie, nade mną, obok mnie, wszędzie, w tej właśnie chwili.

I podobnie było w czasie tegorocznej Pasterki w „Barce”. Kiedy pojedyncze słomki odpadały z dachu stajenki i powolutku spływały - czasem zataczając niewielkie kręgi - na ołtarz, na rodziców z trzymiesięcznym niemowlęciem, na chór ”aniołków”, księży i szafarzy, widok tych słomek sprawił, że przestrzeń stajenki, nie zmieniając się w ogóle odmieniła się całkowicie (dobrze rozumiem, że brzmi to jak majaki człowieka niespełna rozumu) i stworzyła we mnie poczucie spokoju, bezpieczeństwa. JAKBY mówiła: „będzie dobrze, wszystko będzie dobrze”. Jakby otworzył się przede mną inny świat. Którego jednak nie widziałem. Bo widziałem przecież słomki fruwające w stajence.

Wspólnym mianownikiem tych chwil jest mocne poczucie, że moje życie ma sens. Że jest dobre. Mimo wszystkich trudności, porażek, kłopotów i zmartwień o przyszłość. Mimo wszystkich czarnych myśli, że na nic się nie przydało nikomu. Przenikało mnie poczucie, że ta Skała, do której mówię codziennie, teraz mi odpowiada. I mówi to, co napisane jest w Ewangelii: „jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”. Przyjęcie tego jest wiarą, o której  próbuję tu nieporadnie pisać.

Takie chwile - mimo nieuchronnie następujących chwil przykrych, trudnych i ciężkich do zniesienia - pozwalają mi być wdzięcznym za swoje życie. Przyznać, że ono jest dobre. Przyznać to sobie i przyznać to tej Skale, która „przemówiła” do mnie nad Zielonym Stawem Kieżmarskim i w stodole folwarku k. Strzelec Opolskich.

Wybaczcie, to co napisałem jest prawdopodobnie zbyt osobiste. Chcę jednak podzielić się z Wami, czytelnikami „Gościa Opolskiego” tym, co dla mnie ważne. Na tym mi zależało przez trzy dziesiątki lat pracy.

Nie wiem czy w ogóle udało mi się teraz cokolwiek jasnego przekazać, ale znakomicie ujął to, co chcę powiedzieć ks. Józef Tischner, którego rok pamięci kończymy. Zatem go zacytuję:

 „Na końcu naszego rozumienia świata, rozumienia dramatów ludzkich, a także własnego dramatu, patrzysz na samego siebie, widzisz, coś przeżył, coś przecierpiał, ile rzeczy przegrałeś, widzisz to wszystko coś wygrał, i nagle - może pod koniec życia - oświeca cię ta świadomość, że »dobre było«. (…) Może właśnie o to naprawdę chodzi, może jesteśmy na tym świecie po to, żeby na końcu powtórzyć najpiękniejsze słowa, jakie Pan Bóg wypowiedział w dniu naszego stworzenia »Dobre było«”.

« ‹ 1 › »
Słomiana stajenka w stodole

Foto Gość DODANE 31.12.2025 AKTUALIZACJA 31.12.2025

Słomiana stajenka w stodole

​24.12.25, Folwark Kaczorownia. Ołtarz podczas Pasterki w Barce stał pod dachem stajenki, który zbudowany był ze słomy. Spadały z tego dachu słomiane źdźbła, tworząc ciche widowisko.  
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Kerner

|

GOSC.PL

publikacja 31.12.2025 12:07

FB Twitter
drukuj wyślij
TAGI:
  • BARKA
  • PASTERKA
  • SENS
  • ZIELONY STAW KIEŻMARSKI
  • ŻYCIE

Polecane w subskrypcji

  • Dlaczego wracają do Kościoła? O chrzcielnym fenomenie w krajach zlaicyzowanego Zachodu
    • Kościół
    • Tomasz Rowiński
    Dlaczego wracają do Kościoła? O chrzcielnym fenomenie w krajach zlaicyzowanego Zachodu
  • Niezdrowa edukacja. Dlaczego nie należy ufać zapowiedziom Barbary Nowackiej?
    • Rozmowa
    • Franciszek Kucharczak
    Niezdrowa edukacja. Dlaczego nie należy ufać zapowiedziom Barbary Nowackiej?
  • Włosi mają jeszcze gorzej… Czterokrotny mistrz świata nie zakwalifikował się na trzeci mundial z rzędu
    • Świat
    • Maciej Legutko
    Włosi mają jeszcze gorzej… Czterokrotny mistrz świata nie zakwalifikował się na trzeci mundial z rzędu
  • Muniek Staszczyk: Wiem, jak wielka jest siła modlitwy
    • Rozmowa
    • Szymon Babuchowski
    Muniek Staszczyk: Wiem, jak wielka jest siła modlitwy
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X