Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
Prenumerata z
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Wiara.pl - Serwis

Opolski

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • GALERIE
  • ARCHIWUM
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O diecezji
    • HISTORIA DIECEZJI
    • KURIA
    • PARAFIE
    • BISKUPI

Najnowsze Wydania

  • GN 20/2026
    GN 20/2026 Dokument:(9718961,Nie zmieniajcie nam nauki)
  • GN 19/2026
    GN 19/2026 Dokument:(9708121,Dwie herezje w jednym numerze)
  • GN 18/2026
    GN 18/2026 Dokument:(9695028,Kościół jest analogowy)
  • Historia Kościoła (15) 03/2026
    Historia Kościoła (15) 03/2026 Dokument:(9690225,Leon XIV czyta św. Augustyna Donaldowi Trumpowi. Edytorial nowego numeru „Historii Kościoła”)
  • GN 17/2026
    GN 17/2026 Dokument:(9685120,Zajęcie podwyższonego ryzyka)
opole.gosc.pl → Komentarze z diecezji opolskiej → Urodziłem się przy Roosevelta, a umrę - może nawet dzisiaj - na Sánchez Pizjuán

Andrzej Kerner

|

4 maja 2026 GOSC.PL

Urodziłem się przy Roosevelta, a umrę - może nawet dzisiaj - na Sánchez Pizjuán przejdź do galerii

Co kibicowanie może zrobić z człowieka na przykładzie piłki klubowej polskiej i zagranicznej.

dodane 4 maja 2026
FB Twitter
drukuj wyślij

Ściśle biorąc, urodziłem się w Zabrzu nie przy samej ul. Roosevelta, ale przy uliczce z niej odchodzącej w stronę hałd kopalni „Makoszowy”– przy Zawiszy Czarnego. Nieważne. Kto ten teren zna, to wie: to jest rzut beretem od najsłynniejszego obiektu przy Roosevelta – stadionu „Górnika” Zabrze. A potem ochrzcili mnie w kościele św. Józefa, który stoi naprzeciw stadionu, po drugiej stronie ulicy. Nic dziwnego, że przez pierwsze kilkanaście lat byłem zagorzałym kibicem zabrzańskiego klubu. Miałem 9 lat i byłem na Stadionie Śląskim na półfinale europejskiego Pucharu Zdobywców Pucharów z AS Romą. Płakałem jak deszcz na wiedeńskim Praterze, wtedy, gdy Lubański, Kostka, Oślizło, Szołtysik, Banaś i inni przegrali tam w finale z Manchester City 1:2. Ale żaden polski klub nigdy potem ani przedtem nie zaszedł tak wysoko i daleko.

Zatem kiedy w minioną sobotę Górnik – po 54 latach – zdobył w Warszawie Puchar Polski, i kiedy ten puchar razem z Łukaszem Podolskim (który ma swoją bliską rodzinę w Olszowej k. Strzelec Opolskich) podnosił Stanisław Oślizło, legendarny kapitan i stoper „Górnika”, zakręciły się łzy w oczkach moich. Normalna rzecz. To Oślizło wybrał tę stronę monety, która przeważyła los na korzyść „Górnika” po trzecim meczu w półfinale z „Romą” w Strasburgu!

Potem widywałem pana Stanisława na pielgrzymkach mężczyzn na Górę Świętej Anny, np. kiedy przynosił w procesji z darami ołtarza futbolówkę abp Alfonsowi Nossolowi. A nieco później widziałem go w ławkach „mojego” kościoła św. Józefa, kiedy następny biskup opolski Andrzej Czaja święcił nowy stadion „Górnika”. Wiąże się z tym fajna historia, ale muszę zmierzać „do brzegu”, bo utonę ze wspomnieniach.

„Górnika” zdradziłem. Na rzecz OKS „Odra” Opole. Tego sektora kibiców, w którym zasiadałem, wtedy „kibolami” nie nazywano.  Ale wchodziłem w ten „kibolski” klimat – co mogło skończyć się źle, ale skończyło się nawet dobrze. Tylko raz dostałem w dziób od kibica „Śląska” Wrocław na peronie dworca w Opolu, bo miałem czerwono-niebieski szalik, i tylko raz kibice „Ruchu” Chorzów obrzucili pociąg z nami, kibicami z Opola (których wyzywali od „goroli” – wyobraźcie sobie!)  kamieniami. W bandyckim – niestety, to trzeba przyznać – ataku najgorszego sortu kibiców opolskich na autokar „Zagłębia” Sosnowiec nie uczestniczyłem. A w grę wchodziły tam wtedy siekiery, kastety, łańcuchy i ranni ludzie.... Trzeba o tym napisać, żeby nie był ten tekst zbyt przeromantyzowany.

Na szczęście ten etap życia przerwałem dzięki Oazie. Ustatkowałem się i odtąd jestem kibicem kulturalnym. Co nie znaczy, że bez emocji. Wręcz przeciwnie. Emocje poszły wgłąb – co nie znaczy, że są niewidoczne. Bywają i to bardzo. O tym już za chwilę, jeszcze nie przełączajcie kanałów, proszę.

