• facebook
  • rss
  • Piąta władza

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Potrzebna jest przerwa, by spojrzeć z dystansem na to, co się robi, co jest ważne. Nie tylko w filmie.

    W trakcie 11 dni festiwalu wyświetlonych zostało ponad 150 filmów. Prócz nich wydarzenia towarzyszące: koncerty Motion Trio, Jareckiego, Tymona Tymańskiego, Michała Solipiwko, warsztaty, wystawy, spotkania z twórcami: Sławomirem Idziakiem, Rafałem Maćkowiakiem, Marcinem Koszałką, Tomaszem Knittelem, Michałem Rosą, Tadeuszem Sobolewskim czy Janem „Yachem” Paszkiewiczem. – Dziś telefon komórkowy jest takim samym narzędziem jak długopis do tworzenia wielkiej literatury. Jest to wspaniałe narzędzie do rejestracji ważnych momentów w życiu naszym, naszych bliskich – twierdzi Sławomir Idziak. – Jeśli mówimy, że media są czwartą władzą, to my, wrzucając do sieci to, co uznamy za istotne, jak widzimy rzeczywistość, stajemy się piątą władzą.

    Światowej klasy operator ciekawie opowiadał o powstawaniu „Krótkiego filmu o zabijaniu” K. Kieślowskiego czy np. „Harrego Pottera”, o powstawaniu różnych efektów, funkcji operatora na różnych planach filmowych. Przyznał, że najpierw stara się rozeznać, czy reżyser, z którym ma do czynienia, „widzi” czy „słyszy”, czy myśli obrazami czy raczej dialogami. Mówiąc zaś o prędkości pracy na planie zdjęciowym, wspomniał o przerwach w zdjęciach, wymuszonych różnymi czynnikami, które pozwalały nabrać dystansu, a czasem, tak jak w przypadku filmu „Pręgi” czy „Ida”, zmienić scenariusz z korzyścią dla filmu.

    Najważniejszą częścią był konkurs prezentujący dzieła młodych twórców, m.in. krótkometrażowy obraz zwycięzcy tegorocznego festiwalu w Gdyni (nierozstrzygnięty do druku tego numeru GN). – Choć ich nazwiska przeważnie nic nie mówią, są to dzieła na najwyższym poziomie. To 45 wybranych spośród kilkuset filmów – dokumenty, animacje, fabuły będące kwintesencją dobrego kina – podkreśla Patrycja Kostyra ze Stowarzyszenia Opolskie Lamy. Pokazy konkursowe uzupełniła klasyka i panorama współczesnego kina światowego i polskiego.

    Statuetkę Honorowej Lamy – za całokształt dorobku i osiągnięć artystycznych – przyznano aktorowi Marianowi Dziędzielowi. – To postać przeciekawa, która pojawia się w znaczących filmach, także reżyserów młodego pokolenia, jak np. Wojciech Smarzowski. O nim, nawet gdy gra role pierwszoplanowe, trudno mówić „gwiazda”, zwłaszcza przy jego skromności. Jednak ta nagroda jest w pełni zasłużona – mówi o M. Dziędzielu ks. Marek Lis. Widzowie, ciesząc się na spotkanie z twórcami, poznanie kulis filmów, ciekawostek, podziwiali otwartość i podejście do pracy spotkanych profesjonalistów; doceniali to też wolontariusze.

    – Lubimy filmy wartościowe i dające do myślenia, więc nie może być tak, by nas tu nie było. Mamy filmy we krwi, tylko chodzi o to, by wybierać mądre – mówiły podczas inauguracji festiwalu Alicja Karniej i Wiktoria Bandelewicz. – Tym, co przyciąga, są ludzie, których się spotyka, a filmy – są perełką, której się nie da pominąć – dopowiada wolontariuszka Katarzyna Zabłocka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół