W Muzeum w Raciborzu otwarto właśnie wystawę z kolekcji Muzeum w Nowym Jiczynie (Republika Czeska).
Co robić kiedy wydaje się, że - wybaczcie eschatologiczny ton już na samym początku tekstu - jeszcze tylko chwila i świat spłonie z rozkazu pewnego pana w czerwonej bejsbolówce na głowie? A może na przekór wszystkiemu: zająć się choćby przez chwilę sprawami zupełnie wyabstrahowanymi z rzeczywistości, poświęcić im bezinteresownie i jakby zupełnie nadaremnie czas?
Muzeum w Raciborzu daje doskonałą okazję do takiej właśnie aktywności. 12 marca otwarto tam wystawę pt. „Parada kapeluszy o historycznej duszy”. Jest to fragment wielkiej kolekcji z Muzeum Ziemi Nowojiczyńskiej. Nowy Jiczyn, nazywany czasami „miastem kapeluszy", jest w posiadaniu jednego z największych zbiorów kapeluszy i nakryć głowy na świecie, a wystawa w Raciborzu prezentuje unikatowe egzemplarze z tej kolekcji. Jej początki sięgają roku 1909.
„Kapelusze były ważnym elementem stroju, a ich forma i rozmiar zmieniały się wraz z epoką i modą. Większe lub mniejsze ronda kapeluszy nadawały różne proporcje sylwetkom. Dlatego kapelusze dopasowywano do fasonów sukien dam i krojów surdutów dżentelmenów, a style i formy nakryć głowy podążały za trybem życia. Dzieje tego akcesorium modowego są bardzo imponujące, zarówno w czasie jak i w przestrzeni. Za przyczyną wystawy przeniesiemy Państwa w czasie - do złotej ery mody, lat 20. i 30. XX wieku, czyli epoki, po której już nic nie było jak dawniej. Ten okres był znany z wyrafinowanego stylu, elegancji i unikalnych wzorców. Jednym z ważniejszych miast, w którym rozwinęła się i nadal działa produkcja kapeluszy, jest Nowy Jiczyn w kraju morawsko-śląskim. Od połowy XVII wieku miejscowa ludność zajmowała się kapelusznictwem. Firma rodzinna Hückelów przeniosła się tu z Bawarii i produkowała szeroką gamę kapeluszy damskich i męskich. Po drugiej wojnie światowej kilka firm kapeluszniczych połączono i powstała fabryka TONAK, która nadal produkuje modne dodatki” - napisała we wstępie do wystawy jej kuratorka Aleksandra Frydrychowicz.
Warto dodać, że i Racibórz miał przed wojną mocne tradycje kapelusznictwa. Od 1922 roku działała tutaj Filzhaarhut-Fabrik J. Hückel's Söhne (Fabryka Kapeluszy Pilśniowych Synowie J. Hückel'a) powiązana z macierzystą fabryką w Nowym Jiczynie. Zatrudnienie u Hückla przez cały okres działalności miało ponad 500 osób, a w 1936 r. pracowało tam nawet 1200 ludzi. Kapelusze welurowe z Raciborza słynęły w całych Niemczech, eksportowano je także do Grecji, Danii i Ameryki Południowej.
Na wystawie prezentowane są kapelusze z gatunku rzadszych, specjalnych bądź obecnie już w ogóle nie noszonych. Można np. podziwiać kapelusz arcybiskupa praskiego z pierwszej ćwierci XX wieku z czarnego filcu z długim włosiem, trójgraniasty kapelusz męski z Ziemi Krawarskiej, czapkę cechu rzeźniczego w Pradze czy melonik męski związku filatelistów czeskiej stolicy, oczywiście również stare cylindry czy kanotiery. O zwiewnych, finezyjnych i poetyckich kapeluszach damskich nie wspominając. Czerwonej bejsbolówki na wystawie nie ma.
Wystawę będzie można oglądać do 10 czerwca. Towarzyszy jej pięknie wydany przez Muzeum Ziemi Nowojiczyńskiej czterojęzyczny - w tym w j. polskim - katalog.