• facebook
  • rss
  • Będziesz żył!

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 38/2016

    dodane 15.09.2016 00:00

    Pięć dni trwały obchody odpustu Podwyższenia Krzyża Świętego na Górze św. Anny.

    W sobotę porannej Mszy św. przewodniczył biskup Andrzej Czaja, a potem wyruszył z pielgrzymami na obchody. W wieczornym nabożeństwie ze świecami wzięli udział biskupi: bielsko-żywiecki bp Roman Pindel, gliwiccy – bp Jan Kopiec i bp senior Jan Wieczorek, katowicki – bp Marek Szkudło, opolscy – bp Andrzej Czaja i bp Paweł Stobrawa. Przybył też minister prowincjalny franciszkanów o. Alan Brzyski. Słowo do wiernych wygłosił bp Roman Pindel. Porównał walkę dobra ze złem do walki dwóch miast i radosnej roli posłańca. Nakreślił też obraz strażaka ratującego młodego człowieka z płonącego domu. – Ów strażak odwiedza później uratowanego w szpitalu i mówi mu: „Będziesz żył!”– opowiadał biskup.

    Okazuje się, że u samego strażaka zdiagnozowano poważną chorobę i ma przed sobą kilka miesięcy życia. Ale cieszy się, że uratowany przez niego ma się dobrze, i chce oglądać jego szczęście. Jednak ów młodzieniec, zamiast cieszyć się każdym zyskanym dniem, nie potrafi znaleźć harmonii w rodzinie, a chcąc usatysfakcjonować swojego wybawiciela, próbuje udawać, że ma idealne życie. – Uwierzyliśmy, że nasze życie zostało uratowane przez Jezusa. I On pragnie, żeby ono było szczęśliwe – poukładane, radosne, ufne, bo mamy takiego Ojca, jakiego wskazał nam Jezus. Dziękujmy Bogu, że taki jest, że takiego Zbawiciela nam posłał, za wiarę, która nas tu dziś przyprowadziła – zakończył biskup. Prócz opolskich pielgrzymów licznie przybyły grupy z parafii św. Augustyna w Lipinach Śląskich i z parafii św. Jacka z Bytomia-Rozbarku w pięknych strojach ludowych. Dotarło też wielu pątników z diecezji gliwickiej i katowickiej.

    Odpust zakończył się niedzielną Sumą odpustową po porannych dróżkach maryjnych. – Ja przyjeżdżam tu od dziecka, a mam już 83 lata. Dziś autem, dawniej pociągiem, a wcześniej piechotą. Spałem po stodołach, z myszami. Za każdym razem jeszcze kilka tygodni po powrocie nucę „Najmilsza Matko Anno”. Znów przychodzę dziękować i prosić o dalsze łaski – opowiada Jerzy Rybot z Dębiny k. Gorzowa Śląskiego, który dotarł z żoną na sobotnie nabożeństwo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół