Dwadzieścia dwie prace Marka Szyryka prezentowane w Galerii Zamostek dają do myślenia. A mogą też obudzić zawstydzenie.
Od kilku dni w Galerii "Zamostek" Miejskiej Biblioteki Publicznej w Opolu (ul. Minorytów 4) można oglądać wielkoformatowe prace malarskie Marka Szyryka. Wystawa zatytułowana jest „Gra w czerwone”.
Jest to gra podwójna – artysty z widzem i twórców kampanii wyprzedażowych z potencjalnym klientem. Właśnie ten drugi rodzaj gry zainspirował Szyryka do namalowania obrazów prezentowanych w Opolu.
„Wizualne kody reklamowe, które zna każdy, kto choć raz był w galerii handlowej podczas sezonu wyprzedaży, dały mi impuls do refleksji, a w konsekwencji do zacytowania i przetworzenia tego świata na język malarski. Przez wybrane medium akcentuję ton sztuki. Słowo „sztuka” ma jednak w tym wypadku wiele odmian. Bowiem gra z psychiką ludzką też jest rodzajem sztuki, moralnie wątpliwej, ale sztuki. Obecność wszystkich „sale”, „totalnych wyprzedaży”, „0%” i innych haseł czy symboli reklamujących towary produkowane masowo, jest dla mnie odzwierciedleniem komercjalizacji szaleństwa zakupoholizmu” – nie ukrywa Marek Szyryk.
Artysta pochodzi z Niemodlina, jest przede wszystkim fotografikiem, wykładowcą akademickim, profesorem sztuki w dziedzinie sztuk filmowych, a od 2022 prorektorem ds. studentów i nauczania Szkoły Filmowej w Łodzi.
Pytaniem, które zada sobie (być może) widz wystawy jest: co artysta chciał MI powiedzieć? Do oglądania powiększonych reklam i haseł z witryn modnych salonów, butików czy sklepów wielkopowierzchniowych – nawet namalowanych ręką uznanego artysty – nie potrzebujemy przecież galerii… Zamostek. I bynajmniej nie jest to ironia wobec prac M. Szyryka. Z artystycznego punktu widzenia mogą one przecież nasuwać skojarzenia chociażby z dziełami Andy Warhola np. z jego „32 płótnami z puszkami zupy Campbell”.
„Pragnienia i potrzeby są kształtowane przez siły zewnętrzne, które często są sprzeczne z naszymi prawdziwymi wartościami i aspiracjami. Moje obrazy są próbą odzyskania kontroli nad tym, co widzimy i co nas kształtuje. Wszystko to, co pokazuję na płótnie, jest przetworzoną formą codziennej rzeczywistości, która nas otacza. Każdy z tych obrazów to lustro, w którym możemy zobaczyć nasze współczesne społeczeństwo. Ile z tego, co uważamy za niezbędne jest prawdziwą potrzebą, a ile wynikiem starannie zaplanowanej kampanii marketingowej? Czy nasze pragnienia są autentyczne, czy jedynie wytworem manipulacji?
Myślę, że Szyryk nie tyle chciał zakpić z naszych konsumpcyjnych namiętności, ile krzyknąć w ostrzeżeniu. „Wierzę, że sztuka ma moc wyzwalania” – puentuje autor przesłanie swojej wystawy.
Dlatego warto ją zauważyć i zobaczyć.
Ekspozycja będzie dostępna do 19 maja.