• facebook
  • rss
  • To straszne słowo

    dodane 26.03.2015 00:15

    W 70. rocznicę wyzwolenia Stalagu 344 Lamsdorf oddano cześć ponad 300 tysiącom jeńców, którzy byli w nim więzieni.

    Warunki były mniej niż prymitywne. Drewniane, praktycznie nieogrzewane baraki pełne insektów. Brak bieżącej wody i elektryczności. Raz na dwa tygodnie brano nas do łaźni i do dezynfekcji naszych ubrań – opowiadał Wiktor Natanson, powstaniec warszawski, który przez cztery miesiące był więziony w Lamsdorf. Obóz opuścił w marszu ewakuacyjnym w styczniu 1945 r.

    – W grupie około 300 Polaków byłem zmuszony do opuszczenia obozu. Front się zbliżał, było widać błyski na niebie. Rozpoczęła się ewakuacja, która była kolejnym fatalnym okresem w moim życiu – podkreślał pan Wiktor, tłumacząc, że w trzy miesiące przeszli ponad 1000 kilometrów, nigdzie na stałe się nie zatrzymując. – Pozbawieni byliśmy podstawowych warunków higieny osobistej. Dopiero w kwietniu zostaliśmy wyzwoleni przez armię amerykańską – opowiadał. – To była wojna. „Wojna” to straszne słowo, które nie powinno istnieć, powinno być wykreślone ze wszystkich słowników – mówił Wiktor Natanson i ogarniając wzrokiem wielu przedszkolaków i uczniów, którzy uczestniczyli w uroczystości rocznicowej, powiedział, że mają szczęście, bo nie muszą przeżywać bezsensownego mordowania ludzi, niszczenia mienia i zabytków. – Przyjechałem tutaj z Warszawy pociągiem w luksusowych warunkach, w ciepłym wagonie, w wygodnym fotelu. Jechałem trzy godziny. 70 lat temu tą samą trasę przebyłem w wagonie bydlęcym, w towarzystwie moich przyjaciół, kolegów. Byliśmy stłoczeni, głodni, brudni. Jechaliśmy 30 godzin. Taka jest wojna i takie są jej skutki – wspominał, zaznaczając, że obóz w Lamsdorf był dla nich bardzo ciężki. – Jednak najgorzej byli traktowani jeńcy radzieccy. Myśmy też nie byli za dobrze traktowani, ale jakoś nam się udało przetrwać. Wielu z nas, niestety, nie przeżyło. Cześć ich pamięci – zakończył Wiktor Natanson. – 17 marca 1945 r. oddziały Armii Czerwonej wkroczyły na teren części radzieckiej obozu, a dzień później do tzw. obozu brytyjskiego. Zastali tu przerażający widok. W jenieckich warunkach obok wychudzonych zmarłych znajdowali się wycieńczeni jeńcy, głównie radzieccy, pozostawieni jako niezdolni do marszu ewakuacyjnego, w którym uczestniczył m.in. Wiktor Natanson – mówiła Violetta Rezler-Wasielewska, dyrektor Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu, które wraz z gminą Łambinowice zorganizowało uroczystości przed pomnikiem Martyrologii Jeńców Wojennych na cmentarzu Jeńców Radzieckich, upamiętniające wyzwolenie obozu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół