• facebook
  • rss
  • Zeszli z piedestału

    dodane 17.08.2017 00:00

    – To cud, że te lipowe dzieła sztuki przetrwały na zewnątrz tyle czasu – przyznaje konserwator.

    Mowa o figurach z frontonu kościoła pw Wniebowzięcia NMP w Nysie. Dwie z nich, z dolnej kondygnacji zostały właśnie pięknie odrestaurowane i stoją, podświetlone, z opisem i zdjęciami z przebiegu renowacji przy wejściu do Muzeum Powiatowego w Nysie. Zostaną tam, póki nie zostanie odnowiona elewacja świątyni.

    Nie taka lipa...

    – Historia tej świątyni wiąże się ze sprowadzeniem do miasta w 1622 roku przez ówczesnego biskupa Karola Habsburga jezuitów. To on przekazał im teren po bożogrobcach przy Rynku Solnym. Powstało tam kilka ciekawych, barokowych budowli, będących oznaką świetności Nysy: seminarium św. Anny (obecna szkoła muzyczna), budynek kolegium jezuickiego „Carolinum” oraz powstały w latach 1688–1692 kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Na jego fasadzie umieszczono posągi czterech świętych jezuickich – tłumaczy Edward Hałajko, dyrektor nyskiego Muzeum Powiatowego. Posągi z dolnej kondygnacji, o wysokości ponad 3 m, przedstawiają św. Karola Boromeusza oraz św. Ferdynanda Kastylijskiego, znanego jako król Ferdynand III. – Jego postać jest bardzo rzadko spotykana w tej części Europy, nie wiadomo, dlaczego właśnie ją wybrano.

    Rzeźby u góry mają ponad 2 m i są bardziej statyczne od dolnych, co może wskazywać na innych autorów i czas wykonania. Po lewej stronie przedstawiono św. Ignacego Loyolę, założyciela zgromadzenia, a po prawej stronie św. Franciszka Ksawerego – opisuje badacz. Zaskoczenie trwałością tych barokowych dzieł wynika z użytego materiału. Zwykle figury przeznaczone do ekspozycji zewnętrznej w naszej strefie klimatycznej wykonywano z kamienia. Tu zastosowano drewno lipowe – miękkie i niezbyt trwałe, szeroko stosowane w rzeźbiarstwie, ale w środku kościołów. W Polsce są tylko pojedyncze przypadki tak wiekowych drewnianych rzeźb ustawionych na zewnątrz, w Nysie jest ich aż cztery. Choć wymagały gruntownej konserwacji technicznej, restauracji i uzupełnień, były jak na te warunki w zadziwiająco dobrym stanie. – Posągi z górnej kondygnacji są jeszcze bardziej wyjątkowe. Wykonano je z drewna, a następnie obito starannie, odwzorowując wszystkie kształty, miedzianą blachą. Przypuszczamy, że zastosowano takie rozwiązanie już w XVIII wieku, by – prócz zabezpieczenia drewna uzyskać wrażenie, że posągi są z dużo kosztowniejszego brązu. Figury na dole nasączono pokostem lnianym, który okazał się nadzwyczaj skuteczny. Były ślady późniejszych napraw, obić blachą czy uzupełnień, ale sam fakt, że rzeźby przetrwały do naszych czasów, choć na zewnątrz są narażone na niekorzystne warunki atmosferyczne czy insekty, jest niezwykły – przyznaje konserwator.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół