• facebook
  • rss
  • Drogą dawnych ran

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 05/2015

    dodane 29.01.2015 00:00

    Wydarzenia. Ponad dwieście osób przez ponad trzy godziny szło i modliło się na szlaku wyznaczonym przez masowe groby, miejsca mordów na cywilnej ludności, krzyże i pomniki.

    Józef Watzlaw urodził się w Zimnicach Wielkich przy ul. Prószkowskiej 11 ponad 80 lat temu. Do wsi w końcu stycznia 1945 r. wkroczyła Armia Radziecka, błyskawicznie zdobywająca Śląsk Opolski, pierwsze tereny na wschodzie III Rzeszy. Józef i jego 11-letni brat Franciszek, dwoje spośród pięciorga dzieci w rodzinie, która po spaleniu domu schroniła się u sąsiadów, poszli nakarmić pozostałe w gospodarstwie bydło.

    – Wyszliśmy na drogę. I tam stał ruski żołnierz, i zaczął do nas strzelać – opowiada mi Józef Watzlaw 23 stycznia 2015 r. przy kaplicy w podopolskim Folwarku. Wokół nas gęstnieje ciżba ludzi, którzy przyszli na niezwykłe nabożeństwo Drogi Krzyżowej w 70. rocznicę Tragedii Górnośląskiej. Będą się modlić w intencji ofiar cywilnych oraz poległych tu żołnierzy: niemieckich i radzieckich.

    Żadnych uczuć odwetu

    70 lat temu kula tylko prześlizgnęła się po plecach Józefa, ale Franciszka trafiła w brzuch, w wyniku czego zmarł. Józef opowiada mi o tym spokojnie, niemal uroczyście, głosem, który chwilami grzęźnie mu w gardle. Takich tragicznych historii w nadodrzańskich wioskach są setki. W Folwarku, Chrzowicach, Boguszycach, Źlinicach i Zimnicach Wielkich, przez które prowadziła trasa Drogi Krzyżowej – około czterystu. Najwięcej w Boguszycach, gdzie od kul czerwonoarmistów zginęła jedna trzecia mieszkańców, głównie starcy, kobiety, dzieci, także noworodki. Tam taka Droga Krzyżowa odbyła się już w 50. rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej.

    – W tym jest sens, że idziemy, naszym wysiłkiem świadczymy o tym, że zachowujemy pamięć o tej tragedii. Ale nie zachowujemy żadnych uczuć odwetu. Chcemy tą drogą iść ku pojednaniu – mówi przed pomnikiem cywilnych ofiar mordów w Boguszycach Róża Malik, burmistrz Prószkowa, inicjatorka i organizatorka tej Drogi Krzyżowej. Nabożeństwo przygotował i prowadzi ks. Krystian Ziaja, proboszcz w Chrząszczycach, do których należy Folwark. Idą także proboszczowie z Boguszyc i Zimnic Wielkich – ks. Józef Mikołajec i ks. Jan Czereda oraz ks. Marcin Worbs, wykładowca na UO, duszpasterz nauczycieli akademickich. I nadspodziewanie wielka liczba ludzi, ponad dwustu. Tego się nikt nie spodziewał. A tym bardziej, że chyba połowa to młodzież.

    – Mnie osobiście to już nie dotyczy. Ale przyszedłem upamiętnić osoby, które zginęły. Także pradziadka, który został zabrany przez Rosjan i nie wrócił, nie wiadomo, gdzie jest pochowany – mówi nastolatek Aleksander Pawleta ze Źlinic. – Będziemy modlić się za wszystkie ofiary wojny. Chodzi także o to, żeby takie coś się już nie powtórzyło – podkreśla jego mama Weronika. – W tej chwili wojenne urazy już się pozacierały, może wcześniejszemu pokoleniu byłoby trudniej. Idziemy też dziękować, że nie musimy takich tragedii przeżywać – mówi pan Waldemar z Zimnic Wielkich. – Już nie ma w ludziach strachu. Najlepszym dowodem jest, ilu ludzi przyszło – mówi Rudolf Zmarzły z Folwarku, który od lat dokumentuje wydarzenia z ostatnich dni stycznia 1945 r. w nadodrzańskich wioskach.

    Słodko spoczniemy na Boskim Sercu

    To nie była łatwa droga, jakieś „przyjemne” nabożeństwo. Zaczęła się przed zachodem słońca, skończyła po niemal trzech i pół godzinie. 9 kilometrów polnymi drogami, niekiedy w błocie. Podziwiam zwłaszcza starszych, którzy nie szczędzą sił. Najmłodszy pielgrzym ma 3 lata. Staram się ukryć wzruszenie, które ogarnia mnie, gdy po polach niesie się twardy, męski śpiew brzmiący niemal jak modulowany krzyk: „Słodko spoczniemy na Boskim Sercu, nigdy nie pozwól odłączyć się!”. Modlimy się przy polnych krzyżach, przy pomnikach ofiar i miejscach pochówku żołnierzy. Przy niektórych stacjach ludzie stają w długim szeregu zwróceni twarzami w stronę wiosek. Jakby kolejno otaczali je pierścieniem pamięci i modlitwy.

    Ksiądz Ziaja prowadzi rozważania. Podaje intencje: za ofiary ostatnich dni stycznia 1945 r. za żołnierzy obydwu stron, za ofiary współczesnych wojen na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie, za prześladowanych chrześcijan. Żadnych szczegółów sprzed 70 lat, dramatycznych opisów śmierci i gwałtów. „Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie”. – Panie, oddałeś życie, abyśmy wszyscy urodzili się do nowego życia. Z Twojego krzyża płynie pokój na cały świat. Prosimy, niech wypełnia on także serca współczesnych łotrów i setników naszego świata. Modlimy się aby wszyscy, którzy propagują zło, walczą z życiem, uświadomili sobie, że miłość nie może być czymś innym niż źródłem życia – mówi ks. Ziaja.

    To stacja XII zatytułowana „Śmierć dla pokoju” przy cmentarzu w Zimnicach Wielkich. – Tutaj mieszkańcy ufundowali ostatnio dwie tablice. Jedną za poległych żołnierzy niemieckich, drugą za radzieckich. I tak powinno być – mówi ks. M. Worbs. Ostatnia stacja Drogi Krzyżowej przy grobie ks. Karola Brommera, duszpasterza w Zimnicach Wielkich, także zamordowanego przez żołnierzy sowieckich. Wcześniej, w Boguszycach, wspominamy imiennie inną ofiarę szaleństwa, które ogarnęło tu czerwonoarmistów – tamtejszego proboszcza ks. Franciszka Walloschka.

    Nie wszyscy jednacy

    Józef Watzlaw doszedł do końca długiego nabożeństwa. Szedł, bo chciał zapalić światło przy głazie upamiętniającym cywilne ofiary w Zimnicach Wielkich i przy grobie ks. Brommera, któremu służył jako ministrant od 1942 r. Czy modlił się za rosyjskich żołnierzy? – Tak. Dlatego, że oni byli tak samo żołnierzami, jak ci po stronie niemieckiej. Zostali powołani do wojny. Rosjanie nie byli wszyscy jednacy. Byli między nimi bardzo dobrzy ludzie. Pierwsi, którzy do nas przyszli, mówili: „Wszystko będzie dobrze, my pójdziemy dalej, wszystko będzie w porządku”. Ale rano przyszła następna grupa: ci byli młodsi i gorsi – mówi J. Watzlaw.

    Galeria zdjęć na: opole.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół