Nowy numer 44/2020 Archiwum

Urlopowa wolność

Temat wielowątkowy. Urlopowa wolność – zatem wyjąć z budzika baterię.

Ale nie zawsze tak można. Niemowlaka trzeba nakarmić, z psem wyjść, a sąsiad na górze od świtu pranie urządza. Do pracy nie trzeba – to z definicji. A najlepiej z żoną (mężem) do Jastarni pojechać.

Tu od razu owych znamion wolności przybywa. Ale się nie udało, jedno nie dostało urlopu. Trochę markotno, ale po kilku dniach... Czasem na granicy swobody, ale czasem na granicy grzechu. Katalog możliwości zbyt szeroki na wyliczanki. Miraże wolności bywają oszałamiające na różne sposoby. I wtedy okazuje się, że wolność, nawet ta urlopowa, jest trudna i wymagająca. Bywa, że młodzieży trafiają się wakacyjne szaleństwa, bywa, że emeryci o PESEL-u zapominają. I to w różnych obszarach ludzkiego życia. Od bzdurnego szastania pieniądzem po szastanie samym (samą) sobą i nazywaniem tego „wakacyjną miłością”. Następstwa bywają bardzo różne. Nieraz rujnujące życie kilku osób czy nawet rodzin. Czasem niby to wszystko kończy się razem z urlopem, ale przecież w pamięci, w duszy, w sumieniu zostaje więcej niż ślad. Nie istnieje coś takiego jak urlopowa wolność. Zawsze ponad wolnością musi być odpowiedzialność. Wobec siebie, bliskich, Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama