- Czasami jest tak, że ludzie nie migrują, zostają w tym samym miejscu, ale granica zaczyna migrować ponad nimi - mówiła Katerina Kouzmitcheva podczas wernisażu wystawy swoich fotografii pt.„Topografia nieobecności” w Muzeum Diecezjalnym.
Wczoraj (28 maja) w Muzeum Diecezjalnym w Opolu otwarta została wystawa fotografii Kateriny Kouzmitchevej pt. „Topografia nieobecności. O migracji i pamięci”. - Postanowiliśmy, że nie będzie podpisów pod pracami, ponieważ są one tak otwarte, że nie potrzebują dodatkowego komentarza w postaci podpisów - powiedział otwierając wystawę ks. Wojciech Lippa, dyrektor muzeum.
- Temat migracji, pamięci i historii jest bardzo bliski dla mnie, ponieważ pochodzę z Białorusi, a mieszkam w Polsce. Od dawna zastanawiam się nad relacją człowieka i miejsca, nad tym jak pamięć, jak historia, jak granice czy polityczne zmiany wpływają na to, jak kształtuje się nasza tożsamość, odczucie przynależności i nasza codzienność - mówiła Katerina Kouzmitcheva podczas wernisażu.
Dr Katerina Kouzmitcheva to białoruska fotografka mieszkająca we Wrocławiu i pracująca na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, tworząca styku fotografii dokumentalnej i artystycznej. Ukończyła Prawo Biznesowe, Akademię Fotografii Dokumentalnej i Artystycznej „Fotografika” w Sankt Petersburgu a tytuł magistra sztuk pięknych i doktorat zdobyła na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Jest laureatką międzynarodowych konkursów fotograficznych TIFA i BIFA oraz stypendystką programu Gaude Polonia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jej prace były prezentowane m.in. we Francji, Brazylii, Japonii, Estonii i Polsce oraz publikowane w międzynarodowych magazynach poświęconych fotografii.
Wystawa opolska składa się z trzech cykli fotograficznych: „: Locals”, „Limbo” i „Hiraeth”. Cykl pierwszy łączy współczesne fotografie z fotografiami archiwalnymi – nakładając je na siebie i opowiadając w ten sposób o zmiennych warunkach historyczno-państwowych, w których żyją ludzie pogranicza np. na Białorusi czy także we Wrocławiu i Opolu. - Czasami jest tak, że ludzie nie migrują, zostają w tym samym miejscu, ale granica zaczyna migrować ponad nimi - komentowała Kouznitcheva.
Cykl „Limbo” dokumentuje życie uchodźców z Ukrainy, którzy mieszkają w dawnym budynku szkoły we Wrocławiu. - Początkowo ta dawna, zamknięta szkoła miała być schronieniem na 2-3 dni, dla tych którzy uciekali ze swoich domów i potrzebowali miejsca odpoczynku przed dalszą drogą. Ale z różnych powodów dla wielu z nich stała się miejscem tymczasowego domu, miejscem zawieszenia między domem, który byli zmuszeni opuścić a niewiadomym miejscem przyszłego życia - mówiła artystka.
Tytuł cyklu trzeciego - „Hiraeth” - to słowo z języka walijskiego, które oznacza tęsknotę za domem, do którego już nie można wrócić. - To jest najbardziej intymna i emocjonalna część wystawy, bo w niej zastanawiam się nad własnym doświadczeniem i rozumieniem pojęcia domu. Te myśli i emocje są trudne do wytłumaczenia, dlatego zatytułowałam go słowem, którego nikt (poza Walijczykami) nie potrafi wymówić i nawet nie wie co ono oznacza - mówiła białoruska fotograficzka.
- Do Polski najpierw przyjechałam, bo dostałam się do ASP we Wrocławiu i przeprowadziliśmy się tutaj z rodziną. Nie planowaliśmy zostawać w Polsce. Myślałam, że skończę studia i powrócimy. Ale wydarzyły się te wybory na Białorusi, na których byliśmy. I po tych wyborach od razu zrozumieliśmy, że nie ma powrotu do domu. Wyjechaliśmy dzień po tym, jak władza strzelała do manifestantów protestujących władzy. Ta migracja była nieplanowana i nie byliśmy przygotowani do niej. Ale zrozumieliśmy, że nie mamy powrotu. Nasz kraj totalnie się zmienił. Teraz jest całkowicie pod rosyjską okupacją, mogę tak powiedzieć. Ogromną rolę na Białorusi pełni strach, który mocno wpływa na ludzi. Ciągle jesteś w strachu i wtedy podejmujesz różne dziwne decyzje. Do tego dochodzi propaganda, która działa na ludzi. Nawet ja - mając już doświadczenie życia poza Białorusią i możliwość porównywania sytuacji - po dwóch tygodniach pobytu zaczęłam się zastanawiać czy mam rację, czy może nie jest tak jak myślę? Tak, że trudno, ale dziękuję bardzo za takie życie - powiedziała „Gościowi Opolskiemu” Katerina Kouzmitcheva.
Wystawa potrwa do 26 lipca br.