Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Wiara.pl - Serwis

Opolski

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • GALERIE
  • ARCHIWUM
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O diecezji
    • HISTORIA DIECEZJI
    • KURIA
    • PARAFIE
    • BISKUPI

Najnowsze Wydania

  • GN 16/2026
    GN 16/2026 Dokument:(9673311,Mocny głos kapitana Glovera)
  • GN 15/2026
    GN 15/2026 Dokument:(9662601,Widziałem lwa i kipiące życie)
  • GN14/2026
    GN14/2026 Dokument:(9651710,Nasz piękny chrześcijański ekskluzywizm)
  • GN 13/2026
    GN 13/2026 Dokument:(9641462,Bój chwalebny, niezrównana walka)
  • GN 12/2026
    GN 12/2026 Dokument:(9630833,Nad wodą i pod wodą)
opole.gosc.pl → Wiadomości z diecezji opolskiej → Mnie miłość Boża zraniła

Mnie miłość Boża zraniła przejdź do galerii

Wizyta u siostry Marceli z pustelni w Bryksach k. Gościęcina.

 
S. Marcela przed wejściem do kaplicy w Pustelni "Emmanuel" w Bryksach. Andrzej Kerner /Foto Gość
⏮ ⏪
⏩ ⏭

W przeddzień Światowego Dnia Życia Konsekrowanego odwiedzam s. Marcelę od Trójcy Przenajświętszej, która jest pustelnicą w Pustelni „Emmanuel” w Bryksach (parafia Gościęcin). Jest jedną z dwunastu pustelnic po ślubach pustelniczych w Polsce.

A to miejsce – pustelnia położona w otoczonej sadem dolince wśród pól między Gościęcinem a Kózkami, naprzeciw drewnianego XVII-wiecznego kościółka pątniczego pw. św. Bryksjusza - ma tradycję pustelniczą od XIX wieku. Jeszcze w latach 70. wieku XX żył tu życiem pustelniczym Alojzy Kałuża. W 2019 r. śluby pustelnicze w kościele pw. św. Bryksjusza złożyła s. Maria Electa od Jezusa i zamieszkała w pustelni. A potem w 2024 r. „zmieniła” ją s. Marcela. S. Electa przeniosła się do pustelni w Pietrowicach Wielkich k. kościoła pątniczego pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Obydwie pustelnice współpracują ze sobą – np. organizując „Bazarki pustelnicze” w Bryksach przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Podczas ostatniego przedświątecznego „Bazarku” zagadnąłem s. Marcelę o możliwość rozmowy na temat jej życia pustelniczego. Zgodziła się – co przecież wcale nie jest oczywiste, bo pustelnicy i pustelnice unikają rozgłosu i medialnego zgiełku. S. Marcela ma wręcz zapis w swojej regule – którą pustelnicy piszą sami dla siebie, a biskupi miejscowi ją zatwierdzają – że nie będzie publikować zdjęć swojej twarzy w żadnych mediach. Siedzę w medialnym świecie już sporo lat i dobrze ten zapis rozumiem – zwłaszcza w czasach oszalałych social-mediów.

Rozmawiamy przez półtorej godziny. Tematy płyną jeden za drugim, co chwila wpada jakiś nowy wątek. Nie czuję bariery, dystansu, obawy, spojrzenia z góry, traktowania z wyższością (w stylu: „a co pan może z tego zrozumieć…”), nie ma górnolotnej, niedostępnej  mowy. Przeciwnie: widzę pogodną twarz, niewymuszony śmiech, słyszę żarty. Czuję życzliwość – nie wymuszoną, a  tym bardziej nie sztuczną albo wręcz udawaną. I radość. Dopiero na koniec pytam o ważnych mistrzów życia duchowego i siostra na pierwszym miejscu wymienia św. Franciszka z Asyżu. To mi się zgadza. Siostra wyjaśnia: - Wybór Franciszka jest oparty o jego pełną prostoty miłość do Ukrzyżowanego, o jego miłość ewangeliczną do człowieka, ubóstwo, ale też jego niezwykły dar życia w harmonii z całym światem stworzonym, na który też byłam i pozostaje wrażliwa. Nie chodzi tu o gonitwę za motylami na boso, bardziej chodzi o umiejętność dostrzegania Bożego Autorstwa we wszystkim co nas pokornie otula , powietrze, słońce, woda, drzewa, zwierzęta. Franciszek we  wszystkim czytał Boga!

Pytam s. Marcelę o powód dla którego zdecydowała się na życie pustelnicy.

- Po prostu na pewnym etapie zaczęło do mnie docierać, jak bardzo Jezus nas wszystkich kocha. Ale jak sobie to przełożyłam na bardzo osobistą relację -  jak bardzo Jezus mnie kocha, jak do mnie docierała ta prawda bycia kochaną za nic i że to bez przerwy się dzieje - to mnie to zraniło. Można powiedzieć wprost, że mnie miłość Boża zraniła. Nie było żadnych grotów anielskiej włóczni przebijających serce jak w wizji św. Teresy z Avila,  żadnych serafinów, niczego takiego. Bez bujania w obłokach i motyli w brzuchu. A jednocześnie, jak odkrywałam bardzo osobistą relację z Jezusem, w Eucharystii - to ta miłość mnie powalała i bolała. Stwierdziłam, że skoro tak Jezus mnie kocha, to ja chcę odpowiedzieć na tą miłość. I nie widziałam innej możliwości jak iść na pustelnię. Dla mnie to było maksimum mojej odpowiedzi. To nie jest cel sam w sobie, ale forma, która pomoże mi odpowiedzieć w sposób maksymalny na miłość Boga – tłumaczy mi s. Marcela. Była przez sporo lat zakonnicą w zgromadzeniu, potem zaczęła odczuwać, że chce czegoś więcej. Dlatego była przez 3 i pół roku rekluzką (czyli żyła w całkowitym zamknięciu w celi) u kamedułek, potem przez 5 lat pustelnicą w ramach własnego zgromadzenia, a od niecałych dwóch lat jest pustelnicą w diecezji opolskiej. – Biskup Andrzej Czaja bardzo szybko odpisał na mój email, mimo, że sam wtedy był na pograniczu życia i śmierci, jeździł między szpitalami – mówi siostra.