Od dwóch z górką lat jestem – z powodów zbyt skomplikowanych i trudnych do wytłumaczenia, ale realnych, życiowych i osobistych – kibicem Sevilla FC. To jeden z najbardziej utytułowanych klubów europejskich. W ostatnich dwóch dekadach zdobyli 7 europejskich pucharów (ostatni 3 lata temu) i raz Superpuchar Europy.

Dzisiaj – na pięć kolejek przed końcem rozgrywek ligowych – grają mecz, który muszą wygrać, żeby przedłużyć szanse na… utrzymanie się w pierwszej lidze hiszpańskiej - Primera División. Szanse słabe, trzeba dodać. Mają 4 punkty (!) straty do następnego klubu, który jest w strefie niespadkowej. Wygląda to ciężko. Ostatni mecz przegrali na 10 sekund przed końcem doliczonego czasu gry. Załamka totalna, a gra drużyny wygląda mizernie.

I teraz to, co w futbolu jest – ale przecież nie zawsze takie bywa – najpiękniejsze. Kibice Sewilli, a przynajmniej wielka ich część – wściekli oczywiście na zarząd klubu za decyzje kadrowe, kasę etc. – nie ulegli melancholii i zniechęceniu. Bilety na mecz nawet nie ostatniej szansy, ale szansy na jakąkolwiek szansę - wyprzedane. Prawie 50 tysięcy ludzi przyjdzie na mecz, który może być ostatnim gwoździem do trumny. W czasie treningów stadion Sánchez Pizjuán otoczony jest setkami wspierających kibiców. Autokar z wyjeżdżającymi z treningu piłkarzami nie jest wygwizdywany, ale tonie we mgle czerwonych rac i śpiewie „sewilistas”.

Czytam deklaracje kibiców - godne hiszpańskiego temperamentu, umiejętności robienia dramatu i emocjonalnej ekspresji na najwyższych poziomach. „Byliśmy z wami w niebie, pójdziemy  i do piekła”, „Jeśli nadejdzie klęska, przyjmiemy ją stojąc”.

Zakładam za chwilę karminową koszulkę Sevilla FC z pięknym herbem na którym jest m.in. św. Izydor z Sewilli i powtarzam – dla siebie - motto klubu. „Nunca te rindas” – „Nigdy się nie poddawaj”.

To tylko gra. Ale to jest gra, która – jak mawiał i pisał Jerzy Pilch – jest eschatologiczną grą. Poniekąd objawia nam prawdy ostateczne i pozwala je realnie przeżywać. Potrafi pogrążać w rozpaczy, a potem rozniecać nadzieję, pozwala z osłupieniem lub uwielbieniem oglądać jak niepozorny, przypadkowy ruch, błąd lub zagranie fenomenalne odmieniają bieg spraw.

Vamos, mi Sevilla!

Futbolowy mix. Abp Alfons Nossol, Stanisław Oślizło, bp Andrzej Czaja, Górnik Zabrze i Sevilla FC!
Gość Opolski
« ‹ 1 › »
Górnik Zabrze, abp Nossol, Stanisław Oślizło, bp Czaja oraz Sevilla FC!

Foto Gość DODANE 04.05.2026 AKTUALIZACJA 05.05.2026

Górnik Zabrze, abp Nossol, Stanisław Oślizło, bp Czaja oraz Sevilla FC!

Góra Świętej Anny, Zabrze, Sewilla. Co mają ze sobą wspólnego? O tym w felietonie powyżej.  
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:
  • ABP ALFONS NOSSOL
  • BP ANDRZEJ CZAJA
  • GÓRNIK ZABRZE
  • STANISŁAW OŚLIZŁO

Polecane w subskrypcji

  • „Wybieram wiarę, że Jezus zmartwychwstał”. Trzy życia Ayaan Hirsi Ali
    • Kościół
    „Wybieram wiarę, że Jezus zmartwychwstał”. Trzy życia Ayaan Hirsi Ali
    Tomasz Rowiński
  • Szef ukraińskiego IPN-u w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”: Naszym świętym obowiązkiem jest umożliwić godny pochówek ludzi
    • Rozmowa
    Szef ukraińskiego IPN-u w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”: Naszym świętym obowiązkiem jest umożliwić godny pochówek ludzi
    Andrzej Grajewski
  • Bliźniacze drogi. Siostry odnalazły się po 50 latach – na dwóch kontynentach
    • Kościół
    Bliźniacze drogi. Siostry odnalazły się po 50 latach – na dwóch kontynentach
    Agata Puścikowska
  • Śladem uciekiniera. Sztafetą na 300. rocznicę kanonizacji św. Stanisława Kostki
    • Kościół
    Śladem uciekiniera. Sztafetą na 300. rocznicę kanonizacji św. Stanisława Kostki
    Przemysław Kucharczak
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X