Piękno tej ziemi konkuruje z jej dramatyczną historią.
Święty Patryk miałby tu zawrót głowy, a może i dylematy teologiczne. Wszystko przez koniczynę, której trójlistność pomagała mu tłumaczyć irlandzkim Celtom tajemnicę jedności Trójcy Świętej. Na kilku polach Cypla Osobłoskiego (Osoblažský výběžek) - wcinającego się charakterystycznie i głęboko w teren Polski między powiatami głubczyckim i prudnickim - właśnie kwitną wielkie łany koniczyny szkarłatnej (Trifolium incarnatum L.), tworząc zachwycające widowisko przyrody.
Ten rodzaj koniczyny ze względu na łacińską nazwę nazywany jest też inkarnatką. A po łacinie oznacza to - „wcielony”. Choć w wypadku rośliny odnosi się raczej do jej koloru - mięsistego, krwistoczerwonego - to inkarnacja, wcielenie jakoś wisi nad tymi polami. W każdym razie - gdyby Patryk stanął w Rusinie albo w Hrozovej (tuż za granicą z polskimi Gadzowicami) nad polem koniczyny inkarnatki miałby okazję mówić i o tajemnicy Trójcy, i o Wcieleniu. A być może i o pięknie jakie obydwie tajemnice chrześcijaństwa wnoszą w świat.
Krajobraz Osobłoskiego Cypla zachwyca pokojem łagodnych wzgórz, łąk, pól, niewielkich, białych kościółków sięgających daleko w głąb historii, zwykle do średniowiecza. Kiedy wjeżdżałem wczoraj w ten teren pogoda i widoczność były bardzo dobre - widać było wyraźnie dość odległy szczyt najwyższego w Górach Opawskich Pradziada. Nota bene - jest to okolica wspaniale nadająca się na wycieczki rodzinne, a w niemal każdej miejscowości czy wiosce znajdzie się bistro, knajpka czy restauracyjka, co znakomicie ułatwia (i uprzyjemnia!) turystykę. Region Osoblažsko słynie także z kolejki wąskotorowej ciągniętej przez lokomotywę parową, która startuje ze stacji kolejowej w Osobłodze (Osoblaha).
Ale ten idylliczny krajobraz nie powinien tak całkiem zwodzić - współczesne dzieje tej ziemi miały bardzo dramatyczne okresy. Na ścianie pochodzącego z początków XIV wieku kościoła pw. św. Michała Archanioła w Hrozovej wiszą dwie tablice pamiątkowe. Jedna poświęcona tutejszemu proboszczowi Janowi Valerianowi, ofierze nazizmu, zamordowanemu w obozie koncentracyjnym w Terezinie na sześć dni przed końcem wojny. A obok tablica z nazwiskami m.in. cywilnych ofiar z Hrozovej i Rusina, ludzi, którzy zginęli, kiedy na te tereny - zamieszkałe głównie przez ludność niemiecką - wkroczyła armia sowiecka. Symbolem tego „wkroczenia” była zniszczona przez artylerię sowiecką kaplica pątnicza pw. Nawiedzenia NMP na wzgórzu Hutberg - Klobouk (Kapelusz), górująca pięknie nad Hrozovą i Rusinem. Ulubione miejsce pielgrzymkowe mieszkańców regionu Osoblažska.
Po II wojnie reszta Niemców została stąd wysiedlona. Ich miejsce zajęli Czesi z Wołynia, Romowie, uchodźcy komunistyczni z Grecji. - Na te zmiany ludnościowe nałożyło się prześladowanie Kościoła katolickiego w Czechosłowacji, które było bezwzględne i okrutne. Ci, którzy zachowali wiarę katolicką do dziś, są prawdziwymi bohaterami - mówił mi kilka lat temu o. Marian Nowak OMI, który przez 18 lat był tu proboszczem kilku parafii (zm. 2021). Wymowną pamiątką tych prześladowań jest tablica poświęcona kard. Františkowi Tomáškowi, prymasowi Czech, który jeszcze jako biskup został aresztowany przez czeskie służby komunistyczne w 1951 r. na plebanii w Bohušovie -
Tablica umieszczona jest na odbudowanej w 1993 r. kaplicy na Klobouku. Złożyli się na nią głównie mieszkańcy - obecni i byli - tych terenów: Czesi i Niemcy, a inicjatorem odbudowy był pochodzący z Hrozovej i z niej wysiedlony po wojnie ks. prof. Josef Scharbert, teolog z uniwersytetu monachijskiego. W pierwszą niedzielę sierpnia odbywają się tu zawsze spotkania czesko-niemiecko-polskie. Jest Msza św., jest poczęstunek i program towarzyszący.
W kaplicy na Klobouku w Rusinie Msze św. odprawiane są tylko okazjonalnie. A właśnie w najbliższą sobotę (30 maja) o godz. 16 odbędzie się tu pielgrzymka z całego terenu Osoblažska. Jest więc okazja do przeżycia wspólnoty wiary. I zachwycenia się pięknem okolicy, wsłuchania się w szum pól koniczyny inkarnatki.
Pola inkarnatki na pograniczu-czesko-polskim