W Bryksach s. Marcela żyje, jak mówi, z Opatrzności Bożej i pracy własnych rąk (ogród, wyroby artystyczne). Dobrzy ludzie ofiarowują pieniądze i dary natury. Ale siostra Marcela nie prosi o wsparcie, nie apeluje, nie robi zbiórek. – Miałam kiedyś już tylko parę złotych w kieszeni, w lodówce też raczej przestronnie i mówię wtedy do Jezusa: „No, co? Ty nie widzisz, co się dzieje?” – śmieje się s. Marcela. Wkrótce ktoś przysłał przelew.

Życie w świadomości obecności Bożej – a dokładniej: w sakramentalnej, substancjalnej obecności Pana Jezusa – jest dla siostry Marceli istotą i najgłębszym sensem życia na pustelni. – Nie ma żadnych wizji, uczuć, przeżyć. Tu wszystko jest powtarzalne, proste, wręcz nudne. I to jest trudne w życiu pustelniczym. Tu nic się nie dzieje. Nie ma niczego, co nakarmi zmysły czy ludzką naturę. Pustelnia to jest wybór, oddzielenie tego, co jest prawdziwym byciem z Bogiem – że jest Bóg i ja jestem – od tych wszystkich wspomagaczy modlitwy, gdzie coś nie jest wcale modlitwą. Ja np. jestem bardzo wrażliwa muzycznie i bardzo długo karmiłam swoją duchową wrażliwość podnietą muzyczną. Koniec. Ja to wszystko zostawiłam na swojej próbie w rekluzji. Bo zobaczyłam, że to jeszcze nie jest bycie z Bogiem. Dla mnie najbardziej odpowiednią formą spotkania z Bogiem jest cisza – mówi pustelnica.

Kilka razy podkreśla, że życia na pustelni nie można romantyzować czy idealizować pustelników. Przytacza mi anegdotę o. Michała Krajewskiego OFM Conv. , niedawno zmarłego pustelnika, jej kierownika duchowego i spowiednika. W książce ” Ludzie wielkiej ciszy. Jak żyją współcześni pustelnicy” Jana Nalepy (wyd. es pe, 2024) tak opowiadał o sobie:

„Umarłem, idę do nieba. A tam napis: wielka promocja, przyjmujemy wszystkich grzeszników, celników, złodziei, po prostu wszystkich. Zapewniamy zbawienie pokutującym za darmo. Ale małym druczkiem pod spodem napisano:  pustelników nie przyjmujemy. O matko, no to na nic te posty, asceza, nocne czuwania. No i wychodzę zrezygnowany, a święty Piotr woła za mną: Michał, chodź, chodź do nas, wracaj. - Ale przecież jest napisane, że pustelników nie przyjmujecie?. - Daj spokój, jaki tam z ciebie był pustelnik!”

- No i tym optymistycznym akcentem możemy spuentować. Jak on tak o sobie mówił, to co dopiero ja – myszka mała, nie? Chcę powiedzieć, że wszystko można jakoś ładnie nazwać, ale sednem wszystkiego jest, był i będzie zawsze Pan Bóg – uśmiecha się do mnie siostra Marcela od Trójcy Przenajświętszej. Te barokowe imiona wydają mi się trochę odstraszające, ale pustelnicy z Bryksów się nie boję. A wręcz przeciwnie.

« ‹ 1 › »
Siostra Marcela, pustelnica z Pustelni "Emmanuel" w Bryksach

Foto Gość DODANE 31.01.2026 AKTUALIZACJA 01.02.2026

Siostra Marcela, pustelnica z Pustelni "Emmanuel" w Bryksach

​31.01.26, Bryksy. S. Marcela od Trójcy Przenajświętszej po złożonych ślubach pustelniczych od półtora roku żyje w Pustelni "Emmanuel" w Bryksach k. Gościęcina. W swojej regule pustelniczej zapisała zasadę, że nie pokazuje twarzy w mediach.  
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Kerner

|

GOSC.PL

publikacja 31.01.2026 20:02

0 FB Twitter
drukuj wyślij
TAGI:
  • BRYKSY
  • PUSTELNIA "EMMANUEL"
  • PUSTELNICA
  • S. MARCELA OD TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ
  • S. MARCELA PUSTELNICA

Polecane w subskrypcji

  • Niezdrowa edukacja. Dlaczego nie należy ufać zapowiedziom Barbary Nowackiej?
    • Rozmowa
    • Franciszek Kucharczak
    Niezdrowa edukacja. Dlaczego nie należy ufać zapowiedziom Barbary Nowackiej?
  • Toast za karę śmierci
    • Marek Magierowski
    Toast za karę śmierci
  • Muniek Staszczyk: Wiem, jak wielka jest siła modlitwy
    • Rozmowa
    • Szymon Babuchowski
    Muniek Staszczyk: Wiem, jak wielka jest siła modlitwy
  • Toast za karę śmierci
    • Marek Magierowski
    Toast za karę śmierci
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X