Nowy numer 3/2021 Archiwum

Szept

Mógł być sportowcem, trenerem, artystycznym stolarzem. Mama chciała, żeby poszedł na księdza. Ale…

Świątynia

Centawski dom i stodołę, w której urządził swoją pracownię, znalazł przy okazji tworzenia pomnika „Śląskiej Piety”, który stanął w Strzelcach Opolskich koło ratusza. Wtedy nawiązał tutaj kontakty, znalazł środowisko i to miejsce – opuszczony od siedmiu lat dom przy ul. Źródlanej 1. – Widok był przerażający. W dachu co druga dachówka, płotu nie było, wszystko zarośnięte chaszczami. Ale od razu się zdecydowałem. Jak udało się doprowadzić to do stanu obecnego, tego sam nie wiem. Ogrom pracy – mówi Stanisław Pietrusa. Stodoła nazywana przez gospodarza świątynią sztuki wypełniona jest rzeźbami i projektami rzeźb. Na ścianie wiszą medale jego autorstwa. Zresztą w tej dziedzinie odniósł swój największy sukces artystyczny: otrzymał nagrodę specjalną im. Jana Pawła II podczas biennale „Dantesca” w 1985 r. – międzynarodowym konkursie medalierskim we włoskiej Rawennie. Tematem wiodącym biennale jest „Boska komedia” Dantego, a w roku 1985 była nią część dzieła – „Piekło”. Pietrusa przedstawił na medalu pamiętną scenę rozmowy Jana Pawła II z Ali Agcą. Medal wisi wśród innych, niczym nie wyróżniony, bez specjalnej gabloty, podkreślania sukcesu, obnoszenia się.

Bez koniunktury

Rzeźbiarz przyznaje, że największymi źródłami jego inspiracji i twórczości są historia oraz sacrum. A także sport. Odżegnuje się jednak od myślenia koniukturalnego, kombinowania, co by wyrzeźbić, żeby zarobić. – Przecież ja nie po to zdecydowałem się pójść za tym szeptem, żeby dzięki temu mieć z czego żyć. Ja po prostu chciałem tworzyć. I po tylu latach widzę, że to wszystko tak właśnie miało być – mówi. – Są koledzy, których nazywam nieładnie chałturnikami kościelnymi, bo weszli w tę „branżę” i z tego żyją: tu taki Chrystus, tu taka Matka Boska, tam coś innego. Obca jest mi taka filozofia: muszę zarobić, żeby z czegoś żyć. Każdy, kto się zajmuje sztuką, musi być sobą, musi być autentyczny. U mnie dużo jest sacrum. Bo sacrum jest dla mnie wiodącym tematem. Zresztą, cała kultura i oryginalna twórczość w ogromnej większości inspiruje się religią. Są tu papieże i Popiełuszko. Ale względem papieża mam szczególną powinność, bo bierzmował mnie biskup Karol Wojtyła – mówi. Jedną z rzeźb Jana Pawła II podarował do kościoła parafialnego w Centawie. Tym, co zrodziło się niedawno i powstało jako wstępny projekt, jest pomnik żołnierzy niezłomnych z grupy kpt. Flamego „Bartka”, zamordowanych podstępnie w nieodległym stąd lesie k. Barutu. – Gdy tworzyłem ten projekt, w ogóle mnie nie interesowało, czy będzie zrealizowany. Do mnie nikt nie przyszedł, żebym to zrobił. Do mnie przyszedłem ja. Po prostu ten temat mnie prześladował. Czułem, że trzeba się wypowiedzieć twórczo. Podstawowa myśl rzeźby jest taka, że grupa żołnierzy jakby znika i coraz bardziej przechodzi w krzyż. Bo oni zostali przecież ukrzyżowani, co tu dużo mówić. A ten krzyż udramatyzowany w niebo gdzieś gałęziami sięga – mówi Stanisław Pietrusa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama